Vietcong

W tropikalnej dżungli poznasz na nowo smak takich uczuć, jak przyjaźń, koleżeństwo, współpraca i poświęcenie.

W tropikalnej dżungli poznasz na nowo smak takich uczuć, jak przyjaźń, koleżeństwo, współpraca i poświęcenie.

Twórcy gier komputerowych rzadko podejmują tak wdzięczny temat, jakim jest wojna wietnamska. Dlaczego? A czy widziałeś gdzieś dobrze przedstawioną dżunglę? No właśnie. Możliwości komputerów były przez długi czas zbyt małe, aby wiarygodnie odwzorować takie pole walki. Jednak dziś, w epoce rozwoju akceleratorów 3D, bariera ta jest przełamywana i coraz częściej masz okazję pobawić się w komandosów działających w tropikalnych lasach. Najnowszą produkcją podejmującą ten temat jest Vietcong opracowany przez duet Pterodon i Illusion Softworks.

Dżungla i tajne dokumenty

W grze zbierasz broń poległych przeciwników. Jeśli chcesz, możesz postrzelać z sowieckiej pepeszy. Znajdujesz także inne rodzaje broni używane przez komunistów z Północy.

W grze zbierasz broń poległych przeciwników. Jeśli chcesz, możesz postrzelać z sowieckiej pepeszy. Znajdujesz także inne rodzaje broni używane przez komunistów z Północy.

Do stworzenia symulatora walki nie wystarczą dobre chęci oraz umiejętność programowania. Przykładem totalnie nieprawdziwego, a do tego mało grywalnego produktu była, rodzima niestety, Nina: Kroniki Afganistanu. Poziomy wyglądały ohydnie - ni to Afganistan, ni to opuszczona kopalnia. SI przeciwników szkolonych rzekomo przez Al-Qaidę stało na śmiesznie niskim poziomie. Zupełnie inaczej podszedł do pracy tandem: Pterodon (twórcy Flying Heroes) oraz Illusion Softworks (Hidden & Dangerous oraz Mafia), który włożył ogrom pracy w odwzorowanie warunków panujących na miejscu konfliktu. W tym celu autorzy urządzili sobie nawet wycieczkę turystyczno-krajoznawczą do Wietnamu. Mimo niechęci miejscowych do rozmowy o czasach wojny, udało się twórcom Vietcongu zgromadzić wystarczającą liczbę opisów, fotografii i filmów. Autorzy sięgnęli również do listów amerykańskich żołnierzy oraz odtajnionych dokumentów. Broń i pojazdy opracowano na podstawie oryginalnych modeli. Tak duży wkład i dbałość o szczegóły pracy sprawiły, że powstała gra zadziwiająca wiarygodnością i niesamowitym, wojennym klimatem.

Czas apokalipsy

Walka z partyzantami. Dobrze się dranie kryją  za kamieniami.

Walka z partyzantami. Dobrze się dranie kryją za kamieniami.

Gra przenosi cię do rozdartego wojną Wietnamu. Wszystko zaczyna się w roku 1967 przed tak zwaną ofensywą Tet. Amerykanie próbują uchronić Wietnam od zajęcia go przez komunistów, zaś czerwoni z północy walczą o "zjednoczenie narodu" i zaprowadzenie jedynego słusznego systemu politycznego w całym kraju.

Wcielasz się w Steve'a R. Hawkinsa, dowódcę elitarnego oddziału A-216, będącego częścią Piątej Grupy Sił Specjalnych. Kierujesz zespołem składającym się maksymalnie z sześciu członków. Każdy z żołnierzy ma inne umiejętności, które wykorzystuje zarówno samodzielnie, jak i na twój rozkaz. Członkowie oddziału to: J. Cocker - medyk, T. Bronson - inżynier, P. J. Defort - radiotelegrafista, C. J. Hornster - facet od cięższych broni oraz Le Duy Nhut - przewodnik. Trzeba przyznać, że czescy developerzy dopracowali SI twojego oddziału. Każdy z członków grupy wykonuje swoje zadania bez zarzutu, a gdy grupa wpada w zasadzkę, również potrafi się racjonalnie zachować. Żołnierze przyklękają, czołgają się, odpowiadają ogniem na ostrzał i osłaniają kumpli. Partyzanci wietnamscy również walczą skutecznie. Zajmują dobre pozycje snajperskie, organizują zasadzki (przez cały czas porozumiewają się ze sobą) i celnie rzucają granatami. Ciekawostką jest fakt, iż używają swojego języka, więc jako Amerykanin zupełnie nie rozumiesz, co krzyczą w ferworze walki. W podobnych sytuacjach pomaga sympatyzujący z "wyzwolicielami" twój przewodnik. Rodowity Wietnamczyk porozumiewa się z chłopami popierającymi Południe i tłumaczy ci ich wypowiedzi.

Bohemian rapsody

Jestem fanem czeskich producentów gier. Od czasu, gdy wydali Mafię i pokazali Amerykanom, że są w stanie zrobić znakomite gry w klimatach pochodzących wprost z USA, z zapartym tchem wyczekuję na ich kolejne tytuły. Vietcong nie zawiódł moich oczekiwań. Znalazłem w nim unikalną atmosferę walk w wietnamskiej dżungli, strach, lęk i przerażenie, które stało się udziałem wysyłanych tam Amerykanów. Niestety chłopaki z Pterodona przesadzili z poziomem trudności. Dziewięćdziesiąt procent graczy ciśnie w kąt grę, gdy dojdzie do miejsca, w którym trzeba przekradać się przez tunele wykopane przez skośnookie diabły z Vietcongu. Moim skromnym zdaniem przejście przez nie jest trudniejsze niż lądowanie na plaży Omaha w Medal of Honor i bardziej wkurzające niż obłędny rajd samochodowy w Mafii.

Pomimo tego ogromnego mankamentu, polecam tę grę i to nie tylko maniakom FPP, ale wszystkim, którzy lubią klimaty związane z wojną, wojskiem i trepami. Naprawdę warto zagrać. Do zobaczenia w Wietnamie.

Jacek L. Komuda


Zobacz również