W jedności siła

Konsolidacja na polskim rynku usług logistycznych jeszcze się jego graczom nie znudziła. O okolicznościach i uwarunkowaniach jej dalszego przebiegu mówią eksperci i praktycy.

Konsolidacja na polskim rynku usług logistycznych jeszcze się jego graczom nie znudziła. O okolicznościach i uwarunkowaniach jej dalszego przebiegu mówią eksperci i praktycy.

Wydaje się, że zasadnicza konsolidacja branży logistycznej już się dokonała, w Polsce działają największe międzynarodowe koncerny. Do najważniejszych przykladów konsolidacji należy połączenie Schenkera ze Spedpolem, DHL z Servisco, Wincanton z Trans European, Vos Logistics z Euroadem, Trans Universal Poland z CJ International, UPS ze Stolicą czy konsolidacja w grupie Frans Maas. Czy zatem jest jeszcze co konsolidować? Jakie mechanizmy napędzają tę konsolidację?

Konsolidacja się nie znudzi

prof. Halina Brdulak

prof. Halina Brdulak

Z rozmów z przedstawicielami branży logistycznej wynika, że konsolidacja będzie kontynuowana. Istnieje po temu wiele przyczyn, jedną z nich jest chęć rozszerzania oferty. "Duże, sieciowe firmy nadal zastanawiają się nad poszerzaniem usług. Najlepiej rozwijające się obszary - przewozy drobnicowe i paczkowe - wymagają posiadania różnych kompetencji. A można je nabyć przez pozyskanie wiedzy albo nabywając odpowiednią firmę, czy też dołączając ją do grona kooperantów" - mówi prof. Halina Brdulak z warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej, będąca również doradcą zarządu Schenkera.

Elementem sprzyjającym jest też rozwój rynku, który ma miejsce dzięki wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. "Zakup Stolicy przez naszą firmę to kolejny etap realizacji strategii UPS odnośnie rynków z wielkim potencjałem rozwojowym. W 2004 r. - roku, w którym Polska stała się członkiem Unii Europejskiej - UPS osiągnął wzrost wolumenu eksportowego z Polski o prawie 35% w porównaniu z rokiem poprzednim" - mówi Jacek Przybyłowicz, dyrektor marketingu i sprzedaży w UPS. Konsolidacja w Polsce to dla UPS element tworzenia globalnej sieci obsługi w modelu one-stop shoppping. Rynek krajów przyjętych do UE w 2004 r. będzie się w ocenie logistyków rozwijał przez pewien czas dużo szybciej niż rynek europejski ogółem. Przemawia za tym między innymi wzrost popytu na usługi logistyczne ze strony nowo lokowanych tu ośrodków produkcji. "Młoda" Europa ciągle jest bowiem regionem krajów o niskich kosztach pracy. "To dość wyraźnie przejawia się w liczbach: zwrot z inwestycji w nowe centrum logistyczne w młodej Unii wynosi 10 lat, a w starej Unii - dwa razy dłużej" - zauważa prof. Brdulak.

Dodatkowo, sprzyjającym konsolidacji czynnikiem jest także nadmiar kapitału na rynku logistycznym. Rzutuje to na modele konsolidacji. "Zwykle część operatorów korzysta z zewnętrznych podwykonawców, dotyczy to spedycji, transportu, a część woli ich po prostu kupić. Jednak nadmiar kapitału, jaki obecnie występuje u największych operatorów, sprawia, że często po prostu łatwiej jest im kupić, niż integrować w łańcuch operacyjny. To między innymi wyróżnia logistykę spośród innych branż" - mówi prof. Halina Brdulak.

Więcej podmiotów

Siódemka jest polską firmą kurierską o zasięgu krajowym nie przejętą jeszcze przez żadnego z międzynarodowych potentatów. W najbliższym czasie Siódemka planuje przede wszystkim wejście na giełdę papierów wartościowych. "Rozpoczęliśmy już przygotowania w tym kierunku i będziemy dalej nad tym pracować. Jeśli jednak trafi się jakiś inwestor zainteresowany Siódemką, podejmiemy rozmowy i jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje"- mówi Jerzy Śliwa, prezes zarządu Siódemki.

