Uwaga na... spadające z nieba satelity

Satelity wystrzeliwane są na orbitę ziemską od wielu lat. Jedne z nich służą badaniu przestrzeni kosmicznej, inne mają jedynie usprawnić łączność i umożliwić pracę np. nawigacji GPS. Łączy je jednak jedna prawidłowość - każdy z nich kiedyś orbitę opuści i trafi z powrotem na Ziemię.

Specjaliści z NASA przewidują, że 23 września na Ziemię spadnie 6,5-tonowy nieczynny satelita UARS, który badał atmosferę naszej planety. Został on wystrzelony na orbitę w 1991 roku i pracował przez kolejne 14 lat. Początkowo datę upadku szacowano na przełom września i października, jednak w wyniku wzmożonej aktywności Słońca termin ten uległ zmianie. Ostatecznie udało się wyznaczyć w miarę precyzyjną datę, ale w zależności od warunków może ona ulec przesunięciu o jeden dzień w przód lub tył.

Przewiduje się, że po przejściu przez atmosferę na Ziemię dotrze co najmniej 26 większych części. Niestety nadal nie jest znane dokładne miejsce upadku. NASA ogłosiła jednak, że powinno nastąpić to na szerokości geograficznej północnej Kanady i południowej Ameryki Południowej. Wiadomo również, że wszystkie części spadną w pasie o długości około 800 km.

Victoria Samson, dyrektor Secure World Foundation, organizacji zajmującej się bezpiecznym wykorzystaniem przestrzeni kosmicznej, bagatelizuje obawy przed trafieniem w zamieszkałe obszary. Według niej wszystkie części satelity spadną do oceanów, ponieważ pokrywają one większą część Ziemi. Nie zmienia to jednak faktu, że szanse na trafienie człowieka zostały wyliczone na 1 do 3200. Wydawać by się mogło, że to niewiele, jednak historia pokazuje, że spełniać się lubią nawet najmniej prawdopodobne scenariusze.

Źródło grafiki: NASA


Zobacz również