VoIP stosowane bez głowy

Telefonia internetowa kusi, ale nie wzbudza pełnego zaufania i postrzegana jest jako usługa zawodna i niższej jakości. Nic jednak w tym dziwnego, skoro działy IT nie zbierają dokładnych informacji na temat działania aplikacji VoIP.

Z prognoz Frost & Sullivan wynika, że w przyszłym roku VoIP będzie obsługiwać 75% głosowych połączeń telefonicznych na świecie. Zaletami VoIP są oszczędność i funkcjonalność, wątpliwości wzbudza jednak niezawodność.

Tymczasem według badania przeprowadzonego na zlecenie Compuware przez Vanson Bourne wśród 300 dyrektorów informatycznych z firm europejskich, blisko trzy czwarte z nich niepokoi się o jakość i niezawodność systemów telefonii internetowej.

Badanie ujawnia przyczynę niepewności - blisko 40% badanych firm nie profiluje wydajności aplikacji głosowych przed wdrożeniem, nie ma więc informacji na temat ich wpływu na sieć. Firmy nie radzą sobie również z monitorowaniem jakości połączeń VoIP po wdrożeniu systemu. Jedynie 8% badanych działów wprowadziło, lub jest w stanie wprowadzić, zarządzanie rozmowami i ich monitorowanie na poziomie indywidualnym. 37% szefów IT działa w przypadku VoIP jedynie reaktywnie, zbierając opinie użytkowników i rozwiązując problemy dopiero po ich pojawieniu się. 29% firm stosuje testy syntetyczne, które jednak nie pozwalają dobrze zdiagnozować sytuacji nietypowych.

72% działów informatycznych monitoruje jedynie ogólne wykorzystanie sieci przez VoIP, a nie indywidualne zachowanie i stopień użycia poszczególnych aplikacji. Dotyczy to także sieci MPLS, w których stosowane są mechanizmy Class of Service, klasyfikujące i nadające priorytet pakietom danego typu. Jeśli więc w którymś z połączeń VoIP wystąpi dużo opóźnień, spowodowanych np. przez jeden z węzłów sieci, to pogorszona jakość rozmowy pozostanie niezauważona, ponieważ technologia VoIP nie zawsze generuje duży ruch w całej sieci. 46% respondentów przyznało, że w takich sytuacjach stara się po prostu poszerzyć pasmo, niż dotrzeć do przyczyn i usunąć je.


Zobacz również