Widowisko śmierci

Internet stał się miejscem niecodziennych transmisji – porodu 40-letnej kobiety z Oraldo, zabiegu zmiany płci oraz operacji na otwartym sercu. Do budzącej największe kontrowersje – transmisji egzekucji amerykańskiego 32-letniego zamachowca Timothy'ego Mc Veigha ostatecznie nie dojdzie.

Internet stał się miejscem niecodziennych transmisji – porodu 40-letnej kobiety z Oraldo, zabiegu zmiany płci oraz operacji na otwartym sercu. Do budzącej największe kontrowersje – transmisji egzekucji amerykańskiego 32-letniego zamachowca Timothy'ego Mc Veigha ostatecznie nie dojdzie.

Prośba firmy Enternainment Network o umożliwienie oglądania egzekucji Mc Veigha została odrzucona przez sąd federalny USA. Zaplanowane na 16 maja br. wykonanie wyroku na zamachowcu, który podłożył bombę pod budynek stanowy w Oklahoma City w kwietniu 1995 i w ten sposób doprowadził do śmierci 168 osób, w tym 19 małych dzieci, będzie w rezultacie obserwowane jedynie przez rodziny ofiar. Amerykańska prasa rozpętała burzę wokół tej sprawy, udowadniając, że transmisja nie przyniesie ukojenia, nikomu z tych, którzy stracili bliskich.

Podejrzane były również zamiary Entertainment Network, która za możliwość obejrzenia śmierci skazańca chciała pobrać opłatę od użytkowników Sieci w wysokości 1,95 USD. Zdaniem jednego ze współzałożycieli firmy – Davida Marshlacka - taka płatność dokonywana kartą kredytową miała zagwarantować to, że jedynie dorośli oglądaliby transmisję. „Internet jest jednak medium powszechnie dostępnym, w tym dla dzieci – komentuje dr Jarosław Meller z wykształcenia socjolog i bioinformatyk, prowadzący badania naukowe w Cincinnati Children Hospital w Stanach – więc uważam, że taka transmisja nie powinna mieć miejsca”.

Reakcje w Polsce

Przeciwnikiem publicznych egzekucji jest minister sprawiedliwości Lech Kaczyński. Jak poinformował nas rzecznik prasowy Ministerstwa Sprawiedliwości Anna Kamińska, egzekucja powinna być wykonywana w sposób humanitarny, a nie pokazywana publicznie, ponieważ takie działanie wzbudza niezdrowe emocje. „Istnieje coś takiego jak godność każdego człowieka, nawet bandyty – mówią redaktorzy serwisu internetowego Katolik.pl – a to daje prawo do intymności, której nie wolno naruszać. Aby godnie umierać, nie można zrobić z tego widowiska”. Transmisji egzekucji nie podjęłyby się polskie portale. „Prezentowanie wykonywania kary śmierci jest nieetyczne – podkreśla Magdalena Maliszewska, specjalista do spraw public realtions portalu Onet.pl. Nawet gdyby Onet miał taką szansę, by pokazać śmierć skazańca, nie skorzystałby z niej.

Egzekucja w telewizji?

Rozmowa z socjologiem Tomaszem Szlendakiem z Zakładu Badań Kultury Instytutu Socjologii UMK w Toruni

Czy myśli Pan, że Polacy chcieliby obejrzeć transmisję z celi śmierci Timothy'ego Mc Veigha?

Polacy nie różnią się od innych nacji euroamerykańskich tak mocno, żeby nie chcieć oglądać egzekucji zbrodniarza na żywo. Politycy w demokracji często zapominają, że społeczeństwa nazywane przez nas tradycyjnymi inaczej niż my postrzegały karę za zbrodnię. Nie miała ona na celu ani resocjalizacji złoczyńcy, ani odstraszenia innych potencjalnych bandytów, ale zemstę, symboliczne naprawienie krzywd oraz – co najważniejsze – symboliczny powrót do stanu rzeczy sprzed zbrodni. Zabicie złoczyńcy było zawsze psychoterapią grupową. Dlatego najczęściej usankcjonowany społecznie mord łączył się z publicznym rytuałem. Świat po egzekucji wracał na swoje dawne miejsce. I nie łudźmy się, jak ktoś zabił 160 ludzi za jednym zamachem, to społecznym pragnieniem – nawet w rozwiniętych krajach Europy czy w USA – byłoby dokonanie na nim takiego rytuału. Mnóstwo ludzi, i to niekoniecznie prymitywnych czy emocjonalnie niedorozwiniętych, chciałoby w Polsce taką egzekucję obejrzeć. Ludzie taką już mają społeczną naturę i żadne autorytety nic tutaj nie poradzą.

<div align="right" class="wiecej">więcej</div>

Pomysł transmisji z celi skazańca podaje w wątpliwość też Katarzyna Halicka z Działu Komunikacji Wirtualnej Polski. „Polski Kodeks Karny nie przewiduje kary śmierci – mówi Halicka – więc w świetle tego przepisu nie sądzę, by trafione było pokazywanie jakiejkolwiek egzekucji, nawet jeśli jest ona realizowana zgodnie z przepisami prawa któregokolwiek ze stanów Ameryki”. Przedstawicielka Wirtualnej Polski przypomina jednak transmitowaną kilka lat temu w TVP relację z egzekucji dyktatora Rumunii Nicolae Ceausescu. Według Halickiej, było to nieludzkie i niezgodne z jakimikolwiek zasadami prawnymi państwa.

