Walkman nieco nielegalny

Gdy 20 lat temu koncern Sony zaprezentował pierwszy odtwarzacz Walkman, nikt nie spodziewał się, że zrewolucjonizuje on rynek elektroniki powszechnego użytku. W rocznicę tego przełomowego wydarzenia Sony obwieścił światu narodziny odtwarzacza Walkman trzeciego tysiąclecia, bazującego na równie rewolucyjnym wynalazku XX wieku - Internecie.

Gdy 20 lat temu koncern Sony zaprezentował pierwszy odtwarzacz Walkman, nikt nie spodziewał się, że zrewolucjonizuje on rynek elektroniki powszechnego użytku. W rocznicę tego przełomowego wydarzenia Sony obwieścił światu narodziny odtwarzacza Walkman trzeciego tysiąclecia, bazującego na równie rewolucyjnym wynalazku XX wieku - Internecie.

Następca słynnego odtwarzacza kasetowego to NW-MS7 Memory Stick Walkman, który do przechowywania cyfrowej muzyki wykorzystuje moduły pamięci typu Memory Stick. Ten nowy standard został opracowany przez Sony jako konkurencja dla kart Compact Flash. Dzięki swym niewielkim rozmiarom (moduł ma wielkość i grubość listka gumy do żucia) oraz ujednoliconemu formatowi zapisu ma być powszechnym nośnikiem danych w różnych urządzeniach elektronicznych: aparatach i kamerach cyfrowych, telefonach, notebookach i pecetach biurkowych.

W szerokim rozpowszechnieniu standardu Memory Stick mają pomóc umowy licencyjne na wytwarzanie i sprzedaż pamięci tego typu przez 6 firm japońskich, m.in. Fujitsu, Aiwę, Sanyo i Sharpa. Sony chce w ten sposób uniknąć powtórzenia błędu z czasów walki systemów zapisu wideo, wtedy jego lepszy technicznie Betamax przegrał z VHS firmy JVC właśnie z powodu decyzji o nieudzielaniu licencji innym producentom.

Pamięciowy odtwarzacz Walkman standardowo będzie wyposażony w wersję MagicGate modułu Memory Stick o pojemności 64 MB, co pozwoli na przechowywanie do 80 minut cyfrowego dźwięku. Jednak, w przeciwieństwie do wyrobów konkurencji, np. Diamonda Rio, do kompresji audio urządzenie wykorzystuje nie technologię MP3, lecz rozwiązanie Sony - system ATRAC3 znany z napędów MiniDisc. Wynika to z faktu, iż układ elektroniczny realizujący kompresję ATRAC3 jest po prostu mniejszy od układu obsługującego MP3.

Zdając sobie sprawę z popularności MP3, Sony podjął jednak kontrowersyjną decyzję. Urządzenie jest, co prawda, zgodne z zaleceniami stowarzyszenia SDMI (inicjatywa firm fonograficznych i technologicznych powołana do opracowania formatu elektronicznej dystrybucji dźwięku, który pozwala chronić prawa autorskie), lecz zawarte w Walkmanie oprogramowanie automatycznie zamienia pliki MP3 na ATRAC3. Oznacza to, że na Walkmanie będzie można odtwarzać nielegalnie skopiowane nagrania np. ... wytwórni fonograficznej Sony. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że to właśnie Sony był jednym z głównych propagatorów idei ścisłej kontroli dystrybucji muzyki cyfrowej, walczącym z piractwem MP3.

Na swą obronę firma podaje przykład programowych odtwarzaczy firm Real Networks i Liquid Audio, które, oprócz własnego formatu, obsługują także MP3. Poza tym specyfikacja SDMI nie jest ukończona (firmy kłócą się o patenty), rynek zaś nie zaakceptuje rozwiązania walczącego z najpopularniejszym w tej chwili standardem. Sony nie może sobie pozwolić na zapełnienie luki rynkowej przez konkurencję, stąd ten desperacki krok. W przyszłości technologia SDMI obsługiwana przez odtwarzacz Sony, a ściślej przez moduł MagicGate Memory Stick, umożliwi odrzucanie muzyki nie opatrzonej odpowiednim cyfrowym znakiem wodnym.

Walkman komunikuje się z komputerem PC poprzez port USB, dzięki czemu transfer danych jest szybki, a użytkownik otrzymuje pełną funkcjonalność Plug and Play.

Nowy odtwarzacz Sony dostępny będzie od stycznia 2000 roku w cenie około 400 dolarów.


Zobacz również