W pół kroku do ideału

Niemal w tym samym czasie, gdy na rynek trafił WaveLab 4.0, jego najpoważniejszy konkurent Sound Forge pojawił się z numerem 6.0. Nowa wersja zaostrzyła konkurencję między obydwoma edytorami, choć porównywanie ich ma sens tylko w zakresie najważniejszej funkcji - obróbki plików audio.

Niemal w tym samym czasie, gdy na rynek trafił WaveLab 4.0, jego najpoważniejszy konkurent Sound Forge pojawił się z numerem 6.0. Nowa wersja zaostrzyła konkurencję między obydwoma edytorami, choć porównywanie ich ma sens tylko w zakresie najważniejszej funkcji - obróbki plików audio.

Sound Forge zawsze pozostawał w tyle za WaveLabem pod względem dodatkowych opcji, jak nagrywanie CD czy multitracking, o edytorze okładek na CD nie wspominając. Jednak na poziomie podstawowych funkcji wygrywał łatwością obsługi i doskonałym wykorzystaniem technologii DirectX. Najnowsza wersja produktu firmy Sonic Foundry niewiele zmieniła sytuację w tym pojedynku - stosunek sił pozostał taki sam, jednak wprowadzone zmiany są dosyć istotne i mogą przekonać użytkowników do wyboru tego właśnie narzędzia.

Modne ikony

Teraz w Sound Forge możesz dowolnie zarządzać wtyczkami DirectX, sortując je i przemianowując, korzystając z funkcji Organize Favorites.

Teraz w Sound Forge możesz dowolnie zarządzać wtyczkami DirectX, sortując je i przemianowując, korzystając z funkcji Organize Favorites.

Sound Forge dosyć długo opierał się kolejnym trendom zmiany interfejsów programów komputerowych. Miało to na pewno swoją zaletę - użytkownik, który posługuje się określonym narzędziem w codziennej, rutynowej pracy, raczej niechętnie wita tego typu "ulepszenia". Tak też jest w najnowszej wersji edytora, choć modyfikacje są zauważalne na pierwszy rzut oka. Mają one jednak charakter czysto kosmetyczny - układ programu, rozłożenie ikon i struktura menu jest niemal identyczna jak w poprzednich wersjach. Najbardziej rzucająca się w oczy zmiana to płaskie ikonki, podświetlane po najechaniu na nie kursorem myszy. Praktyczną innowacją jest to, że paski narzędzi można spersonalizować, a także przeciągać i dokować w dowolnym miejscu.

Inaczej niż dotychczas uzyskuje się dostęp do wtyczek DirectX. Zamiast oznaczonych kolejnymi numerami list DirectX(1), DirectX(2) itd., teraz wszystko zebrane jest w menu DX Favorites. Nazwa nieprzypadkowa - istotną zaletą tego rozwiązania jest możliwość samodzielnego zarządzania wtyczkami. Te, które są niepotrzebne lub się dublują, łatwo usunąć z listy lub zgromadzić w oddzielnym podmenu. Najczęściej używane wtyczki można umieścić w głównym menu, dodatkowo zmieniając ich nazwy tak, by wyświetlały się w określonym ciągu - np. poprzez dodanie przed właściwą nazwą numerów, oznaczających kolejne etapy edycji. Jest to znaczny postęp w stosunku do dotychczasowego rozwiązania, w którym wtyczki "żyły własnym życiem", co było szczególnie odczuwalne po instalacji kilku programów wykorzystujących DirectX.

Najważniejszy jest silnik

Jednak poza kosmetyką i drobnymi usprawnieniami obsługi Sound Forge 6.0 ma sporo zmian wewnętrznych. Jedną z najistotniejszych jest nieniszcząca edycja plików. Dotychczas program podczas edycji pliku tworzył jego kopię tymczasową, która pozwalała na zastosowanie funkcji Undo. Teraz SF 6.0 podczas otwierania pliku buduje (lub przebudowuje) peak file, czyli jego obraz o niewielkiej objętości. Wszystkie zmiany dokonywane są w nim, dopóki nie zdecydujesz się zapisać efektu całej edycji. Do tego czasu oryginalny plik pozostaje nienaruszony. Jeżeli np. zechcesz wyciąć ze środka pliku jego 5-sekundowy fragment, to zmiana będzie naniesiona w pliku peak, a podczas odgrywania z oryginalnego, nienaruszonego pliku, wycięta część zostanie pominięta.

