Uwe Boll kontratakuje

Uwe Boll, niesławny twórca filmowych adaptacji gier komputerowych, tym razem zajął się grą Dungeon Siege. Kinomaniacy już dawno pożegnali się z nadzieją, iż w końcu uda mu się stworzyć naprawdę wartościową produkcję, jednak niektórzy wciąż jeszcze wierzą w "mistrza" Bolla.

Jednymi z nich są sami twórcy gry, którą wziął na męczarnie pan Uwe. Jak twierdzi rzecznik Gas Powered Games, Jerem Snook, wszyscy są zauroczeni reżyserem, podchodzącym do swego zadania z ogromna pasją i zaangażowaniem.

Pytany jednak, czy widział poprzednie dzieła tego pechowego twórcy, udziela negatywnej odpowiedzi. Pewnie gdyby je oglądał, przestałby być takim optymistą...

W każdym razie film powstaje i ma całkiem spory budżet, bo wynoszący aż 60 mln $. Niektórzy sądzą, iż to właśnie dzięki niemu Dungeon Siege może da się uratować, gdyż efekty specjalne trudno jest zepsuć.

A reżyser? Porównuje swoje dzieło do trylogii "Władcy Pierścieni", "Gladiatora" czy "Braveheart'a". Panu Boll'owi gratulujemy wysokiego mniemania o sobie i życzymy bardziej udanych produkcji.


Zobacz również