Wielki Brat patrzy

Zdaniem ekspertów wywiadu z USA i Europy, ruch w Internecie, rozmowy przez komórki, transmisje faksowe i międzymiastowe rozmowy telefoniczne - każdy typ komunikacji elektronicznej - bezustannie śledzone są przez potężny program nasłuchu elektronicznego zwany Projektem Echelon w poszukiwaniu śladów działalności terrorystycznej, zagrożeń militarnych i przestępstw międzynarodowych.

Zdaniem ekspertów wywiadu z USA i Europy, ruch w Internecie, rozmowy przez komórki, transmisje faksowe i międzymiastowe rozmowy telefoniczne - każdy typ komunikacji elektronicznej - bezustannie śledzone są przez potężny program nasłuchu elektronicznego zwany Projektem Echelon w poszukiwaniu śladów działalności terrorystycznej, zagrożeń militarnych i przestępstw międzynarodowych.

Szpiegostwo elektroniczne prowadzone jest przez amerykańską Agencję Bezpieczeństwa Międzynarodowego (NSA) i jej odpowiedniki w Australii, Kanadzie, Nowej Zelandii i Wielkiej Brytanii. Jego celem są bandyci, więc teoretycznie jest słuszny, ale przecież większość skanowanej transmisji pochodzi od ludzi takich jak my, a nie terrorystów, przestępców czy innych wyrzutków społecznych.

Jak to działa

Echelon wykorzystuje proces filtrowania do wychwycenia wiadomości ze słowami kluczowymi takimi jak bomba, spluwa czy bojówka. Jednak ze względu na skąpe informacje o Echelonie, nie wiadomo, czy system może rozróżniać wiadomości wysyłane przez przestępców i obywateli przestrzegających prawa. Przypuśćmy, że wyślesz e-mail do kogoś w Chicago i umieścisz w nim zupełnie niewinne jedno lub dwa takie słowa kluczowe, opisując np. książkę Toma Clancy lub komentując informację o ostatnim ataku terrorystycznym. Co się dzieje, gdy Echelon wyłapuje taki list? Tego nie wie nikt.

Jeśli jesteś typowym użytkownikiem, to szanse na zwrócenie na siebie uwagi pracownika NSA - co oznaczałoby dokładniejsze przyjrzenie się Twojej działalności w ramach dochodzenia - są minimalne. NSA zarzuciła jednak bardzo duże sieci, by złapać parę podejrzanych złotych rybek. Oczywiście robi to z naruszeniem Twojej prywatności.

Według raportów opracowanych przez specjalny wydział Parlamentu Europejskiego, sprzęt używany w projekcie Echelon może przetworzyć milion wiadomości w ciągu pół godziny. Badania wykazały też, że filtry systemu przesiewały materiał tak dokładnie, że tylko 10 informacji z miliona jest kierowanych do analizy szczegółowej, co prawdopodobnie stanowi drugi poziom filtrowania programowego. Jeszcze mniej wiadomości trafia do analityków.

System wykorzystuje również technologię analizy głosu, aby wyszukać rozmowy telefoniczne prowadzone przez konkretnych ludzi.

Echelon stosuje potężne wyszukiwarki zwane słownikami, które wyłapują słowa kluczowe mogące zainteresować analityków wywiadu. Tylko kilka takich słów kluczowych ze ściśle tajnych słowników znalazło się w opublikowanych raportach na temat programu.

Kto podgląda podglądaczy

Na co ONI patrzą

Szukając słów kluczowych w rodzaju bojówka, spluwa, bomba, Delta Force czy wybuchowy, Projekt Echelon przegląda następujące rodzaje komunikacji:

- ruch internetowy, w tym e-mail i pogawędki,

- większość telefonicznych rozmów na duże odległości,

- wszelkie sygnały elektroniczne transmitowane przez satelity komunikacyjne,

- sygnały pagerów, ####

- transmisje faksowe.

Prawdopodobieństwo uznania przez Echelon niewinnych ludzi za podejrzanych oraz możliwość przekroczenia prawa w szpiegowaniu niepokoi działaczy obrony prywatności. Zwracają uwagę, że jeśli projekt wywiadowczy prowadzony jest w całkowitej tajemnicy, opinia publiczna nie ma możliwości przekonania się, czy program działa w ramach prawa.

Echelon jest tak poufny, że NSA nawet nie potwierdziła jego istnienia. Na mocy federalnej ustawy o wolnym dostępie do informacji opublikowane zostały tylko dwa fragmentaryczne dokumenty, zawierające ledwie siedem bardzo ocenzurowanych stron. Raporty europejskie są bardziej szczegółowe, lecz wciąż wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi.

Europejskie raporty przyczyniły się w pewnej mierze do tego, że w zeszłym roku amerykańscy obrońcy swobód obywatelskich zażądali wszczęcia dochodzenia w sprawie Projektu Echelon. Chcą w ten sposób upewnić się, że Echelon działa w zgodzie z prawem federalnym i konstytucją USA.

Szpieg czai się wszędzie

Informacje o Echelonie pojawiły się w momencie, gdy sprawa prywatności zaczęła nabierać coraz większego znaczenia. Gdy w zeszłym roku internetowa firma reklamowa DoubleClick kupiła firmę marketingu reklamowego i poinformowała o planach połączenia zebranych danych o klientach w jedną megabazę, organizacje konsumenckie i grupy ochrony prywatności elektronicznej ostro zaprotestowały. Taka baza zawierałaby nazwiska i adresy klientów, a także ich zwyczaje w żeglowaniu po Sieci oraz informacje o dokonanych zakupach. Jednak wywołana burza, jak również groźba kilku procesów, zmusiły ostatnio DoubleClick do odłożenia swych planów.

Tymczasem w sądzie federalnym USA zaskarżono decyzję Federalnej Komisji Komunikacji (amerykański odpowiednik Ministerstwa Łączności), która zmuszałaby przemysł telekomunikacyjny, a szczególnie operatorów komórkowych, do pomocy policji w prowadzeniu podsłuchu. Sprawa zostanie rozpatrzona w maju.

Wiemy, że nasi pracodawcy mogą monitorować pocztę elektroniczną i w zasadzie to tolerujemy. Nikt też nie popiera terroryzmu czy przestępczości (z wyjątkiem terrorystów i przestępców). Czy jednak nie mamy prawa do pewnego stopnia prywatności? Przed Echelonem nie ma wielu zabezpieczeń.

Szyfrowanie poczty może pomóc - o ile oczywiście nie jesteś na czele listy podejrzanych.

Pewnym rozwiązaniem są też usługi typu Anonymizer (www.anonymizer. com) i Zero Knowledge (www.freedom.net), podające adres e-mailowy, który nikogo do Ciebie nie doprowadzi. Jednak taka taktyka nie jest praktyczna w przypadku firm i z pewnością nie sprawdzi się na dłuższą metę. Na razie uważaj na to, co mówisz i do kogo wysyłasz.


Zobacz również