Urządzenia wielofunkcyjne - wszystko co chciałbyś wiedzieć o tanim drukowaniu

Urządzenia wielofunkcyjne z atramentowym systemem druku zwykle są tańsze niż lasery, ale jeśli drukujesz dużo, to konsekwencje tego wyboru szybko odczujesz w portfelu. Z laserami jest odwrotnie - kosztują więcej, ale ich eksploatacja zwykle okazuje się o wiele tańsza. Monochromatyczny kombajn laserowy może być idealnym wyborem dla firmy - tym bardziej, że ostatnio w segmencie takich urządzeń sporo się dzieje.

Urządzenie wielofunkcyjne swój potencjał zawdzięcza połączeniu skanera i drukarki. Jest to połączenie widoczne na pierwszy rzut oka. Część skanująca zwykle okupuje "piętro", poniżej jest szczelina na wydruki wychodzące prosto z części utrwalającej drukarki, "parter" zajmuje jej korpus, a pod nim zwykle mieści się pojemnik na papier w formie szuflady albo tacki. I chociaż części mechaniczne jednej i drugiej części można wyraźnie wyodrębnić, to elektronika już dawno została zintegrowana. Jest jeden procesor, wspólna pamięć RAM i kilka innych części.

Od wielu lat w wyglądzie laserowych urządzeniach wielofunkcyjnych niewiele się zmieniało - tak, jakby osiągnęły optymalny kształt do swoich zastosowań.

wyniki testu

wyniki testu

W tym sezonie wreszcie coś drgnęło. Urządzenia coraz bardziej przypominają formą prostopadłościenne pudełka, nieomal przygotowane do umieszczenia na półce, wśród innych sprzętów biurowych. W tym kierunku zmienia się konstrukcja nowych modeli. Są teraz przygotowane do obsługi tylko z jednej, frontowej strony. Dotyczy to nie tylko codziennego użytku, ale i rozbierania urządzenia w razie zacięcia się papieru. Taka konstrukcja jest szczególnie dużym wyzwaniem w urządzeniach budowanych z myślą o taniej eksploatacji, gdzie zasobnik z tonerem i bęben elektrofotograficzny są osobno wymieniane. Aby dostać się do szczątków kartki zaciętej na ścieżce papieru gdzieś z tyłu urządzenia, należy te części wyjmować po kolei. O wiele łatwiejszy był dostęp w dotychczasowych konstrukcjach przez otwieraną klapkę z tyłu.

Nie tylko laser

Do kategorii wielofunkcyjnych drukarek laserowych zaliczają się zarówno urządzenia rzeczywiście wykorzystujące światło lasera, ale i cała grupa sprzętu opartego na technologiach, które z laserem nie mają nic wspólnego. Mowa np. o drukarkach LED, zaliczanych do laserowych tylko z powodu podobieństwa pozostałych elementów. Technologię tę współcześnie rozwijają tylko firmy OKI i Brother. Naświetlanie światłoczułego bębna odbywa się nie laserem, przez system luster i soczewek, ale z udziałem wielu nieruchomych diod świecących, umieszczonych na listwie o szerokości kartki. Pozostałe elementy procesu, w którym cząsteczki tonera zostają przyciągnięte do bębna, następnie przeniesione na papier i utrwalone w wysokiej temperaturze są już identyczne. Jeśli w technologiach LED-owej i laserowej jest jeszcze jakieś podobieństwo, to przyczyny zaliczenia do tej grupy technologii stałoatramentowej i żelowej są już kompletnie niezrozumiałe.

Kopiowanie i faksowanie

Konsekwencją umieszczenia drukarki i skanera w jednej obudowie jest uzyskanie możliwości kopiowania. Wystarczy wyjście skanera skierować na wejście części drukującej. W ten sposób, zupełnie za darmo, do dwóch podstawowych doszła funkcja trzecia. Trzyfunkcyjne jest każde połączenie drukarki ze skanerem, w orbicie zainteresowań mamy jeszcze funkcję czwartą, czyli faksowanie. Faks już nie jest całkiem za darmo, co prawda wykorzystuje się obecność drukarki i skanera, ale jest konieczne dołączenie modułu telefonicznego oraz klawiatury koniecznej do wybierania numeru. Obecność tej klawiatury jest znakiem rozpoznawczym, pozwalającym łatwo odróżnić kombajny trzy- od czterofunkcyjnych.

