"Tryb porno" w IE - nie taki dyskretny

Wśród nowości, które znajdą się w kolejnym wydaniu przeglądarki Internet Explorer jest specjalny tryb dyskretnego surfowania po Sieci, w którym nie są zapisywane żadne informacje o odwiedzonych przez użytkownika stronach (użytkownicy zdążyli go już żartobliwie ochrzcić "trybem porno"). Niestety, testy przeprowadzone przez dziennikarzy holenderskiego magazynu Webwereld pokazały, że tryb ten nie jest aż tak dyskretny, jak mogłoby się wydawać...

Funkcja, o której mowa powyżej, to InPrivate Browsing - po jej aktywowaniu przeglądarka nie zapisuje informacji o odwiedzonych stronach, nie przechowuje plików cookie, ani żadnych innych informacji, które zwykle zapisywane są podczas surfowania.

Dziennikarze holenderskiego magazynu Webwereld (należącego do koncernu IDG) postanowili sprawdzić, czy rzeczywiście IE8 w "trybie porno" jest tak dyskretny, jak zapewnia Microsoft. Do współpracy zaprosili ekspertów z firmy Fox IT, specjalizującej się w kryminalistyce informatycznej. Obiektem testu była udostępniona niedawno druga wersja beta Internet Explorera 8, w której dostępna jest już funkcja InPrivate Browsing.

Przeprowadzone przez firmę analizy wykazały, że choć "tryb porno" może pomóc internaucie w ukryciu, jakie strony odwiedzał, przed innymi użytkownikami tego samego komputera, to jednak dla doświadczonego kryminalistyka uzyskanie informacji o nich nie będzie żadnym problemem. "Opcja "prywatnego surfowania" jest głównie kosmetyczna - tzn. użytkownikowi może się wydawać, że żadne informacje nie są zapisywane. Dla specjalisty odzyskanie tych danych to bułka z masłem" - mówi Christian Prickaerts z Fox IT.

Internet Explorer 8 z uaktywnionym trybem InPrivate Browsing nie zapisuje plików cookie (dzięki temu nie są przechowywane informacje o odwiedzonych stronach oraz aktywności użytkownika na tych witrynach) i nie rejestruje historii stron (ani w plikach przeglądarki, ani w rejestrze). Eksperci z Fox IT mimo to byli w stanie odtworzyć listę stron. "Choć program nie zapisał kompletnych URL, to jednak zarejestrował sporo informacji, które wystarczyły mi do odtworzenia adresów" - mówi Prickaerts.

Ekspert uzyskał również sporo informacji z cache'u przeglądarki - okazało się bowiem, że twórcy InPrivate Browsing najwyraźniej zapomnieli, że w pamięci programu na bieżąco zapisywane są dane o odwiedzonych stronach i aktywności użytkownika (dzięki temu program może działać wydajniej). "Użytkownicy, którym naprawdę zależy na zatarciu śladów swoich internetowych wędrówek powinni pamiętać o wyczyszczeniu cache'u IE8" - tłumaczy przedstawiciel Fox IT.

Zdaniem Christiana Prickaertsa, powyższe braki powodują, że IE8 w zakresie ochrony prywatności użytkownika remisuje z Firefoksem 3 (w obu programach można bowiem usunąć większość prywatnych danych - ale nie wszystkie).


Zobacz również