Uber zbiera ogromne ilości danych. Słaba bateria skłania do płacenia wyższych stawek

Uber wie, kiedy bateria smartfona klienta się rozładowuje. Wie też, że wówczas jest on bardziej skłonny do zapłaty za kurs wyższej stawki.

Keith Chen z Ubera podzielił się interesującymi informacjami na temat aplikacji pozwalającej na korzystanie ze znienawidzonej przez korporacje taksówkarskie usługi oraz zachowań użytkowników. Szczególnie ciekawie wygląda to w przypadku zbierania przez nią informacji o stanie naładowania akumulatora smartfona, co związane jest z funkcją przejścia w tryb oszczędny. Okazuje się bowiem, że klienci, których smartfon działa "na oparach" są znacznie bardzie skłonni do zaakceptowania wyższej stawki.

"Gdy poziom naładowania baterii spada poniżej 5% i mała ikonka na ekranie iPhone'a zaczyna palić się na czerwono ludzie zaczynają mówić, że lepiej będzie jak pojadą do domu teraz, lub nie wiem jak mam do domu wrócić inaczej" - powiedział Keith Chen zdecydowanie jednak od rzazu zaznaczając, że Uber nie korzysta z tej wiedzy w celu podnoszenia stawek.

Zobacz również:

Dodatkowo dowiadujemy się, że klienci Ubera potwierdzają istnienie "efektu okrągłych liczb". Znacznie bowiem chętniej przystają na ofertę gdy mnożnik ceny wynosi 2.1 a nie 2.0. W tym pierwszym przypadku wydaje im się bowiem, że mają do czynienia z jakimś skomplikowanym algorytmem, który uczciwie wylicza koszty, a nie ze zwykłym uznaniowym naciąganiem.

Podsumowując Keith Chen stwierdza, że dzięki aplikacji Uber ma dostęp do ogromnej ilości danych. Jednocześnie zapewnia jednak, że jego firma bardzo poważnie podchodzi do ich ochrony oraz prywatności klientów.


Zobacz również