Unreal

Gdzieś w kosmosie, w odległej bardziej lub mniej przyszłości rozbija się statek więzienny ekspediujący wykolejeńców z matki ziemi na jedną z kolonii karnych. Tak się zaczyna największy hit tego roku jakim bez wątpienia jest Unreal.

Gdzieś w kosmosie, w odległej bardziej lub mniej przyszłości rozbija się statek więzienny ekspediujący wykolejeńców z matki ziemi na jedną z kolonii karnych. Tak się zaczyna największy hit tego roku jakim bez wątpienia jest Unreal. Świat odmalowany przez twórców gry dostarcza niemal rzeczywistych bodźców dla naszego mózgu. Szczegóły, które aż rażą w oczy sprawiają, że niezwykle łatwo jest utonąć w tym obcym świecie. Wybór postaci, z krótkim życiorysem, z którym na szczęście niewielu z graczy na początku się zidentyfikuje wciągnie bez reszty. Kiedy po raz pierwszy odpaliłem Unreal było jeszcze jasno, niezbyt zadbałem o oprawę muzyczną itd. Jednym słowem Unreal mnie zainteresował ale nie powalił. Kilka zwracających na siebie uwagę efektów wizualnych ma samym początku gry sprawiło jednak, że postanowiłem do niej wrócić wieczorową porą, kiedy wokół będzie panowała cisza i przyjazny mrok. Zasiadam więc do komputera odpalam w ciemnościach Unreal zakładając słuchawki na uszy... i wtedy się zaczęło. Niemal natychmiast zostałem wchłonięty przez grę całkowicie utożsamiając się wybranym bohaterem... Obudziłem się niemal bez życia, na szczęście niedaleko znalazłem apteczkę. Wokół mnie walały się na pół zwęglone lub rozszarpane wybuchami ciała współwięźniów. Światła migotały niepokojąco, co kilka sekund słychać było natomiast echa wybuchów. Myśli same zaczęły układać się w zdania i wreszcie przypomniałem sobie dlaczego tu jestem. Proces i wyrok skazujący na dożywotnie życie w kolonii karnej, której nazwy nie mogłem sobie przypomnieć. Byłem na statku więziennym a za co zostałem skazany... no cóż nie każdy miał szczęśliwe dzieciństwo. W tej chwili przeszłość choć niezbyt świetlista, nie miała jednak większego znaczenia a w zasadzie nie miała teraz już żadnego znaczenia! Musiałem działać, żeby moja przyszłoś nie okazała się tylko przelotną chwilą, przerwaną brutalnie przez rozwścieczonego kosmicznego stwora. Wakacje zaplanowane dla mnie przez rząd były już tylko mglistym marzeniem, które niestety nie miało szans realizacji, tym bardziej że statki omijały ten sektor jak zadżumiony...

Nadszedł czas, żeby wziąć sprawy w swoje ręce. Opuściłem statek niemalże nieuzbrojony i od razu wpadłem na bardzo nieprzyjemne indywiduum, które przywitało mnie rakietowo :). Biegałem jak oszalały unikając odpalanych nieustannie pocisków, próbując jednocześnie odgryzać zatwardziałemu autochtonowi. Wreszcie udało się i brzydal padł wymęczony naszą wymianą zdań. No cóż, mieszkańcy tej planety nie należą chyba do najgościnniejszych za to krajobraz jaki rozpościerał się przede mną zapierał dech w piersiach. Dopiero teraz mogłem dostrzec kilka słońc, wysokie szczyty ptaki szybujące w powietrzu, odgłosy spadającej wody - gdzieś w pobliżu musi tu być wodospad. Podchodzę do krawędzi i oczom moim ukazuje się niesamowity widok: wąwóz otoczony stromymi ścianami, a z jednej z nich z hukiem opadają kaskady wody. Coś absolutnie niesamowitego, aż chce się wskoczyć do wody.... Ups, poślizgnąłem się i spadłem na półkę, znajdującą się skalną jakieś trzydzieści metrów pode mną. Suchy plask ciała i sępy będą miały zajęcie... A ja zaczynam wszystko od nowa...

Nierzeczywisty świat wykreowany przez twórców Unreal każdego rzuci na kolana. Jeszcze nigdy nie widziałem tak dopracowanej graficznie gry. Podziw i uznanie budzą perfekcyjnie oddane szczegóły broni, ukształtowania terenu i niezliczonej ilości potworów. Jak wcześniej wspomniałem woda jest przezroczysta i można dojrzeć to co się znajduje na dnie. Niebo przybiera odpowiednie kolory w zależności od pogody a spadające z dziesiątego piętra ciało wydaje przy zetknięciu z twardą powierzchnią taki odgłos jak w rzeczywistości. Najbardziej niesamowite są jednak światła patrząc z daleka widać otaczającą ją aureole, kiedy podchodzisz bliżej i będziesz się za długo w nie wpatrywał nastąpi chwilowy efekt ślepoty - zupełnie jak w prawdziwym świecie. Każdy fragment scenerii jest dopracowany. Wychodząc z pomieszczenia niemalże czujesz powiew orzeźwiającego wiatru a "przestrzeń woła nas".

Planetę zamieszkują obok prawowitych stworów- które w chwilach przypływu szlachetnych uczuć pomagają ci odnaleźć właściwą drogę-okrutni i krwiożerczy najeźdźcy. Zwarte szeregi obcych składają się z niezliczonej liczby fantastycznych stworów. Począwszy od zabójczej zmutowanej muchy, poprzez ptaki przypominające pterodaktyle (oczywiście również niezbyt przyjemne), walące rakietami dwunożne indywidua, niezwykle nieprzyjemne przy bliższym spotkaniu Skaarji, aż po wodne zielone, wyglądające jak skrzyżowanie krokodyla z wodnikiem Szuwarkiem bestie rzucające zieloną mazią a skończywszy na żarłocznych - oczywiście zmutowanych -rybach do złudzenia przypominających rekiny. Monstra są niezwykle inteligentne. Skaczą, zmieniają pozycje - współpracują ze sobą i potrafią pójść za Tobą wszędzie- nawet wskoczyć za tobą do wody czy przejść do miejsca oddalone o setki metrów od ich leża. Nie ma zmiłuj się. Komputer z niewyobrażalną determinacją dąży do unicestwienia rasy ludzkiej.

GT Interactive uraczyło maniaków komputerowych grą, która pod każdym niemal względem przerosła ich najśmielsze oczekiwania. Gra wyprzedza nasze czasy nie tylko dopracowaniem graficznym, czy zaawansowaniem sztucznej inteligencji ale również wymaganiami sprzętowymi. Aby w pełni korzystać z dobrodziejstw tej zabawki, musimy posiadać co najmniej Pentium II 266, 64 MB Ram, sporo miejsca na dysku i oczywiście akcelerator 3D. Przy takiej konfiguracji gra czasami odmawia posłuszeństwa i zaczyna przerywać - są jednak efekty rzadkie ale za to bardzo denerwujące. Jeśli zasiądziecie do komputera w ciemnym i założycie słuchawki lub odpalicie niezły sprzęt muzyczny - nie będziecie chcieli wrócić do rzeczywistości.


Zobacz również