Toyota zajrzy kierowcy w oczy

Przedstawiciele koncernu motoryzacyjnego Toyota poinformowali, że firma od tego roku rozpocznie montowanie w niektórych modelach samochodów systemu sprawdzającego czy kierowca zachowuje odpowiednią czujność i czy odpowiednio reaguje na zagrożenie. Podstawą systemu ma być zestaw kamer obserwujących powieki prowadzącego oraz radar.

Zadaniem kamer jest monitorowanie położenia dolnej i górnej powieki oka - na podstawie odległości pomiędzy nimi (i zmian tego parametru) system ma decydować, czy kierowca zachowuje odpowiednią czujność i czy uważnie obserwuje drogę. Rozwiązanie to jest rozwinięciem technologii stosowanej obecnie w niektórych modelach Toyoty (obecnie monitorowane jest jednak tylko to, w którą stronę zwrócona jest twarz kierowcy).

Oprócz tego w skład nowego systemu będzie wchodził radar sprawdzający, co znajduje się przed samochodem. Jeśli w pewnym momencie radar wykryje niebezpieczną sytuację (np. niespodziewaną przeszkodę lub szybkie zbliżanie się do jakiegoś obiektu bez hamowania), system sprawdzi dane z kamer obserwujących oko. Jeśli okaże się, że kierowca w żaden sposób nie reaguje na zagrożenie, włączony zostanie alert dźwiękowy oraz odpowiednia kontrolka na tablicy rozdzielczej.

Jeśli to nie przyniesie rezultatu, samochód sam na chwilę przyhamuje (będzie to kolejny impuls, mający spowodować reakcję kierowcy). Gdyby i to nie zadziałało, a dane z radaru będą sugerowały, że zderzenie jest nieuniknione, to wtedy włączy się hamulec awaryjny, zaś pasy bezpieczeństwa i poduszki powietrzne zostaną przełączone w tryb "oczekiwania na kolizję".

Toyota nie informuje na razie, w których modelach aut będzie montowane to rozwiązanie - wiadomo jednak, że pierwsze takie samochody trafią na japoński rynek w ciągu kilku miesięcy.


Zobacz również