W kinie: „Żona astronauty”

Niezależnie od tego, ilu tytułów filmów doszukacie się w powyższej linijce, film ten i tak jest połączeniem dotychczasowego dorobku zwolenników ataku obcych na naszą cywilizację.

Niezależnie od tego, ilu tytułów filmów doszukacie się w powyższej linijce, film ten i tak jest połączeniem dotychczasowego dorobku zwolenników ataku obcych na naszą cywilizację. Tym razem jednak jest nowy pomysł na inwazję – poprzez naturalne ziemskie metody, bez masowego nalotu statków zasłaniających całe niebo (Independence Day), błysków broni laserowej, wykańczającej gatunek ludzki czy wreszcie tajemniczej broni unieszkodliwiającej wszystkich od razu.

Oczywiście wszystkim wiadomo, że kosmici taką broń posiadają, ale gdyby zrealizować film z inwazją wykorzystującą taką technologię, musiałby on trwać jakieś 5 minut... i po wszystkim. Tak więc najnowszy film z Johnym Deppem jako bohaterskim astronautą przedstawia nam tytułową żonę (Charlize Theron) i jej potężne rozterki. Dziewczyna martwi się nie bez powodu, gdyż nosi w brzuszku dwa małe komputerki-kosmiciątka. Czy coś z niego wyjdzie (brzuszka – rzecz jasna), możecie przekonać się w kinie, poświęcając prawie 2 godziny.

Polecam zakochanym w pozaziemskich cywilizacjach. Innym - średnio.


Zobacz również