W czasach upowszechnienia się poczty elektronicznej, do której, jak do koperty, można włożyć dowolny załącznik, faks jest najbardziej dyskusyjną częścią kombajnu. Pozwala zaoszczędzić trochę pracy tylko w wypadku otrzymania dokumentu, który należy podpisać i odesłać. Wykonanie tych samych czynności bez faksu jest bardziej pracochłonne. Praktycznie w kombajnach montuje się jedynie faksy analogowe G3, a więc stosunkowo wolne (14,4 lub 33,6 kb/s). Obowiązkowym wyposażeniem jest książka telefoniczna na kilkaset numerów do ich szybkiego wybierania oraz pamięcią na kilkaset stron. Jest przydatna szczególnie do zdalnego odbierania faksów.

Teoretyczne i rzeczywiste oszczędności

Jak wspomnieliśmy, kombajny laserowe są na ogół tańsze w eksploatacji od atramentowych odpowiedników (nie jest to regułą, o czym za chwilę). A bardzo dobrze wiadomo, że obecność drukarki sprzyja wykorzystywaniu jej ponad niezbędne minimum. To powoduje, że wszystkie plany liczby wydruków szybko zostają przekroczone. Razem z nimi tracą na aktualności szacunki sum wydawanych na eksploatację (zwykle na korzyść tańszej w użyciu technologii laserowej).

W urządzeniach laserowych, przeznaczonych na rynek konsumencki, najczęściej wymienia się toner i bęben elektrofotograficzny. Rozwiązanie alternatywne polega na zintegrowaniu bębna i tonera, co ułatwia wymianę zużytego elementu. Problem w tym, że zużycie tonera ma inną specyfikę niż zużycie bębna. Pierwsze zależy od stopnia pokrycia drukowanych stron, drugie - od ich liczby bez względu na zawartość. Dlatego zawsze jeden z elementów zużyje się szybciej, a drugi pozostanie niewykorzystany. Są producenci, jak Kyocera-Mita, których bębny wytrzymują ponad sto tysięcy stron, czyli praktycznie całe "życie" drukarki. Dosypuje się tylko toner. W takich konstrukcjach koszt druku strony spada do minimum, na przykład w modelu Kyocera-Mita FS-1035MFP do sześciu, a w Canonie MF5980dw czy Brotherze DCP-8085DN do siedmiu groszy za stronę. Na przeciwnym biegunie są drukarki A4, ale zminiaturyzowane, w których brakuje miejsca na solidny pojemnik. Oferuje je prawie każdy producent. Koszt wydruku takiej samej strony, jak w Samsungu SCX-3400, może dojść nawet do 15 groszy.

Widać więc, że eksploatacja lasera wcale nie musi być tańsza niż atramentówki. Dlatego planując intensywne wykorzystanie urządzenia należy wybierać te konstrukcje, w których bęben i toner wymienia się osobno. Tanie modele laserów są z kolei maksymalnie uproszczone. Mają ograniczoną gramaturę, brakuje prostej ścieżki papieru, a zamiast szufladowego podajnika używa się tacki. Modna miniaturyzacja jest jednym z powodów stosowania niewielkich pojemników na toner, czego skutkiem jest droższa eksploatacja. I odwrotnie - wysoka cena urządzenia najczęściej wiąże się z niskimi kosztami druku.

Najnowsze lasery wyróżniają się za to niskim zużyciem energii. To zasługa bardziej wydajnych, indukcyjnych grzałek, które zastępują elementy oporowe. Swój udział w oszczędności mają także nowe, chemicznie syntetyzowane tonery, które utrwalają się na papierze w niższej temperaturze. Zużycie energii w czasie całego procesu drukowania nie jest jednakowe, na dodatek producenci stosują różne strategie utrzymywania urządzenia w stanie gotowości. Energia jest zużywana głównie na rozgrzanie grzałki utrwalającej. W zasadzie wystarczy używać jej tylko w samym momencie spiekania tonera z papierem, ale niektórzy utrzymują podwyższoną temperaturę tego elementu przez cały okres pracy. Dzięki temu skraca się czas oczekiwania na pierwszą stronę, który jest bardzo istotny dla wielu użytkowników, a poza tym podgrzanie cieplejszej grzałki do temperatury spiekania wymaga mniejszej ilości mocy. I taką, sztucznie pomniejszoną wartość można wpisać do specyfikacji. Wydaje się, że takie urządzenie jest energooszczędne, ale w istocie rzeczy jest wręcz przeciwnie.

