Trudny rok na Wyspach

Dwie trzecie szefów brytyjskich firm ankietowanych w sondażu MORI przewiduje, że rok 2006 będzie najtrudniejszym rokiem dla brytyjskiej gospodarki od czasu załamania w latach 90.

Oznacza to, że niewielu brytyjskich prezesów ufa zapewnieniom ministra skarbu Wielkiej Brytanii, Gordona Browna, że gospodarka brytyjska będzie się odradzać i szybciej rozwijać.

W ankiecie uczestniczyła ponad setka szefów firm z indeksu FTSE. 66% uważa, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy sytuacja w gospodarce będzie się pogarszać, tylko 4% przewiduje, że będzie się poprawiać.

Jednocześnie, większość ankietowanych szefów firm jest przekonana, że ich własna firma poradzi sobie dobrze w nadchodzącym trudnym roku. Ponad połowa - 57% - uważa, że ich firma poprawi wyniki w stosunku do wyników z 2005 roku, a tylko 11% uważa, że pogrąży się, tak jak cała gospodarka.

Szczególnie pesymistycznie co do przyszłości całej gospodarki nastawione są większe firmy. Autorów ankiety zaskoczyło, że przedstawiciele banków i firm usług finansowych nie byli bardziej pesymistyczni niż wszyscy badani.

Badanie ponadto wykazuje, że niewielu ankietowanych pokłada jeszcze wiarę w przepisy gospodarcze labourzystowskiego rządu, dwie trzecie stwierdziło, że w dłuższej perspektywie polityka rządu nie jest korzystna dla brytyjskiej gospodarki.

Tylko 20% badanych ufa też jeszcze w skuteczność polityki gospodarczej ministra skarbu. Najwięcej rozterek przejawiali przedstawiciele sektora handlu detalicznego, wśród których jest tylu zwolenników co i przeciwników polityki rządu. Po "takim sobie" okresie Świąt Bożego Narodzenia, detaliści obiecują sobie więcej po oczekiwanej w drugim kwartale br. jednopunktowej obniżce stóp procentowych.

Więcej optymizmu przejawiają przedstawiciele firm międzynarodowych (70% spodziewa się poprawy sytuacji swojej firmy), niż firmy działające tylko na rynku brytyjskim (ok. połowy optymistów).

Na tradycyjne pytanie o główne zagrożenia w nadchodzącym okresie, ankietowani odpowiadają nieco inaczej, niż minister skarbu, który obniżenie zapału konsumentów łączył ze wzrostem cen ropy. Dla nich, największym problemem, z jakim borykają się firmy, jest biurokracja. To wskazanie 30% badanych, prawie o połowę mniej badanych (17%) podawało jako główny problem ogólny klimat gospodarczy. Dla 16% problemem jest niedostatek wyszkolonych pracowników.


Zobacz również