Rozwój firmy wymaga jednak także wzięcia przez nią udziału w obecnej konsolidacji rynku. "Obecnie trwają prace zmierzające do poszerzenia oferty Siódemki o usługi dystrybucji bezadresowej i wielkonakładowej dystrybucji spersonalizowanej. Jest to kolejny krok do zapewnienia kompleksowej obsługi logistycznej dla klientów biznesowych. Nie wiemy jeszcze, czy nasze zamierzenia zrealizujemy poprzez umieszczenie nowych usług bezpośrednio w ofercie Siódemki, czy też zaprezentujemy je za pośrednictwem firmy partnerskiej lub zależnej, jednak prace trwają pełną parą i nie mówimy tu już tylko o zamierzeniach, ale o konkretnych działaniach" - mówi Jerzy Śliwa.

Jak zatem widać, ośrodkami konsolidacji na naszym rynku nie są i nie muszą być wyłącznie najwięksi gracze. Na inne mniej aktywne dotąd ośrodki i modele wskazuje prof. Brdulak. "Wiem o dużych, ale i średnich firmach europejskich, które szukają partnerów w Polsce, aby u nas zaistnieć. O konsolidacji muszą też myśleć mniejsi gracze. Mali operatorzy logistyczni muszą szukać swoich nisz albo wchodzić w systemy kooperacji z większymi podmiotami. Niewykorzystanym modelem dla mniejszych firm jest jeszcze rola tzw. spedytora domowego, popularna na rynku usług logistycznych np. w Niemczech. Mała firma wiąże się z jednym klientem, który jest dla niej klientem kluczowym. Takie rozwiązanie oznacza oczywiście brak dywersyfikacji ryzyka, ale to dobre rozwiązanie, aby stanąć silnie na nogi" - mówi prof. Brdulak.

Doskonały dojazd do pracy

Na dokonującą się konsolidację branży logistycznej można spojrzeć także od innej strony. Zdaniem Jacka Samsela z Polskiego Centrum Doradztwa Logistycznego, ważną przyczyną konsolidacji jest słabość w obszarze logistyki przedsiębiorstw - klientów usługodawców logistycznych. "Znamienny jest fakt, że im słabsza jakość logistyki w firmie, tym więcej przekazuje się kompetencji na zewnątrz. Wygląda to trochę tak: im słabiej potrafimy gospodarować, tym silniejsza pozycja firm logistycznych" - mówi Jacek Samsel.

Według niego, operatorzy logistyczni będą się mieli coraz lepiej i rynek ten osiągnie pewnie zakładane na najbliższe lata tempo wzrostu rzędu 20-25%. Natomiast sytuacja w przedsiębiorstwach będzie się pogarszać. "Bez rozwijania czy podtrzymywania choćby części kompetencji logistycznych, firmy utracą po prostu zdolność oceny zarówno swoich potrzeb w zakresie logistyki, jak i jakości usług oferowanych im przez operatorów" - podkreśla Jacek Samsel.

Kluczowym problemem jest jego zdaniem brak systemu edukacji logistycznej. "Uczelnie i instytuty nie prowadzą badań własnych, wydawane są świadectwa nie dające de facto pracy - produkujemy logistyków, których nikt nie chce zatrudniać. Aby nie być gołosłownym, przytoczę sytuację jednego z czołowych producentów koncentratów spożywczych. Po przejęciu polskiej firmy centrala międzynarodowa koncernu postanowiła przeprowadzić standardowy projekt logistyczny. Delegowany z Wielkiej Brytanii menedżer próbował przez 2 miesiące wdrożyć nieskomplikowany projekt w sferze logistyki dystrybucji. Wreszcie był zmuszony zatrudnić do tego projektu osoby z centrali koncernu i podziękować lokalnym logistykom, mimo że posiadali dyplomy wyższych uczelni i europejskie certyfikaty logistyczne" - opowiada Jacek Samsel. Jak dodaje, polski logistyk, zwykle po studiach logistycznych albo uznanym studium podyplomowym, jest przekonany o swojej wyjątkowości. Tymczasem codzienna logistyczna praktyka przypomina sławną scenę z filmu Barei, w której to Józef Nalberczak opowiada o swoim "doskonałym dojeżdzie do pracy". "Żadnych zawodowych standardów, żadnych określonych kompetencji. Nie rozumieją tego, że żyją w zawodowej paranoi, nie ma również nikogo, kto by im o tym powiedział, zatem wszyscy uważają, że mają doskonały dojazd do pracy" - mówi Jacek Samsel.