Duże oszczędności można uzyskać, wykorzystując programy do zarządzania drukiem w sieci. Administrator kontroluje wydruki z poszczególnych komputerów, może też przydzielać kwoty i uprawnienia, na przykład do druku kolorowego.

Warto jednak przypomnieć, że poza ekonomią liczy się także jakość samych wydruków. W wypadku druku tekstowego lepiej wypada laser. Na oglądanym przez lupę wydruku atramentowym zobaczysz poszarpane krawędzie liter i zagubione krople tuszu. Takie defekty nie zdarzają się na wydrukach laserowych, pochodzących nawet z najtańszych modeli. Wiadomo, że nie używa się lupy do przeglądania dokumentów, ale wystarczy porównać oba wydruki z odległości tzw. dobrego widzenia. Duża liczba błędów nawet w skali mikroskopowej ma negatywny wpływ na czytelność liter i wywołuje wrażenie mniejszego kontrastu między bielą kartki a barwą czcionki. Przez te niedoskonałości tekst wydrukowany atramentowo uchodzi powszechnie za mniej profesjonalny.

Skaner

Jeżeli w urządzeniach wielofunkcyjnych szybko pojawiają się wszelkie nowinki technologiczne związane z drukowaniem, to części skanujące raczej nie imponują parametrami. Najbardziej wyrafinowane, najciekawsze technicznie urządzenia o największych możliwościach występują tylko solo, bez towarzystwa drukarki.

Co potrafi dobry skaner

Tradycyjnie skanery dzieli się według dynamiki i rozdzielczości. Najmniej dynamiczne nadają się tylko do skanowania tekstu, średnie - do skanowania fotografii papierowych, kolejne - do negatywów, najlepsze do przezroczy. Jeśli dynamika skanera jest mniejsza od tej na oryginale to część szczegółów pozostanie niewidoczna. Drugim ograniczeniem jest rozdzielczość. Duża jest wymagana jedynie do powiększeń, a to się zdarza najczęściej tylko przy slajdach i przezroczach. Z tego powodu dobra dynamika i rozdzielczość zwykle chodzą w parze.

Aktualnie używa się dwóch rodzajów komórek światłoczułych, CIS i CCD. Zaciera się podział na lepszą, za które uchodziła CCD i gorszą, CIS, ale pozostaje jedna nieprzyjemna cecha tej ostatniej. Technologia CIS dysponuje bardzo małą, liczącą zaledwie części milimetra głębią ostrości. To powoduje rozmycie obrazu znajdującego się w większej odległości od szyby skanera. Może to być na przykład fragment strony książki w pobliżu grzbietu. To dość dokuczliwy defekt, z którym bez problemu radzi sobie CCD, zdolna ostro zeskanować nawet nalepkę na butelce.

Możliwości kombajnu w zakresie skanowania nie są wielkie. Chodzi o formaty plików, które urządzenie obsługuje przez taki interfejs. Skan może być zapisany jedynie w jednym z prostych formatów: BMP, TIFF, JPG lub PDF. W tym ostatnim wypadku można w jednym pliku zapisać więcej stron, ale zawsze tylko w postaci graficznej. Kombajny samodzielnie nie potrafią rozpoznawać tekstu, może to zrobić jedynie program zainstalowany w komputerze. Dawniej taka aplikacja, chociażby w wersji uproszczonej, była obowiązkowym uzupełnieniem oprogramowania do skanera czy kombajnu, ale ostatnio coraz częściej producenci oszczędzają na tym dość istotnym szczególe. Tę stratę doceni każdy, kto przepisywał stosy liczb z arkusza w postaci papierowej, chociażby do Excela.

Podobnym ograniczeniom formatowym podlega funkcja drukowania z pamięci USB. Także tutaj nie ma problemów z grafiką, ale urządzenie staje się bezradne w wypadku nawet najprostszych postaci tekstu. Na przykład kombajny Xeroksa wydrukują pliki w podstawowych formatach (BMP, JPEG, TIFF bez ścieżek i kanałów alfa czy graficzny PDF). Akceptowane są także pliki z rozszerzeniem PRN, które powstały na skutek wykonania polecenia "drukuj do pliku".