Zarzuty o pokazywanie egzekucji odpiera Aleksander Wierzejski, zawiadujący redakcją internetową Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. „Nie było niczego takiego jak "transmisja z egzekucji Nicolae Ceausescu" – przypomina Wierzejski - programy informacyjne pokazały jedynie zdjęcia pozyskane od rumuńskiej TV w ramach normalnych, codziennych transmisji satelitarnych rozsyłanych na całą Europę w ramach Eurowizji”. Podobnie postąpiły wszystkie stacje na kontynencie, pokazując drastyczne fotografie z prowadzenia dyktatora pod ścianę i zdjęcia samych ciał.

Telewizja Polska nie zgodziłaby się jednak na pokazanie zdjęć czy filmu z egzekucji Mc Veigha. Zdaniem Aleksandra Wierzejskiego, niestosowne byłoby pokazywanie transmisji śmierci zamachowca na antenie telewizji publicznej. „Po pierwsze, TVP SA jest zobowiązana do przestrzegania zasad moralnych i obyczajowych obowiązujących w naszym kręgu kulturowym – podkreśla Wierzejski – eksponowanie egzekucji na żywo od tych norm odbiega. Po drugie, w Polsce jest zabroniona kara śmierci, więc tym bardziej nie powinniśmy jej promować”. Dodaje, że nagłośniona przez media egzekucja prawdopodobnie zrobiłaby z Mc Veigha gwiazdę, którą z całą pewnością być nie powinien.

Potencjalni widzowie

Katarzyna Halicka z Wirtualnej Polski podkreśla jednak, że znaleźliby się zapewne zwolennicy takiej transmisji. Decyzję wiążącą co do pokazania egzekucji musiałby podjąć Zarząd Wirtualnej Polski. „Nie uważam, by Zarząd był skłonny podnosić oglądalność portalu, godząc w podstawowe założenia WP – zaznacza Halicka – w serwisach nie ma bowiem miejsca na treści, które są sprzeczne z prawem polskim i międzynarodowym, nawołujące do nienawiści rasowej, wyznaniowej czy etnicznej, propagujące przemoc, naganne moralnie”.

Socjologowie podkreślają, że gdyby jednak do transmisji doszło, wielu Polaków chciałoby ją obejrzeć. „Niektórzy z nich nie przyznawaliby się do tego, inni wręcz przeciwnie, czyniliby to obiektem dyskusji w swoich grupach” – mówi profesor Marek Ziółkowski z Zakładu Socjologii Wiedzy i Świadomości Społecznej poznańskiego UAM.

Warto przypomnieć, że przez wiele wieków egzekucje i tortury były publiczne. „W kulturze europejskiej od XIX wieku, z wyjątkami takimi jak II wojna, egzekucje wycofane były ze sfery publicznej – mówi Marek Ziółkowski – i starano się wiele zrobić, by oddalić je z życia codziennego”. Oglądanie transmisji z celi śmierci dzisiaj byłoby więc paradoksalnie – specyficznym, bo wykorzystującym nowe środki techniczne powrotem do przeszłości. Tomasz Szlendak z Zakładu Badań Kultury Instytutu Socjologii UMK w Toruniu dodaje, że publiczne egzekucje w przeszłości nie miały na celu resocjalizacji złoczyńcy ani odstraszenia innych, potencjalnych bandytów. „Przede wszystkim chodziło o zemstę, symboliczne naprawienie krzywd i powrót do stanu rzeczy sprzed zbrodni – zaznacza. W ten sposób egzekucja działała psychoterapeutycznie.

Dziś, zdaniem Tomasza Szlendaka, mnóstwo ludzi, i to niekoniecznie prymitywnych czy emocjonalnie niedorozwiniętych, chciałoby w Polsce egzekucję obejrzeć. „Ludzie już mają taką społeczną naturę i żadne autorytety nic tutaj nie poradzą” – komentuje T. Szlendak. Ziółkowski mówi, że chęć zobaczenia momentu śmierci Mc Veigha wiąże się ponadto z powszechną tendencją rozwoju „kultury oglądactwa” i „kultury podglądactwa”. „Samo zdarzenie nie jest przypuszczalnie bardziej drastyczne niż wiele scen z filmów – mówi Ziółkowski – dochodzi do tego jednak swoisty smak autentyzmu.

Spopularyzowanie transmisji w formie rozrywkowej miałoby znaczący wpływ na nas. Redaktorzy serwisu internetowego Katolik.pl uważają, że publiczne pokazywanie śmierci czyni ludzi mniej wrażliwymi i wyzwala agresję. „Próby realizowania takich transmisji utwierdzą człowieka w przekonaniu, że wszystko można sprzedać, nawet własną śmierć” – podkreślają twórcy serwisu.

Zniesienie czy przywrócenie?

W roku 2000 w Stanach Zjednoczonych dokonano 40 egzekucji. Żadna jednak nie wzbudziła takich komentarzy, jak planowane uśmiercenie Mc Veigha. Stracenie w więzieniu Huntsville 4 kwietnia br. 27-letniego mężczyzny odbyło się bez większych emocji. Komercyjny plan transmisji z celi śmierci nie udał się, co nie znaczy, że nie dojdzie do podobnych prób pokazywania egzekucji. Prasa amerykańska donosi, że tego typu pomysły mają nie tyle podsycać komercyjny rynek, ile być może wpłynąć na zmianę przepisów prawnych i ostatecznie doprowadzić do zniesienia kary śmierci w USA.

W Polsce natomiast pojawia się coraz więcej głosów za przywróceniem możliwości uśmiercenia zabójcy. Rzecznik prasowy Ministerstwa Sprawiedliwości Anna Kamińska uważa, że w przypadkach pewnego rodzaju przestępstw dokonanych na życiu, być może należałoby rozważyć przywrócenie kary śmierci. „Taka kara byłaby adekwatna z pewnością do przestępstw popełnionych ze szczególnym okrucieństwem” – konkluduje Kamińska. Czy do tego dojdzie? Przyszłość pokaże.


Zobacz również