Usłyszeć kanały

Wbrew pozorom dźwięk pojawił się w kinie niemal jednocześnie z obrazem. Pierwszy płatny pokaz filmów dźwiękowych miał miejsce w Berlinie w roku 1896 - pięć lat po Edisonie i zaledwie rok po braciach Lumiìre. Zsynchronizowana z obrazem ścieżka audio była odtwarzana z płyt. Obecnie dźwięk w kinie (także domowym) płynie z przodu, tyłu i boków. Czy zabrzmi z sufitu i podłogi?

Wbrew pozorom dźwięk pojawił się w kinie niemal jednocześnie z obrazem. Pierwszy płatny pokaz filmów dźwiękowych miał miejsce w Berlinie w roku 1896 - pięć lat po Edisonie i zaledwie rok po braciach Lumiìre. Zsynchronizowana z obrazem ścieżka audio była odtwarzana z płyt. Obecnie dźwięk w kinie (także domowym) płynie z przodu, tyłu i boków. Czy zabrzmi z sufitu i podłogi?

Musiało potrwać, zanim kino "mówione" na dobre rozprawiło się z kinem niemym. Należało dopieścić techniczne detale, uzyskać przyzwoite brzmienie, rozstrzygnąć kwestię - dźwięk na odrębnej płycie czy zapisany na taśmie filmowej. To wszystko zajęło około trzydziestu lat. W 1906 roku Francuz Eugene Lauste opatentował pierwszy optyczny zapis dźwięku. Na taśmie filmowej obok obrazu naniesiono czarną ścieżkę o zmiennej szerokości. Projektor rzutował fragment na element światłoczuły, który zamieniał światło na sygnał elektryczny. Przypadkowo pierwsze słowa, które udało się optycznie zarejestrować, a potem odtworzyć, to fragment piosenki z wybranej na chybił trafił płyty: "słyszę teraz bardzo dobrze".

Gdy Lauste ukończył prace i planował podbój rynku, wybuchła pierwsza wojna światowa. Z wynalazkiem udał się do Ameryki, która niedługo potem również przystąpiła do wojny i znów nikt nie zwrócił uwagi na jego odkrycie. Niektórzy mają po prostu pecha... Pałeczkę przejęli inni. W połowie lat dwudziestych ruszyła komercyjna produkcja filmów dźwiękowych, a już w roku 1930 nieme kino wywiesiło białą flagę. Dla porównania: rywalizacja między obrazem barwnym a czarno-białym trwała ponad pół wieku.

Czysta przestrzeń

Tak wyglądała pierwsza optyczna ścieżka dźwiękowa z początku ubiegłego stulecia.

Tak wyglądała pierwsza optyczna ścieżka dźwiękowa z początku ubiegłego stulecia.

Jak każdy audiofil doskonale wie, dźwięk z głośników powinien być lepszy. Było to prawdą do lat sześćdziesiątych. Głośniki trzeszczały zgodnie z tzw. charakterystyką Akademii pochodzącą jeszcze z lat trzydziestych.

Dźwięku hi-fi można było posłuchać na domowej aparaturze stereo, nie w kinie. Wtedy to powstał słynny system S/N Stretcher, służący do odtwarzania dźwięku maksymalnie zbliżonego do oryginału. Nie brzmi znajomo? Cóż, system szybko zmienił nazwę na Dolby - od nazwiska wynalazcy. To nie był jeszcze dźwięk przestrzenny - to była jedynie aparatura do poprawy jakości dźwięku. Jako pierwsza skorzystała z niego "Mechaniczna pomarańcza" Stanleya Kubricka.

Tak wygląda dzisiejszy film. Kina bez aparatury cyfrowej korzystają ze ścieżki w analogowym formacie Dolby SR. Na taśmie zakodowano też cyfrowy dźwięk w formacie Dolby Digital. Ścieżki dźwiękowe DTS można odczytać z kompaktu; kody czasowe na taśmie pozwalają na synchronizację.

Tak wygląda dzisiejszy film. Kina bez aparatury cyfrowej korzystają ze ścieżki w analogowym formacie Dolby SR. Na taśmie zakodowano też cyfrowy dźwięk w formacie Dolby Digital. Ścieżki dźwiękowe DTS można odczytać z kompaktu; kody czasowe na taśmie pozwalają na synchronizację.

Dźwięk przestrzenny to Dolby Stereo - dwie optyczne ścieżki dźwiękowe na taśmie o szerokości trzydziestu pięciu milimetrów. Koduje się na nich cztery kanały: lewy, centralny i prawy (na przedniej ścianie kina) oraz surround (trzy pozostałe ściany). System błyskawicznie zrobił karierę, stając się faktycznym standardem, którego ani producenci filmów, ani właściciele kin nie ośmielali się lekceważyć. Szczęśliwie narodziny systemu Dolby Stereo zbiegły się w czasie z narodzinami kina nowej przygody - nowa, przestrzenna oprawa dźwiękowa była wprost wymarzona dla filmów Stevena Spielberga i George'a Lucasa.

Tak wygląda film 35 mm z dźwiękiem w formacie Dolby Stereo. Na dwóch ścieżkach zakodowano cztery kanały dźwiękowe.

Tak wygląda film 35 mm z dźwiękiem w formacie Dolby Stereo. Na dwóch ścieżkach zakodowano cztery kanały dźwiękowe.

Zbliżamy się do lat dziewięćdziesiątych - przymiotnik "cyfrowy" jest już odmieniany przez wszystkie przypadki w każdym niemal kontekście. Nie ominęło to również kina. Powstały cyfrowe systemy zapisu dźwięku, często w układzie "pięć plus jeden": kanały lewy, przedni i prawy (na przedniej ścianie), lewy i prawy surround (na pozostałych ścianach) oraz tzw. LFE - kanał niskich częstotliwości, basów, subwoofera - jak kto woli. Jednym z takich systemów był Dolby Digital, który zadebiutował w roku 1992, uświetniając "Powrót Batmana". Optyczna cyfrowa ścieżka została naniesiona na tradycyjną 35-milimetrową taśmę filmową obok ścieżek Dolby Stereo; ta sama kopia filmu mogła być odtwarzana zarówno w kinach ze starszą aparaturą, jak i w tych ultranowoczesnych. Ścieżka była poddana kompresji - przy sześciu kanałach sekunda dźwięku zajmowała 448 lub 336 kilobitów. To mało, w porównaniu ze zwykłą płytą kompaktową i jej bitrate'em 1200 kilobitów na sekundę zdaniem inżynierów Dolby jednak wystarczająco dużo, żeby cieszyć się dźwiękiem najwyższej jakości.


Zobacz również