Udoskonala się skanowanie sieciowe. Będąc przy pulpicie kombajnu, można wybrać jeden z folderów udostępnionych w sieci na miejsce zapisania obrazu. Tym miejscem w coraz większej liczbie kombajnów może być także napęd USB. Podobnie jak przy drukowaniu, za rezygnację z pomocy komputera płaci się zmniejszoną liczbą opcji.

Jednak nawet gdy drukarka w kombajnie jest monochromatyczna, to skaner pozostaje urządzeniem kolorowym. Pewnie dlatego, że niektóre wzory lub napisy w kolorze mogą stać się niewidoczne po ich zeskanowaniu w szarościach. A więc taki skaner na monochromatyczności traciłby o wiele więcej niż drukarka.

Sieci, internet, praca zdalna

Oprócz dupleksu coraz powszechniejsze staje się wyposażenie urządzeń w kartę sieciową, nie tylko przewodową, ale także Wi-Fi w standardzie 802.11g (54 Mb/s). Do drukowania nie jest konieczna wyższa przepustowość. Przez sieć można kontrolować stan materiałów eksploatacyjnych, powiadamiać e-mailem o stanach awaryjnych, a nawet automatyczne składać zamówienie, gdy kończy się toner. Wbudowana karta sieciowa ma o wiele większe możliwości niż tzw. serwer druku i w razie możliwości wyboru należy stawiać na tę pierwszą.

W niektórych urządzeniach HP rozwiązaniem pozwalającym na zdalne drukowanie jest ePrint. Polecenie drukowania można wysyłać nie tylko z komputera, ale z każdego innego urządzenia obsługującego e-maile. Drukarka ma swój adres pocztowy, pod który wystarczy wysłać korespondencję, by została wydrukowana. To samo dotyczy załączonych dokumentów oraz zdjęć. W odróżnieniu od standardowych rozwiązań rolę sterownika, czyli przygotowania strony w postaci zrozumiałej dla drukarki, bierze na siebie serwer.

Można sobie wyobrazić wizytę w firmie obcej osoby, przedstawiającej jakiś projekt. Obszerne prezentacje, duże dokumenty czy pliki PDF czyta się niewygodnie na małych ekranach przenośnych urządzeń. Ale można je otrzymać w o wiele wygodniejszej formie, przesyłając je na adres pocztowy stojącego obok urządzenia. Nie jest konieczna instalacja sterowników ani przenoszenie plików do innego komputera. To jeden z przykładów zastosowania funkcji ePrint. Zarządzanie, wybór opcji oraz śledzenie statusu drukowanych prac jest możliwe poprzez dedykowany serwer w domenie HP. W tej samej domenie są wszystkie adresy pocztowe urządzeń ePrint.

Rozwiązanie nie ogranicza się do pecetów. Posiadacze urządzeń przenośnych z systemami Android, iPhone OS i Symbian mogą skorzystać z aplikacji HP ePrint home&biz. Pozwala ona włączyć urządzenie do systemu ePrint, wybrać drukarkę i zmieniać jej niektóre ustawienia. Istnieje też Google Cloud Print, czyli drukowanie z aplikacji Google. Wystarczy dodać adres drukarki do konta Google i możesz drukować z Google Docs, konta Gmail lub Google Chrome. Aplikacje mobilne na Androida, iPhone OS albo Symbiana Nokii potrafią automatycznie zlokalizować najbliższe urządzenie ePrint.

Bez komputera

Drukarki i urządzenia wielofunkcyjne mają ambicje drukowania bez komputera. Do dyspozycji jest port PictBridge do podłączenia aparatu cyfrowego, a wtedy jego ekran i przyciski służą do sterowania drukowaniem. W wielu modelach jest też czytnik kart pamięci - w tym wypadku sterowanie przejmują drukarka, jej przyciski i ekran do podglądu. Jednak obie metody dają mniej możliwości wyboru opcji druku, sformatowania i innych zaawansowanych możliwości niż druk z komputera.

Podobną rolę jak gniazda na karty pamięci odgrywają interfejsy USB. Nie chodzi tu o standardowe podłączenie przez gniazdo kwadratowe (typu B), ale o jego wariant prostokątny (typ A), umieszczony zwykle na czołowej ściance urządzenia. Za jego pomocą można podłączać różne rodzaje pamięci. W urządzeniach wielofunkcyjnych zwykle są akceptowane pamięci z systemem plików FAT16 lub 32 i rozmiarem sektora 512 bajtów.

