Utrata danych - i straszna, i śmieszna

Nie ma chyba użytkownika, który w mniejszym lub większym stopniu nie ucierpiał z powodu utraty danych przechowywanych na dysku komputera. W takich przypadkach najczęściej rzucamy niewybredne epitety pod adresem peceta, a producentów sprzętu i oprogramowania odsądzamy od czci i wiary. Ci z nas, którym "tylko" nie zapisał się ważny plik Worda, mogą się jednak uważać za szczęśliwców, odnotowywane są bowiem przypadki utraty danych, które nie śniły się filozofom. Kąpiel notebooka w szamponie czy oblanie preparatem WD-40 to tylko niektóre z najbardziej kuriozalnych wypadków, które w tym roku odnotowała firma Ontrack. Godne uwagi, iż w tegorocznym zestawieniu pojawił się też znaczący polski akcent...

Spośród zebranych w mijającym roku przypadków utraty cyfrowych danych pracownicy Ontracka wybrali 10 - ich zdaniem - najbardziej oryginalnych. We wszystkich sytuacjach, które za chwilę opiszemy, na szczęście udało się odzyskać utracone dane. Teraz lektura owych "przypadków" może wywoływać uśmiech niedowierzania, jednak jesteśmy przekonani, że ich bohaterom wcale nie było do śmiechu. Za najbardziej oryginalny przypadek utraty danych na krajowym podwórku firma Ontrack uznała utratę materiału na najnowszą płytę rapera Liroya.

Zaprezentowana w niniejszym artykule lista "Top Ten List of Data Disasters" to już trzecie kolejne zestawienie najbardziej absurdalnych przypadków utraty danych, zebranych przez firmę Ontrack z całego świata. W 2004 r. szczególne "uznanie" jej pracowników uzyskał m.in. mężczyzna, który chciał samodzielnie wypróbować zasłyszaną metodę odzyskiwania danych z HDD poprzez umieszczenie urządzenia w zamrażarce oraz użytkownik, którego notebook posłużył jego siostrzeńcowi jako... worek treningowy. O pozostałych "hitach" 2004 r. można przeczytać w tekście "Osobliwe przypadki utraty danych".

W roku 2005 zdobywcami nagrody Darwina w kategorii "Utrata danych" (gdyby oczywiście takowa istniała) niewątpliwie byliby informatycy pewnej firmy, których przerósł problem odzyskania danych z uszkodzonej macierzy RAID, zgodnie z przyjętymi procedurami przewiercili więc wadliwy dysk wchodzący w jej skład na wylot i wyrzucili go na śmietnik. Z pozostałymi przypadkami utraty danych godnymi nagrody Darwina również można zapoznać się w naszym artykule.

Pechowy Liroy

"Najciekawszym" przypadkiem utraty danych na krajowym podwórku była w minionym roku utrata całego materiału dźwiękowego, z jakiego miała składać się najnowsza płyta znanego rapera Liroy'a. Wydarzyło się to zaledwie na 2 tygodnie przed oficjalną premierą krążka, zatytułowanego "L-Nino, Vol.1", a wszystko z powodu awarii komputera będącego na wyposażeniu studia nagrań, w którym muzyk rejestrował swoje kompozycje. Nad raperem najwyraźniej ciąży fatum - siedem lat temu, w trakcie sesji do albumu "Dzień Szaka-L'a" - w studio uderzył piorun. Wtedy premierowy materiał został utracony, tym razem jednak Liroy miał więcej szczęścia. Piosenki odzyskano w ciągu 48 godzin i premiera płyty odbyła się bez zakłóceń.

"Wonna" przesyłka

Brudne skarpety nie są najlepszym sposobem amortyzacji wstrząsów

Brudne skarpety nie są najlepszym sposobem amortyzacji wstrząsów

Za najbardziej oryginalny przypadek utraty danych na świecie uznano nie tyle przyczynę utraty danych, co sposób dostarczenia uszkodzonego nośnika. Klient, którego dysk twardy uległ awarii, wysłał urządzenie do Ontracka, ale przed nadaniem przesyłki owinął je... w brudne skarpety. Miały one zapewne ochronić HDD przed wstrząsami w czasie podróży, jednak nadzieje właściciela okazały się płonne i dysk uległ jeszcze poważniejszym uszkodzeniom (nie były one jednak na tyle poważne, aby uniemożliwić odzyskanie danych). Użytkownik podobno zapewniał solennie, że w razie przyszłych problemów z danymi postara się wykorzystać trwalsze opakowanie.

Nauka w służbie informatyki?

Należyte uczestnictwo w szkolnych zajęciach lub akademickich wykładach wymaga odpowiednich warunków, ciszy i skupienia. Pewnemu profesorowi prowadzącemu wykład dźwięki dobywające się z napędu jego laptopa tak skutecznie uniemożliwiły pracę, że aby pozbyć się uciążliwego i rozpraszającego problemu, wysunął kieszeń napędu i "wpuścił" do środka stosowną ilość preparatu WD-40... Do odzyskania danych z komputera trzeba było aż odesłać komputer do specjalistycznego laboratorium.

Zdjęcia (prawie) podwodne

Nie należy bezkrytycznie wierzyć reklamie. Pewien amator cyfrowej fotografii przekonał się o tym na na własnej skórze w czasie wakacji na Karaibach. Nurkując w pobliżu wyspy Barbados wykonywał podwodne zdjęcia swoim aparatem, który po powrocie do kraju nie okazał się tak wodoszczelny, jak w reklamie.


Zobacz również