Węglowe nanorurki w telewizorach przyszłości

Motorola pracuje nad wykorzytującymi nanotechnologię wyświetlaczami, które mają w przyszłości zrewolucjonizować rynek telewizorów i monitorów komputerowych. Urządzenia FED łączą wszystkie zalety klasycznych baniek CRT (czas reakcji, kontrast itd.), a jednocześnie są cienkie jak sprzęt LCD.

Wyświetlacze Field Emission Displays (FED) pracują na podobnej zasadzie jak CRT, czyli rolę mechanizmu odpowiedzialnego za tworzenie obrazu pełni w nich wiązka elektronów uderzająca w luminofor. Jednak zamiast dużego działa elektronowego umieszczonego w tylnej części kineskopu montuje się w nich miliony mikrodział położonych zaledwie o kilka milimetrów od świecących warstw ekranu.

W oryginalnych wyświetlaczach FED mikrodziała konsumowały olbrzymią ilość mocy, a przy okazji były trudne w produkcji na masową skalę. Nanorurki węglowe świetnie je zastępują, są tańsze i potrzebują znacznie mniej energii elektrycznej.

Pierwsze wyświetlacze FED opracowano już w latach dziewięćdziesiątych. Tym niemniej były za drogie, by móc skutecznie konkurować z panelami bazującymi na ciekłych kryształach (LCD) - te ostatnie bowiem z roku na rok taniały o połowę.

Dopiero postępy nanotechnologii sprawiły, iż firmy - w tym przede wszystkim Motorola - zaczęły się z powrotem zastanawiać nad wdrożeniem FED. Już teraz dwie bliżej nieokreślone azjatyckie korporacje budują fabryki, które lada moment zajmą się wytwarzaniem wyświetlaczy FED wykorzystujących m.in. patenty Motoroli.

Niewykluczone zatem, że za kilka lat będziemy zmieniać telewizory LCD z powrotem na nowoczesne wyświetlacze FED, które w rzeczywistości są potomkami starych dobrych kineskopów CRT...


Zobacz również