W środku ciemnego lasu

Już od pierwszych minut filmu, kiedy odwrócony krzyż leci w dół wodospadu, zdajemy sobie sprawę, że mamy do czynienia z dziełem niezwykłym, pełnym niepokojących znaczeń.

Już od pierwszych minut filmu, kiedy odwrócony krzyż leci w dół wodospadu, zdajemy sobie sprawę, że mamy do czynienia z dziełem niezwykłym, pełnym niepokojących znaczeń.

Osiemnastowieczne misje jezuickie były bardzo szczególnymi przedsięwzięciami. W Europie dość powszechnie postrzegane przez pryzmat łatwo zdobywanego w Ameryce Południowej złota, wielu ludziom wydawały się fundamentem potęgi zakonu. Wzmianki o El Dorado, odkrytym rzekomo przez misjonarzy, kraju mlekiem i miodem płynącym, w którym złote samorodki leżały niczym zwykłe kamienie na ziemi, rozpalały masową wyobraźnię, znajdując oddźwięk w literaturze i pismach filozoficznych owych czasów, ze słynnym Wolterowskim "Kandydem" na czele. Tymczasem rzeczywistość w niewielkim stopniu pokrywała się z tymi fantazjami. Wyprawy misyjne nierzadko okazywały się samobójcze, nieprzygotowani misjonarze ginęli czy to z rąk zbyt intensywnie nawracanych autochtonów, czy to od którejś z miliona tropikalnych chorób, na które wówczas nie było lekarstwa. W tej sytuacji na misje udawać się mogły dwa typy ludzi: straceńcy, pragnący odpokutować nie dające się zapomnieć winy, oraz głęboko przejęci przesłaniem Chrystusa księża, dla których krzewienie wiary było najważniejszym życiowym celem i którzy nie mogli sobie znaleźć miejsca w pragmatycznej, przesiąkniętej duchem ateizmu Europie. O takich ludziach opowiada właśnie ten film.

LATA PRACY

Misja wyprodukowana została przez Włocha Fernando Ghię i Anglika Davida Puttnama. Pierwszy z nich miał na koncie współpracę między innymi z Federico Fellinim przy filmie Amarcord. Puttnam natomiast, po takich filmach, jak Bugsy Malone (1975), Midnight Express (1977), Chariots of fire (Rydwany ognia 1981) czy Local hero (Lokalny bohater 1982), już od dawna postrzegany był jako producencka gwiazda, otrzymując coraz to nowe prestiżowe nagrody z Oscarami i nagrodami Brytyjskiej Akademii Filmowej na czele. Misja to drugi z kolei, po The killing fields (Zabójcze pola 1983), film powstały w wyniku współpracy z reżyserem Rolandem Joffé, Anglikiem francuskiego pochodzenia, specjalizującym się w reżyserii teatralnej oraz teatrze telewizyjnym. Solidny warsztat połączony z fantazją i umiejętnościami interpretacyjnymi okazał się znakomitym atutem podczas pracy z tak bogatym materiałem, jaki oferowała Misja.

Scenariusz filmu powstawał w trakcie ustawicznych negocjacji z autorem skryptu, Robertem Boltem (scenarzystą takich produkcji, jak Dr Żivago czy Lawrence z Arabii). Prace nad tekstem rozpoczęły się w 1975 r., czyli na dziesięć lat przed premierą filmu, pod wpływem producenta Fernando Ghii. Czułem, że Bolt był pisarzem zdolnym objąć cały ogrom i złożoność tematu - mówił Ghia. - Była to jedyna osoba, zdolna nadać dynamiczną strukturę takiej masie materiału. Bolt i Ghia wybrali się nawet do Ameryki Południowej, aby obejrzeć ruiny osiemnastowiecznej misji na dawnym terytorium Indian Guarani, w głębi dżungli, na styku granic dzisiejszej Argentyny, Paragwaju i Brazylii. Ostatecznie urzekło ich piękno wodospadu Iguazu, jednego z najwyższych wodospadów w tej części świata, o czterdzieści stóp wyższego od Niagary - wodospadu, z którego miały spektakularnie spaść zwłoki ukrzyżowanego przez Indian Guarani misjonarza, a potem także sieć z dobytkiem Mendozy.


Zobacz również