Uroki braku dyscypliny

Grafikę tworzę przede wszystkim dla satysfakcji. Rzadko zdarza się sytuacja, że muszę zrobić coś na zadany temat. Zresztą niezbyt za tym przepadam. Temat i wygląd grafiki zmieniają się podczas pracy. To właśnie podoba mi się w grafice komputerowej: mogę spokojnie eksperymentować z obrazem, bez obawy, że coś zepsuję (o ile zrobiłem backup). Zdarzyło mi się kiedyś utracić w wyniku awarii systemu operacyjnego na wpół ukończony projekt. Szkoda było mi z niego zrezygnować, więc zabrałem się do pracy od początku. Efekt był, oczywiście, całkiem inny od poprzedniego, choć idea się nie zmieniła.

Grafikę tworzę przede wszystkim dla satysfakcji. Rzadko zdarza się sytuacja, że muszę zrobić coś na zadany temat. Zresztą niezbyt za tym przepadam. Temat i wygląd grafiki zmieniają się podczas pracy. To właśnie podoba mi się w grafice komputerowej: mogę spokojnie eksperymentować z obrazem, bez obawy, że coś zepsuję (o ile zrobiłem backup). Zdarzyło mi się kiedyś utracić w wyniku awarii systemu operacyjnego na wpół ukończony projekt. Szkoda było mi z niego zrezygnować, więc zabrałem się do pracy od początku. Efekt był, oczywiście, całkiem inny od poprzedniego, choć idea się nie zmieniła.

<b>Andrzej Sykut</b> zajął drugie miejsce w ostatniej edycji konkursu <b>digita</b> na grafikę komputerową. Zdobył też pierwsze miejsce w konkursie Young Electronic Arts (2000). W tym roku ukończył szkołę średnią i rozpoczął studia chemiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ma nadzieję, że choć i chemia, i grafika wymagają dużo czasu, uda mu się w miarę bezboleśnie pogodzić obie dziedziny.

<b>Andrzej Sykut</b> zajął drugie miejsce w ostatniej edycji konkursu <b>digita</b> na grafikę komputerową. Zdobył też pierwsze miejsce w konkursie Young Electronic Arts (2000). W tym roku ukończył szkołę średnią i rozpoczął studia chemiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ma nadzieję, że choć i chemia, i grafika wymagają dużo czasu, uda mu się w miarę bezboleśnie pogodzić obie dziedziny.

Najpierw pojawia się pomysł. O jego kształcie decyduje wiele czynników. Niedawno przeczytana książka (a czytam dużo, zwłaszcza sf, czyli Lema, Dicka, Asimova, Herberta), jakiś dziwny sen, który przypadkiem zapamiętałem, czasem kilka słów zestawionych w jakąś absurdalną całość...

Rzadko moje pomysły są bezpośrednią ilustracją książki, wydarzenia czy czegokolwiek innego. Taka "zewnętrzna" inspiracja pełni raczej funkcję katalizatora niż paliwa. Ostateczna wersja często ma niewiele wspólnego z pierwotnymi pomysłami. W połowie pracy nagle zaczynam zastanawiać się, co by było, gdyby na przykład postawić wszystko na głowie... W końcu jednak trzeba się zdecydować na jeden z wariantów i doprowadzić go do końca.

Wiele ciekawych rzeczy przychodzi mi do głowy, gdy nie mam warunków do ich realizacji. Taki niezrealizowany pomysł sadowi się spokojnie gdzieś w pamięci, by pojawić się znowu w najmniej odpowiednim momencie, przeszkadzając w innych zajęciach, dopóki nie nadam mu jakiej takiej formy z pikseli i wielokątów... lub zapomnę. Z drugiej strony, zdarza się i tak, że czasu mam dużo, warunki do pracy dobre, a tu wszystkie pomysły się gdzieś ulatniają. Staram się więc zapisywać pomysły, gdy się pojawią, by wrócić do nich w odpowiednim czasie.

Czasem pomysł ma postać niewyraźnego zarysu, czasem jest to w miarę dokładny obraz tego, co chcę stworzyć. Potem następują szkice, wiele szkiców. Na tym etapie część idei kończy swój żywot... Kiedy większość szczegółów jest już rozrysowana na papierze, czas zasiąść do komputera. Dalej jest zwyczajnie: modelowanie, tekstury, światło, rendering, często montaż poszczególnych fragmentów, już w dwóch wymiarach. Dlaczego większość pracy wykonuję w trzech wymiarach? Kiedyś chciałem zajmować się tworzeniem fotomontaży, ale walka z wszechobecnym na zeskanowanych fotografiach szumem i ich kiepską jakością (skaner, z którego korzystałem, nie należał do najlepszych) zajmowała więcej czasu niż praca twórcza. Zresztą zawsze więcej satysfakcji dawało mi tworzenie wszystkiego od podstaw niż przetwarzanie obrazów rzeczywistości... stąd właśnie technika 3D. Czasem zdarza mi się łączyć fotografię i grafikę 3D, np. w pracy "Wyobraźnia".

Nie zawsze proces twórczy wygląda w ten sposób. Niektóre prace powstają spontanicznie, bez szkiców, planowania, przygotowania, inne potrzebują wielu dni, żeby nabrać ostatecznych kształtów. Zdarza mi się przerwać pracę nad jakimś projektem, by wrócić do niego za miesiąc, dwa, czasem za pół roku, i wreszcie go ukończyć. Zdarza mi się, chociaż rzadko, ukończyć pracę w ciągu jednego dnia.


Zobacz również