UPS na każdą… awarię

Popyt na zasilacze awaryjne – wbrew powszechnej opinii – rośnie. Są one jednak wykorzystywane nie tylko do pracy z komputerami, ale do sterowania bramą garażową, do rolet automatycznych czy innych urządzeń domowego użytku. Sprawdziliśmy, które z nich najlepiej radzą sobie z zasilaniem podłączonego sprzętu.

W niektórych sytuacjach zasilacz awaryjny jest niezbędny – zwłaszcza wtedy, gdy desktop to podstawowe narzędzie pracy. Właściwie dobrany zasilacz pozwoli nie tylko na szybkie zapisanie dokumentów, ale też na załatwienie dodatkowych spraw, odpowiednio wcześniej informując o krytycznym poziomie baterii. Zaawansowane modele po podłączeniu do komputera spowodują automatyczne zapisanie dokumentów i zamkną komputer, zanim sam się wyłączy z braku prądu.

Przyszłość zasilaczy awaryjnych

Coraz większe jest zapotrzebowanie na zasilacze awaryjne o wysokiej mocy, trójfazowe, które mogą posłużyć do podtrzymania zasilania pieca centralnego ogrzewania, pompy głębinowej, klimatyzatora itp. W inteligentnych domach służą do zabezpieczenia centrów sterowania. Również mniejsze zasilacze znajdują zastosowanie, bo chociaż coraz więcej osób ma laptopy i w razie braku prądu może jeszcze długo na nich pracować, to router łączący z internetem, telewizor, brama garażowa pracować już nie będą. Te urządzenia pobierają niedużo mocy (średnio od kilkudziesięciu do 300 W), dlatego zasilacze awaryjne o mocy do 1 kW całkowicie wystarczą. Ważne, aby były nie tylko mocne, ale też generowały na zasilaniu bateryjnym prąd o odpowiedniej jakości (o kształcie sinusoidalnym), bo o ile przeciętny zasilacz komputerowy sporo zniesie, to silniki napędzające bramy czy piece CO wymagają prądu dobrej jakości.

Zasilacze awaryjne

Na cenę zasilacza wpływa nie tylko jego moc czy pojemność baterii, ale i technologia, w której jest wykonany, a ta z kolei ma istotny wpływ na jakość prądu generowanego przez to urządzenie. Istnieją trzy podstawowe typy UPS-ów: offline, line-interactive i online. Zasilacze offline to najprostsze urządzenia, przeznaczone przede wszystkim do ochrony pojedynczych stanowisk komputerowych. W zasilaczach tego typu, gdy napięcie jest prawidłowe, prąd przechodzi przez filtr eliminujący zakłócenia i trafia bezpośrednio do komputera. W tym samym czasie ładowana jest bateria – prostownik przekształca prąd zmienny w stały.

Jednocześnie UPS cały czas monitoruje parametry pracy sieci zasilającej. Jeśli jakość napięcie spadnie poniżej pewnego poziomu lub prąd w ogóle zostanie odcięty, wówczas zasilacz przełącza się na pracę w trybie awaryjnym. Źródłem napięcia jest bateria, a falownik zamienia prąd stały na zmienny o przebiegu quasi-sinusoidalnym. Zasilacze typu offline, ze względu na bardzo prostą konstrukcję, obarczone są poważnymi wadami. Do najważniejszych zalicza się długi czas przełączania na pracę bateryjną (akceptowalny dla komputerów, lecz zdecydowanie za długi dla wielu innych urządzeń) oraz brak synchronizacji przebiegu napięcia po zaniku zasilania z sieci i przełączeniu na pracę bateryjną. Z tych powodów UPS-y zbudowane w topologii offline znikają z rynku.

Największą popularnością cieszą się modele line-interactive, będące rozwiązaniem pośrednim między tanimi offline a najdroższymi online. Przede wszystkim w konstrukcjach tego typu jeden transformator łączy funkcje prostownika i falownika, w zależności od potrzeb, co pozwala skrócić czas przełączania na pracę bateryjną i zdecydowanie poprawić synchronizację przebiegu napięcia. Ponadto budowa transformatora umożliwia rozszerzenie funkcji zasilacza awaryjnego o mechanizm AVR, który w pewnych granicach (zwykle +/- 20 procent) może korygować poziom napięcia w sieci (np. podwyższać je, gdy jest za niskie) bez przełączania się na pracę bateryjną.

Najbardziej zaawansowane konstrukcyjnie są urządzenia typu online. Ich cechą charakterystyczną jest to, że całkowicie izolują podłączone do UPS-u urządzenia od sieci zasilającej. Niezależnie bowiem od parametrów sieci, prąd na wyjściu jest zawsze dostarczany z cały czas ładowanej baterii. W zasilaczach tej klasy stosuje się wysokiej jakości falowniki, które prąd stały przekształcają w zmienny o przebiegu w pełni sinusoidalnym. Zaletą zasilaczy awaryjnych tego typu jest oczywiście pełna kontrola nad parametrami napięcia dostarczanego do zasilanych urządzeń. Wadą – oprócz wyższej ceny – jest także większe zużycie prądu. Trzeba powiem pamiętać, że pracujący UPS również zużywa prąd.