Istnieją także inne uwarunkowania. Na rynkach zrównoważonych występuje naturalny przepływ know-how. Logistycy z korporacji międzynarodowych, które w wysokim stopniu rozwinęły i udoskonaliły u siebie narzędzia i metody logistycznego gospodarowania, z czasem przechodzą do pracy w innych firmach, także średnich czy małych. W Polsce baza najlepszych pracowników jest wąska, więc trzymani są w firmach macierzystych o wiele mocniej, a ponadto mniejsi gracze nie są zainteresowani lub nie są w stanie przyciągnąć owe know-how.

Niedościgniona równowaga

Według profesor Brdulak problem dotyczy głównie równowagi między kompetencjami głównymi a dodatkowymi. "Sęk w tym, że tej proporcji nie da się określić raz. Rynek jest teraz bardzo dynamiczny, wymaga od przedsiębiorstwa elastycznych struktur. Firma powinna posiadać konstrukcję modułową, posiadać siły szybkiego reagowania, aby zawsze móc się szybko przegrupować. To dylemat, czy duża organizacja jest w stanie reagować równie sprawnie jak mała" - mówi prof. Halina Brdulak. "Ze strony firmy logistycznej kwestia ta oznacza z kolei potrzebę odpowiedzi na pytanie, jak głęboko firma wchodzi w rynek, jak głęboką wiedzę chce posiadać o swoich klientach. I co klient tak naprawdę kupuje" - dodaje.

W jej ocenie, kompetencje logistyczne w dużej mierze rodzą się w grze rynkowej. "Obserwuję polskich menedżerów i widzę u nich zdolność do bardzo szybkiego przyswajania wiedzy. Działają w warunkach permanentnej niepewności i tutaj dokonuje się najszybsza edukacja" - twierdzi prof. Brdulak.

Podobnego zdania jest Jacek Przybyłowicz. "Wzrost znaczenia logistyki w działalności przedsiębiorstw, ze względu na to, jakie znaczenie odgrywa ona po stronie kosztowej i jak duży wpływ ma na kształtowanie przewagi konkurencyjnej na rynku, sprawia, że osoby odpowiedzialne za tę część działalności stają się prawdziwymi ekspertami logistycznymi. Wiedza naszych klientów w tej dziedzinie rośnie, rosną też ich wymagania" - uważa.

Prof. Brdulak potwierdza natomiast uwagi o braku przepływu wiedzy logistycznej od najlepszych praktyków do firm średnich i małych. Dostrzega za to inny model rozprzestrzeniania się know-how. "Edukacja idzie wzdłuż łańcucha dostaw i w ten sposób dociera aż do najmniejszych ogniw. To zjawisko faktycznie występuje w Polsce, choć nie jest to jeszcze norma. Niekiedy pomimo niezadowolenia np. dostawców, na których określone warunki narzucają operator i klient. Bardzo wymagający klient staje się czymś w rodzaju centrum badawczo-rozwojowego" - twierdzi prof. Brdulak.

Prof. Brdulak uważa też, że firmy logistyczne coraz lepiej współpracują z klientami, nie trzeba więc formułować obaw o jakość usług. Ocenia, że logistycy głębiej wchodzą w specyfikę branży klienta w poszukiwaniu wartości dodanej. "Wchodzą tym samym trochę w skórę firmy doradczej, ale póki co ich głos jest odbierany jako wiarygodny, ponieważ jest to głos praktyków" - podsumowuje.

