Więcej niż telewizor

Jaskółka nie czyni wiosny, sześć kolumn nie tworzy jeszcze kina. Cokolwiek by powiedzieli audiofile, obraz był pierwszy. Może być wyświetlany na ekranie albo na dowolnej płaszczyźnie. Dopóki jednak najtańsze projektory nie będą kosztować mniej niż kilkanaście tysięcy złotych, w centrum systemu będzie stał telewizor.

Jaskółka nie czyni wiosny, sześć kolumn nie tworzy jeszcze kina. Cokolwiek by powiedzieli audiofile, obraz był pierwszy. Może być wyświetlany na ekranie albo na dowolnej płaszczyźnie. Dopóki jednak najtańsze projektory nie będą kosztować mniej niż kilkanaście tysięcy złotych, w centrum systemu będzie stał telewizor.

Telewizor staje się urządzeniem mulitimedialnym i interaktywnym w pełnym tego słowa znaczeniu

Telewizor staje się urządzeniem mulitimedialnym i interaktywnym w pełnym tego słowa znaczeniu

Wynalazek Szkota Bairda Johna Logie (1888-1946) ma już ponad siedemdziesiąt lat. Od czasu pierwszej projekcji międzykontynentalnej, kiedy przekazano obraz z Londynu do Nowego Jorku, w sposobie konstruowania odbiorników telewizyjnych zmieniło się prawie wszystko. Od telewizorów wymaga się dzisiaj znacznie więcej niż tylko dobrej jakości obrazu. Zgodnie z zaznaczającą się coraz wyraźniej tendencją do łączenia technologii audiowizualnych ze światem komputerów, odbiorniki TV stają się urządzeniami w pełni multimedialnymi i interaktywnymi. Pytanie, czy w niedalekiej przyszłości przejmą funkcje komputera, czy raczej odpowiednio zmodyfikowane monitory komputerowe wyprą z rynku klasyczne telewizory wydaje się już teraz bezzasadne. Należy się spodziewać, że technologie spotkają się w pół drogi, a efektem będzie urządzenie jeszcze inne od tego, jakie wyobrażamy sobie obecnie.

Konsekwentne dążenie do poprawy jakości obrazu i dźwięku doprowadziło do skonstruowania telewizorów, które oferują niekiedy więcej niż potrzebuje przeciętny użytkownik. Podobnie jak to ma miejsce w przypadku wyśrubowanych parametrów high-endowych urządzeń audio, kolejne kroki na drodze do doskonałości mogą śledzić już tylko urządzenia pomiarowe, gdyż ludzka percepcja nie jest w stanie wspiąć się na takie wyżyny. Nie przekonuje to jednak konstruktorów zapamiętałych w pasji odkrywania nowych możliwości ani producentów, którzy walczą o klientów, mnożąc efektowne funkcje. Wyścig zaczął się dawno temu.

Krzywa, precz!

Parametrem najważniejszym z punktu widzenia kogoś, kto zamierza urządzić w swoim domu namiastkę prawdziwego kina, jest niewątpliwie wielkość ekranu. Żeby uzyskać zadowalające efekty, trzeba myśleć o przekątnej nie mniejszej niż 28 cali. Górna granica właściwie nie istnieje, to tylko kwestia pomieszczenia, jakim się dysponuje. Zdobycie telewizora 36-calowego (ponad 91 cm) nie stanowi problemu, a jeszcze większe telewizory z projekcją tylną lub ekrany plazmowe są dostępne dla każdego, kto może sobie pozwolić na wydatek rzędu kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy złotych. Przy tak dużej powierzchni obrazu wyświetlanego na zwykłym kineskopie nietrudno byłoby o zniekształcenia. Od dawna prowadzono więc zaciętą walkę z niechcianymi krzywiznami.

Mało kto wie, że Sony już w 1968 roku opracowało model kineskopu, który natychmiast zaczął wyróżniać jego telewizory spośród wszystkich innych marek. Cała różnica polegała na tym, że klasyczny kineskop stanowił wycinek kuli, podczas gdy ten był zakrzywiony już tylko w poziomie jako wycinek walca. Dało to początek poszukiwaniom, które zaowocowały zupełnie płaskimi ekranami telewizyjnymi. Brak irytujących odbić, zniekształceń powstających zawsze wtedy, gdy widz nie znajdował się idealnie w osi obrazu to było już coś. Obraz 16:9 na idealnej płaszczyźnie zaczął się zbliżać do kinowego ideału. Jak to często bywa, ten sam wynalazek ochrzczono wieloma imionami i zaczęto traktować jako rewelację. I tak, firma LG ma swój Flatron w wersji 21, 29 i 32 cale, Samsung - Tantus Flat, Panasonic oferuje Quintrixa w telewizorach Tau, Sony - Trinitron FD w serii Wega, Philips sprzedaje Real Flat o przekątnej od 28 do 36 cali, Thomson wyposaża swoje modele w kineskopy Black Diva, a Loewe ma Super-Flatline.

Równocześnie z pracami nad jakością obrazu prowadzono poszukiwania w dziedzinie audio. Oferowanie dźwięku stereo, budzącego fascynację w czasach, gdy telewizory wyposażano tylko w jeden głośnik, nie mogło dłużej liczyć na poważne zainteresowanie ze strony kinomanów rozpieszczonych sześcioma kanałami. Dlatego już od pewnego czasu w modelach wyższej klasy montuje się nie dwa, ale trzy, a nawet cztery głośniki, a z tyłu odbiorników umieszcza się aktywne subwoofery. Wiele droższych modeli ma wbudowane niskoszumowe wzmacniacze i umożliwia cyfrową redukcję szumów. Zanim skompletuje się odpowiedni zestaw kolumn, można cieszyć się dźwiękiem przestrzennym z dwóch kanałów i znakomitym obrazem 100 Hz, który szybko staje się standardem.


Zobacz również