Jaki zasilacz?

Wybierając zasilacz UPS, należy szczególną uwagę zwrócić na jego moc, która nie może być mniejsza niż sumaryczna moc urządzeń do niego podłączonych, z minimum 20-procentowym zapasem. Moc wyrażoną w woltoamperach (VA) można odczytać z tabliczki znamionowej urządzenia. Jeśli jest podana w watach (W), wówczas należy pomnożyć tę wartość przez współczynnik 1,4 (typowy dla obciążeń komputerowych), by otrzymać moc wyrażoną w VA. Gdy zależy ci na zachowaniu pełnej funkcjonalności urządzeń podłączonych do UPS-u, kup model nie tylko o dużo większej mocy, ale i z większą liczbą akumulatorów, które zapewnią dłuższą pracę np. silników do otwierania i zamykania bram garażowych, rolet itp. Doskonale obrazują to wyniki testu, w którym sprawdziliśmy, jak długo działają różnego typu zasilacze awaryjne przy takim samym obciążeniu. Jak się okazuje, różnice kolosalne są, bo np. tani UPS o mocy 350 W z akumulatorem o mocy 4,5 Ah potrafi podtrzymać zasilanie przez dwie minuty (średnie obciążenie ok. 230 W), a droższy model, o mocy 1000 W i większymi akumulatorami, wystarcza już na 20, a nawet 30 minut, czyli 10-krotnie dłużej przy relatywnie niewielkiej, 3–4-krotnej różnicy cen.

Jak testowaliśmy

Do testu zasilaczy użyliśmy komputera stacjonarnego z podłączonymi dwoma monitorami o 27- i 24-calowej przekątnej, dodatkowo niewielki serwer domowy, router trzyzakresowy i dysk NAS. Wszystkie urządzenia generowały średnie obciążenie na poziomie 230 W, przy czym maksymalne nie przekraczało 300 W. Tyle maksymalnie wytrzymają tańsze zasilacze, pracujące na granicy swoich możliwości. Jak wiadomo, zasilacze nie zawsze mają czas na to, aby w pełni naładować baterie, dlatego testy przeprowadziliśmy z pełnym akumulatorem (12-godzinne ładowanie) i z akumulatorem ładowanym przez cztery godziny. Dodatkowo każdy test powtarzaliśmy kilkakrotnie, aby uzyskać jak najbardziej wiarygodny wynik.

Podsumowanie

Bardzo ważne było dla nas sprawdzenie rzeczywistej długości pracy zasilaczy i pokazanie różnic między odmiennymi konstrukcjami. Nagrodziliśmy proste modele do obsługi domowego komputera, ale i bardziej zaawansowane, dla wymagających profesjonalistów, często pracujących na wydajnych i zaawansowanych komputerach stacjonarnych.

 CyberPower PR750ELCD

Moc pozorna / rzeczywista (VA / W): 750 / 675

Technologia: interaktywna

Przebieg napięcia:sinusoida

Akumulatory: 2 x 7 Ah

CyberPower

CyberPower

CyberPower PR750ELCD ma pozorną moc (750 VA) niższą niż Ever Eco 1000 (1000 VA), ale jest od niego droższy mniej więcej o 300 zł. Nie bez powodu, bo to konstrukcja line-interactive, która oferuje prąd o przebiegu sinusoidalnym, a nie quasi-sinusoidalnym, jak model Ever Eco 1000 LCD, wykonany w technologii offline. To spore atuty, bo dzięki temu CyberPower PR750ELCD może służyć do zasilania nie tylko komputerów, ale i innych urządzeń, np. z aktywnym PSU. Można go z powodzeniem wykorzystać w domowym gospodarstwie do awaryjnego zasilania automatycznie otwieranej bramy garażowej, rolet, pomp, czyli urządzeń, które do optymalnej pracy wymagają pełnej fali sinusoidalnej. Kolejnym atutem tego modelu jest jego efektywność, bo przy pozornej mocy 750 VA oferuje on rzeczywistą moc 675 W, czyli więcej niż niektóre zasilacze 1000-watowe.

Urządzenie ma wyświetlacz LCD i zestaw przycisków, które pozwalają na wygodne dostosowanie charakterystyki pracy do potrzeb użytkownika. Na wyświetlaczu można odczytać dokładne informacje o stopniu obciążenia, parametrach pracy oraz czasie pozostałym do wyczerpania baterii. Użyteczna jest możliwość wyciągnięcia panelu z ekranem tak, aby wygodniej odczytać wyświetlane informacje, co się przydaje, gdy zasilacz stoi na podłodze pod biurkiem.


Zobacz również