<hr size=1 noshade>Konsolidacja na wyrost?

Jacek Przybyłowicz, UPS

Jacek Przybyłowicz, UPS

Niekiedy z ust przedstawicieli europejskiej branży logistycznej padają uwagi o tym, że polski rynek i rynki wschodnioeuropejskie to przede wszystkim rynki rozwojowe, na których realne zyski z obecnych inwestycji w przejęcia będą realizowane dopiero za kilka lat, kiedy to da się zauważyć fakt przenoszenia do naszego regionu produkcji i magazynów, a także kiedy wzrośnie siła nabywcza obywateli państw "młodej Unii". Czy to oznacza, że obecna konsolidacja na polskim rynku logistycznym jest nieco "na wyrost" w stosunku do etapu jego rozwoju? Zdecydowanie nie zgadza się z tym Jacek Przybyłowicz z UPS. "Wzrosty na tym rynku są co roku bardzo znaczące, w 2004 r. dwucyfrowe w wielu segmentach działalności. Całkowite obroty w branży są już na tyle znaczące, że polska logistyka zaczyna liczyć się na arenie międzynarodowej, już nie tylko ze względu na dogodne położenie naszego kraju w Europie, ale również z powodu wielkości rynku. Polska jest teraz w centrum zainteresowania globalnych koncernów, staje się coraz ważniejszym rynkiem w Europie" - mówi.

Głównym w jego ocenie czynnikiem, który sprawił, że rozwój rynku i jego konsolidacja przybiera na sile i który nadal będzie oddziaływał na ten proces, jest wejście Polski do UE i zmiany z tym związane. Najistotniejsze było zniesienie bariery celnej i stworzenie wolnego rynku 25 państw. Ponadto przynależność do Zintegrowanej Europy daje innym państwom poczucie większego bezpieczeństwa w obrotach handlowych z naszym krajem.

"Polska ma dla inwestorów jeszcze inne atuty, jak niskie koszty pracy, wykwalifikowaną kadrę pracowniczą oraz dogodne położenie w Europie. To może sprawiać, że firmy dystrybucyjne będą chciały przenosić swoje magazyny do Polski właśnie, co wróży zmiany w łańcuchach dostaw oraz większe zapotrzebowanie na profesjonalną logistykę w naszym kraju" - mówi Jacek Przybyłowicz.

<hr size=1 noshade>

Meandry logistyki

Jacek Samsel, Polskie Centrum Doradztwa Logistycznego

Jacek Samsel, Polskie Centrum Doradztwa Logistycznego

Logistyka to tak naprawdę narzędzie dla firm, którym zależy, aby były dobrze zarządzane. W kraju, gdzie układy i koneksje dotyczą niemal wszystkiego, logistyka wydaje się przeszkadzać.

Nadal jesteśmy przekonani, że w mętnej wodzie łatwiej złapać ryby.

Smutno brzmi przykład z jednego z operatorów komórkowych. Dział logistyki przygotował tam projekt usprawnienia procesu opakowania pewnego produktu. Koszt wynosił 9% ceny, cel postawiony przed logistykami - zbicie go o 2-3 punkty proc. Przedstawili więc taki projekt, który kierownictwo zdecydowało się na wszelki wypadek przedstawić ocenie specjalistów. Ich analiza wykazała, że przekazanie w całości na zewnątrz tego procesu pozwoli zejść z 9% do około 3%. Tak więc cały dział logistyki przez pół roku szukał sobie pracy. Tymczasem operator logistyczny po około pół roku "dołożył" 10 punktów proc. do poziomu wyjściowego. Potrzebna więc była szybka odbudowa zwolnionego działu.

Także z zagranicy nie zawsze dociera do nas najlepszy know-how. Śmiem twierdzić, że spora część logistyków z wielkopowierzchniowych centrów handlowych, często stawianych, za wzór nowoczesnej logistyki, nie tylko nie mogłaby posługiwać się w rodzimym kraju metodami stosowanymi w Polsce, ale także nie dostałaby tam pracy na stanowisku kierowniczym.

<hr size=1 noshade>


Zobacz również