W poszukiwaniu salomonowego rozwiązania

"Koszty IT rosną pod niebiosa" - narzeka CFO. "Przecież zredukowaliśmy koszty" - oponuje CIO. Obaj mają rację.

Według zebranych przez firmę Compass z kilkuset przedsiębiorstw danych, w latach 1996 - 2002 koszty architektury klient-serwer, okiem dyrektora działu informatycznego, zmalały o 24%. Natomiast zdaniem przeciętnego dyrektora wykonawczego - wzrosły średnio o 274%. Wielkość tych wydatków wyrażona z kolei w liczbach bezwzględnych wzrosła na przestrzeni sześciu lat o 345%. Podobnie rzecz się ma z innymi składowymi kosztów działu IT. Koszty infrastruktury mainframe spadły według dyrektora informatycznego od 1996 roku o 73%; zdaniem dyrektora wykonawczego - o 2%. Natomiast wyrażane w liczbach bezwzględnych - wzrosły o 308%. Z kolei koszty sieci rozległej spadły według dyrektora informatycznego o 42%. Z perspektywy dyrektora generalnego - wzrosły o 80%, w liczbach bezwzględnych - nawet o 210%.

Dane z Compass dowodzą zatem, że w ciągu sześciu lat gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na informatykę i wielkość wydatków na IT - przy jednoczesnej dramatycznej redukcji kosztów operacyjnych działów IT. Ten trend bardzo dobrze odzwierciedlają poprawa kosztów utrzymania sprzętu, wydajność pracowników, praktyk akwizycyjnych, rozwój produktywności i inne czynniki. Jakie jednak ten trend daje wyobrażenie o jakości zarządzania IT? Z jednej strony CIO może podkreślić podniesienie wydajności usług informatycznych. Łatwo może wykazać, że koszty działu informatycznego prowadzone są na najniższym możliwym poziomie a nie od niego zależy już wzrost całych kosztów, do czego przyczyniają się użytkownicy. Problem w tym, że CEO i członkowie zarządu nie przywykli do oceniania kosztów w kategoriach działu. Kadra zarządzająca widzi ogólny wzrost wydatków na IT, nie zagłębia się jednak w jego przyczyny. Co gorsza, nie widzi bezpośredniego zysku w postaci rezultatów biznesowych z owych wzmożonych inwestycji w informatykę.

Wydatki na informatykę rosną wraz z wprowadzaniem coraz to nowych aplikacji mających na celu obsługę nowych linii produktowych lub usług. Zwykle posiadają one przy tym bogatą funkcjonalność, co przyczynia się do lepszego, pełniejszego wykorzystania infrastruktury. W efekcie podnosi to wydajność oraz obniża koszty funkcjonowania działu. Z punktu widzenia zarządu - brak jest natomiast procedur ograniczających dynamiczną rozbudowę działów informatycznych. Odbiorcy i faktyczni konsumenci owej informatyki w firmie - poszczególne działy - nie są w stanie określić często swoich priorytetów. Efektem jest nadmiar inicjatyw domagających się miana strategicznych - przykładem są banki, które po pewnym czasie orientują się, że firmują kilka przedsięwzięć e-commerce które de facto są konkurencyjne.

Wzrost wydajności i wielkości IT nie przekłada się jednak w prosty sposób na rezultaty biznesowe. Taki wzrost bez udowodnionej wartości biznesowej to główny błąd struktury organizacyjnej oraz podejścia do zarządzania wydatkami i rozwojem IT.


Zobacz również