USA hakują Rosję?

Rosyjskie władze oskarżyły FBI o włamanie się na jeden z rosyjskich serwerów w celu zdobycia dowodów przeciwko dwóm rosyjskim hakerom (którzy wcześniej włamywali się do amerykańskich systemów komputerowych).

Rosyjskie władze oskarżyły FBI o włamanie się na jeden z rosyjskich serwerów w celu zdobycia dowodów przeciwko dwóm rosyjskim hakerom (którzy wcześniej włamywali się do amerykańskich systemów komputerowych).

Zarzuty dotyczą sprawy, która zakończyła się dwa lata temu – amerykańskie władze oskarżyły wtedy dwóch mieszkańców Czelabińska o włamywanie się do systemów komputerowych amerykańskich firm. Na podejrzanych zastawiano wtedy pułapkę – zaproponowano im pracę w fikcyjnej firmie komputerowej. Aby uzyskać informację o nowej pracy, Rosjanie musieli najpierw zarejestrować się w stworzonym na potrzeby mistyfikacji serwisie internetowym. Zgodnie z oczekiwaniami FBI, gdy podczas rejestracji zostali poproszeni o podanie hasła, skorzystali ze swoich standardowych haseł, wykorzystywanych również w innych serwisach. Haseł tych użyli Amerykanie – zalogowali się do rosyjskiego serwera i pobrali duże ilości danych, które posłużyły później jako dowody przeciwko rosyjskim hakerom.

Rosjanie twierdzą teraz, że sposób, w jaki Amerykanie zdobyli dowody był niezgodny z prawem – agenta Michaela Schulera, który dwa lata temu kierował śledztwem oskarżono o nielegalne uzyskanie dostępu do rosyjskiego serwera. Przedstawiciele rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości podkreślają, że zdają sobie sprawę z niewielkiego prawdopodobieństwa zakończenia sprawy wyrokiem skazującym agenta FBI. Podkreślają jednak, że ich głównym celem jest zwrócenie uwagi na nieetyczności postępowania FBI. Zdaniem Rosjan, nieetyczne jest zwalczanie hakerów "hakerskimi metodami".


Zobacz również