Pliki peak zawierają ponadto dane niezbędne do graficznego przedstawienia pliku audio w oknie edycji. Dzięki temu po jednokrotnym utworzeniu pliku peak każde następne otwarcie nawet dużych plików audio odbywa się błyskawicznie. Podobny mechanizm jest od dawna podstawą działania konkurencyjnego WaveLaba.

Plug-In Chainer to menedżer wtyczek, dzięki któremu możesz stosować kilka efektów jednocześnie.

Plug-In Chainer to menedżer wtyczek, dzięki któremu możesz stosować kilka efektów jednocześnie.

Inną istotną nowością - najwyraźniej również inspirowaną możliwościami WaveLaba - jest Plug-In Chainer. Dotychczas edytor firmy Sonic Foundry nie pozwalał na jednoczesne podłączenie kilku wtyczek i odsłuchiwania ich "na żywo". Teraz jest to możliwe. Plug-In Chainer to menedżer wtyczek, które można łączyć szeregowo w dowolnych układach. Po skonfigurowaniu każdej wtyczki i sprawdzeniu, czy na pewno o ten efekt chodziło, powstały pakiet można zapisać do późniejszego stosowania.

Posiadacze komputerów o dużej mocy mogą skorzystać z kolejnej nowej opcji - wielozadaniowości. W trakcie edycji jednego pliku, np. nakładając jakiś efekt, można otworzyć drugi plik i dokonywać na nim operacji. W tym czasie renderowanie pierwszego pliku będzie się odbywać w tle. Funkcja ta ma jednak pewne ograniczenia. Podczas nakładania efektu na pierwszy plik można na drugim dokonywać prostej edycji - skracać, kopiować i wklejać - ale już z dodaniem efektu trzeba poczekać, aż program zakończy pracę nad pierwszym plikiem. Efekt nakładany na drugi plik zostanie "skolejkowany" i uruchomi się automatycznie. Znowu nie sposób uniknąć porównania do WaveLaba, który od wersji 4.0 również jest wielozadaniowy. W tym przypadku skala działań z drugim edytowanym plikiem jest nieco większa. O ile nie da się równocześnie nakładać na pliki efektów umieszczonych w panelu Effects, o tyle swobodnie można dokonywać edycji, posługując się opcjami menu Process - Fade In/Out, Normalize, Change gain itd. W Sound Forge jest to niemożliwe, a wszystkie zadania są kolejkowane.

Niekiedy zachodzi potrzeba wręcz mikroskopowej obróbki pliku na poziomie pojedynczych bitów. Służy do tego narzędzie ołówek, jednak efektywność jego wykorzystania zależy od stopnia powiększenia graficznego odwzorowania pliku.

W Sound Forge 6.0 ratio powiększenia przebiegu wynosi 24:1 (dotychczas najwyżej 1:1), co oznacza, że na jedną próbkę pliku przypadają 24 piksele na ekranie. Jest to wartość wystarczająca do całkiem wygodnej edycji krzywej, jednak konfrontacja z WaveLabem wypada korzystniej dla produktu Steinberga. Tam ratio powiększenia wynosi 32:1.

Szóstka SF obsługuje teraz pliki o większej rozdzielczości - do 64 bitów przy 192 kHz (dotychczas do 32 bitów) oraz objętości - teraz powyżej 4 GB.

Nie tylko edycja?

Sound Forge to także edycja ścieżek audio plików wideo. W ten sposób, nie angażując dodatkowych narzędzi, można szybko usunąć trzaski i szumy powstałe podczas nagrywania kamerą.

