W firmie jak w wojsku

Coraz częściej mówi się o podobieństwach między zarządzaniem firmą a dowodzeniem oddziałem wojskowym. Analogia ta została przytoczona również podczas konferencji zorganizowanej przez IBM dla kadry zarządzającej, w kontekście poszukiwania sposobów na odniesienie "sukcesu na życzenie".

Zdaniem Aleksandra Kwiatkowskiego, partnera zarządzającego IBM Business Consulting Services w Polsce, wielu szefów firm chciałoby umieć wytworzyć "wojskową" dyscyplinę pracy, ale w pozytywnym znaczeniu. Chodzi o pozyskanie zaangażowania i oddania pracowników, wypracowanie umiejętności systematycznej walki z przeciwnikiem większym i mocniejszym. Szybkość jest obecnie coraz częściej ważniejsza niż doskonałość w działaniu, panuje więc tolerancja dla tzw. inteligentnych porażek. Ważny jest błyskawiczny przepływ informacji i zdecentralizowane przywództwo. Tak wygląda zarówno nowa strategia wojskowa, jak i przekaz dla studentów w szkołach biznesowych. Firmy zaś stają się coraz bardziej podobne do jednostek bojowych.

„Świat należy do marzycieli” – stwierdził Aleksander Kwiatkowski. Coraz mniej nowych rozwiązań powstaje na bazie rzeczy już istniejących, za to coraz więcej wizji zostaje wcielanych w życie. Jedną z przyczyn upadku dużej firmy może być nadmierne inwestowanie w to co już jest, zamiast w to, co mogłoby być. Antidotum na takie problemy jest różnorodność. Ideałem byłoby stworzenie kreatywnego zespołu, w którym znaleźliby się zarówno konformiści jak buntownicy, ludzie z dużym doświadczeniem i spokojni zwolennicy mrówczej pracy.

W sprawnie działającej firmie ważne jest również odpowiednie wykorzystanie rozwiązań informatycznych. Krzysztof Chełpiński, dyrektor IBM Global Services w Polsce próbował odpowiedzieć na pytanie, "czy wykorzystanie informatyki interesuje ludzi biznesu?" Jak wykazały badania przeprowadzone przez McKinseya we Francji, ludzie biznesu nie interesują się technologią, nie wiedzą jak ją wykorzystać jako narzędzie do pozyskania przewagi konkurencyjnej. Jednocześnie oczekiwania szefów firm są znacznie zawyżone w stosunku do tego, co informatyka rzeczywiście może im zaoferować.

Często w firmach można zaobserwować niezrozumienie potrzeb biznesowych przez dział IT połączone z brakiem wyobraźni działu biznesowego. Oczekiwania szefów firm są olbrzymie, a rzeczywistość zdecydowanie gorsza. „Menedżer, który zainwestuje w cokolwiek, będzie oceniać, czy to rzeczywiście przyniosło zwrot z inwestycji. Nikt jednak nie rozlicza działów biznesowych z tego, czy wykorzystują w zamierzony sposób narzędzia informatyczne”- podkreślał Krzysztof Chełpiński.

Podczas konferencji zastanawiano się, czy IT nadal jest narzędziem pozyskiwania przewagi nad konkurencją. Najważniejsze cechy IT z punktu widzenia biznesowego to według przedstawicieli IBM: szybki postęp technologiczny, spadek cen, Internet rozumiany jako kanał dystrybucji aplikacji i usług (który staje się niemal tak dostępny i oczywisty w domu jak gniazdko elektryczne) i standaryzacja.

Dostawcy IT zaczynają być pozycjonowani jako dostawcy dóbr powszechnego użytku. Informatyka stała się elementem ogólnej infrastruktury biznesu, zaś dostępność infrastruktury oznacza uniezależnienie się od specyficznych technologii, standaryzację i w wyniku tego obniżenie kosztów. Upowszechniają się również najlepsze praktyki.

Korzystanie z zaawansowanych technologii łączy się często z poważnym ryzykiem. Zawsze należy zastanowić się, czy zasób IT, niezbędny dla utrzymania konkurencyjności firmy, ale jednocześnie wcale nie kluczowy dla strategii przedsiębiorstwa wart jest ryzyka, które ze sobą niesie uzależnienie się od niego i czy w razie awarii straty nie będą większe niż potencjalne korzyści.

Ryzyko związane z tak rozumianą informatyką:

Usterki techniczne

Przestarzałe rozwiązania

Przerwy w dostępności

Nierzetelni dostawcy/partnerzy

Naruszenie bezpieczeństwa

Terroryzm

Jak podkreślał Krzysztof Chełpiński, w Polsce istnieje związek między konkurencyjnością a stopniem rozwoju infrastruktury w regionie, w którym firma działa. A infrastruktura na ogół nie jest w naszym kraju dobrze rozwinięta, wystarczy przytoczyć kilka liczb dotyczących nakładów inwestycyjnych. W Polsce zaledwie 1-2% wszystkich nakładów to wydatki na informatykę, dla porównania - w USA w latach 80. było to 5%, a obecnie ok. 50%. Poza tym w naszym kraju nawet standardowe systemy bardzo się modyfikuje, pokutuje bowiem przekonanie, że systemy tworzone na zamówienie, unikatowe, mają wyższą wartość niż standardowe. Zdaniem Krzysztofa Chełpińskiego jest to wynik właśnie niedorozwoju struktury informatycznej. Po przystąpieniu do Unii Europejskiej ten pogląd będzie musiał zostać zmodyfikowany ze względu na koszty i ostrzejszą walkę konkurencyjną między firmami.

Konferencja dla kadry zarządzającej pt. "Sukces na żądanie - jak optymalizować działalność aby być konkurencyjnym" została zorganizowana 27 października w Warszawie przez IBM Global Services oraz IBM Business Consulting Services.


Zobacz również