Pamięć USB może w interesujący sposób rozszerzyć możliwości urządzenia. Mogą być na niej zapisywane skany, pliki do wydrukowania, utworzone kopie zapasowe ustawień systemowych, a w wypadku używania faksu także jego książki telefonicznej. Te wszystkie funkcje urządzenia potrafią wykonywać samodzielnie, bez pomocy komputera.

Tanie A3

Kombajny wielofunkcyjne formatu A4 są zdecydowane najpopularniejsze, ale niewiele osób wie, że podobną cenę mają urządzenia drukujące i skanujące na powierzchni dwukrotnie większej. Za 2200 zł jest na rynku urządzenie bizhub 164 Koniki Minolty, wyposażone zarówno w moduł druku, jak i skanowania w formacie A3. Drukarka nie ma procesora rastrującego, stronę do wydruku przygotowuje komputer. Drukuje 16 stron A4 na minutę.

Na obie strony

Urządzenie składające się z kilku rolek do przewracania kartki na drugą stronę po zadrukowaniu pierwszej, czyli tak zwany dupleks, jeszcze niedawno kosztowało majątek. Obecnie ceny modeli z tym mechanizmem są nieco bardziej przystępne. Dlatego właśnie dupleks należy już uznać za obowiązkowe wyposażenie wielofunkcyjnej drukarki, oszczędzające papier i czas obsługującej ją osoby. Obracanie kartki na drugą stronę nie jest czynnością prostą, urządzenia z tradycyjnymi dupleksami drukują dwukrotnie dłużej, ale są nowe rozwiązania, które robią to z mniejszym opóźnieniem. Warto przypomnieć, że starsze mechanizmy drukowały dwie kartki po jednej stronie, następnie obracały je razem na drugą stronę i uzupełniały druk. Dopiero ostatnio opracowano równie sprawny system do obracania po jednej stronie. Dupleks w skanerach kombajnów jest jeszcze drogim rarytasem, ale jego brak uniemożliwia przejście w całości na obustronne wykorzystanie kartek.

Najlepsi

Nasz test wygrały urządzenia nowe, wprowadzone na rynek w tym roku. To podaje w wątpliwość popularną tezę o stagnacji w kombajnach wielofunkcyjnych. Rzeczywiście takie parametry jak rozdzielczość druku od dawna nie podlegają zmianie, ale zastępują je inne, np. coraz bardziej precyzyjna modulacja siły błysku lasera, dzięki czemu można regulować liczbę przyciągniętych cząsteczek tonera i w konsekwencji - stopień zaczernienia. Mamy też wolny, ale systematyczny wzrost prędkości druku. Nowe modele przy starym ograniczeniu cenowym pobiły dotychczasowe rekordy. Poprawiła się jakość skanerów, są bardziej dynamiczne, gotowe radzić sobie nawet z mniej skomplikowanymi fotografiami.

Trzeba jednak wspomnieć o zmianach na niekorzyść: coraz więcej modeli pozbawionych jest oprogramowania do rozpoznawania tekstu, nawet w formie uproszczonej. Bez takiego wyposażenia trudno sobie wyobrazić zeskanowanie tekstu czy tabeli w postaci umożliwiającej ich edycję.

Najwyższe podium jest w tym roku wyjątkowo szerokie. Są na nim aż trzy urządzenia zasługujące na równorzędne pierwsze miejsce: OKI MB451, Canon MF5980dw i HP LaserJet 400MFP M425dn. Pierwsze drukuje za pomocą LED-ów, pozostałe dwa to lasery. OKI, zapewniając niezła jakość i dobrą szybkość druku jest jednocześnie najtańsze nie tylko wśród najlepszych. Czy to triumf technologii LED-owej w kolejnej dziedzinie? Z pozostałych liderów Canon jest nieco tańszy i hojniej wyposażony, HP - lepszy z drukarskiego punktu widzenia. Nagrodę za opłacalność przyznaliśmy Kyocerze-Micie FS-1035MFP. Jej zaletą są najniższe w teście koszty eksploatacji. W biurze właśnie eksploatacja jest najistotniejszym składnikiem sumarycznych kosztów posiadania.


Zobacz również