Sound Forge to także edycja ścieżek audio plików wideo. W ten sposób, nie angażując dodatkowych narzędzi, można szybko usunąć trzaski i szumy powstałe podczas nagrywania kamerą.

Przykład WaveLaba pokazuje, że aby zapewnić sobie wysoką pozycję na rynku, nie wystarczy zrobić dobry edytor audio. Równie przydatne mogą się okazać dodatkowe możliwości programu. Sound Forge w dalszym ciągu nie oszałamia pod tym względem. Już w poprzednich wersjach dostępne było tworzenie pętli do programu ACID (w wersji szóstej funkcja ta nie została rozbudowana) oraz podstawowa edycja ścieżki dźwiękowej plików wideo. W tym drugim przypadku zmiany są minimalne: możliwość resamplowania materiału źródłowego, obsługa niekwadratowych pikseli oraz klipów z przeplotem. Ważną nowością jest także wprowadzona obsługa formatów QuickTime, MPEG-1 i 2 (wymaga zakupienia i doinstalowania osobnej wtyczki) oraz WMV. Dla użytkowników, którym nie wystarcza obróbka ścieżki dźwiękowej plików wideo, dołączona została na płycie instalacyjnej wersja LE innego produktu Sonic Foundry - Vegas Video 3.0. Program ten pozwala na podstawową edycję klipów i ścieżki dźwiękowej z wykorzystaniem szerokiej palety efektów. Konkurencyjny WaveLab nie ma żadnego wsparcia dla plików wideo, więc jest to wyraźny punkt dla Sound Forge.

Na płycie instalacyjnej znajdziemy także osobny program do przetwarzania wsadowego Batch Converter oraz kolejną nowość - moduł Preset Manager 1.0. Jak sama nazwa wskazuje, jest to narzędzie do zarządzania szablonami efektów, zapisanymi w Sound Forge. Należy żywić nadzieję, że w późniejszych wersjach program ten umożliwi coś więcej niż tylko usuwanie, zmianę nazwy i eksport do pliku.

Wciąż brakuje w Sound Forge przyzwoitego narzędzia do przygotowania i nagrywania płyt CD. Rozwiązanie przyjęte przez producenta jest nazbyt minimalistyczne. To wciąż prosta opcja Burn CD, niepozwalająca na bardziej finezyjne przygotowanie projektu. Można tylko wypalać ścieżka po ścieżce kolejne pliki. W porównaniu z rozbudowanymi możliwościami WaveLaba wypada to bardzo blado i stawia pod znakiem zapytania sens korzystania z tego modułu.

Podsumowanie

Sound Forge 6.0 nie oszałamia bogactwem dodatkowych funkcji, ale wciąż pozostaje bardzo solidnym narzędziem do edycji plików audio. Prosty interfejs programu umożliwia dosyć łatwą i szybką obróbkę materiału dźwiękowego - brak bajerów zrekompensowany jest intuicyjnością i przejrzystością, niezwykle istotnymi w nawale pracy. Porównywany tu WaveLab jest niekiedy bardziej uciążliwy - uzyskanie takiego samego efektu wymaga złożonego przygotowania, choć nie zawsze wynika to z większych możliwości. Warto ponadto odnotować, że Sound Forge ma o wiele mniejsze wymagania systemowe, a za mniejszą cenę niż produkt Steinberga dostajemy jeszcze dodatkowy program do edycji wideo.

Producent Sonic Foundry - http://www.sonicfoundry.com

Informacje Glasspalace Multimedia - http://www.glasspalace.pl

Minimalne wymagania systemowe

  • Procesor z zegarem 200 MHz, 32 MB RAM, 25 MB miejsca na twardym dysku, Windows 98SE/Me/2000/XP

  • DirectX 8.0, karta dźwiękowa zgodna z Windows

    Cena

    Sound Forge 6.0: 2060 zł

    Sound Forge 6.0 upgrade (z wersji XP Studio 3,4,5): 1450 zł

    Sound Forge 6.0 upgrade (z wersji 3.x,4.x,5.x): 780 zł


  • Zobacz również