W kinie: "Prymas"

W roku 1953 Kościół katolicki przeżywał w Polsce trudne chwile - prześladowania księży, aresztowania pod byle pretekstem.

W roku 1953 Kościół katolicki przeżywał w Polsce trudne chwile - prześladowania księży, aresztowania pod byle pretekstem. Prezydent Bierut (Henryk Talar) nie pozwalał wejść sobie w drogę, a stanowcze „Nie pozwalam!” Prymasa rozsierdziło moskiewskiego sługę na dobre. W ten sposób doszło do aresztowania kardynała Stefana Wyszyńskiego, wywiezionego na 3 lata do byłego klasztoru w Stoczku Warmińskim. Dla towarzystwa (i nie tylko) przydzielono głowie Kościoła katolickiego w Polsce księdza Stanisława (Zbigniew Zamachowski), uprzednio aresztowanego za nauczanie religii, oraz siostrę Leonię (Maja Ostaszewska), która zajęła się spisywaniem każdego słowa i kroku obu duchownych, przekazując wszelkie informacje nadzorującemu komendantowi.

Mimo starań, Prymas nie podpisuje zrzeczenia się piastowanych funkcji i opracowuje wariant zastępczy...

Chyba już niewielu pamięta tamte lata. Ten film ma szansę wypełnić lukę, którą nauczyciele historii pozostawiają w nauczaniu polskiej młodzieży. Nawet przeciwnicy Kościoła po filmie będą zmuszeni do refleksji nad jego rolą w systemie totalitarnym. Trudno nawet prognozować, co mogłoby się stać i jak dzisiaj wyglądałby ten kraj, gdyby nie nieugięta postawa kardynała Stefana Wyszyńskiego.


Zobacz również