W kinie: "Kumpel do bicia"

Walka mająca być hitem wieczoru w Las Vegas nie może się odbyć, gdyż jeden zawodnik zginął w wypadku samochodowym, a drugi jest kompletnie zamroczony po całonocnej balandze.

Walka mająca być hitem wieczoru w Las Vegas nie może się odbyć, gdyż jeden zawodnik zginął w wypadku samochodowym, a drugi jest kompletnie zamroczony po całonocnej balandze. Dzięki temu dwaj zapomniani bokserzy dostają szansę na wyjście z cienia. Są, o dziwo, przyjaciółmi. Vince (Woody Harrelson) i Cesar (Antonio Banderas) decydują się bez wahania i wyruszają w całodzienną drogę samochodem wraz z przyjaciółką, Grace. Ta część filmu jest zrobiona na wzór filmu drogi, jednak dość nieudolnie. Dialogi obu panów kłócących się o kobietę pisał chyba także jakiś eksbokser o mocno potrzaskanym mózgu. Akcja, jeśli w ogóle można o niej mówić w tym filmie, pojawia się dopiero w momencie wyjścia partnerów na ring. Walka nie przypomina jednak w żaden sposób tych prawdziwych - oglądanych w telewizji. Szala zwycięstwa przechyla się z częstotliwością próbkowania płyty kompaktowej, a obfitość krwi kapiącej na ring i obrażeń u obu zawodników przekracza normy dopuszczalne przez polski kodeks pracy.


Zobacz również