Will Rock

Porwanie pięknej kobiety jak zwykle kończy się rzezią.

Porwanie pięknej kobiety jak zwykle kończy się rzezią.

Will Rock to zdrobnienie imienia oraz nazwiska bohatera tego shootera FPP. Jednocześnie jest to gra słów. Dwuznaczne tytuły gier ostatnio są w modzie. Max Payne to maksymalny ból. Blood Rayne - krwawy deszcz albo wysysanie krwi, jak kto woli. Will Rock można przetłumaczyć jako "będę rządził". Tytuł ździebko pretensjonalny, ale wielbicielom gier akcji nie takie rzeczy już zdarzało się przełknąć. Czy strawią i ten produkt? Wszystko zależy od ich gustów.

Wykopaliska

Z intra dowiadujesz się, że miała miejsce dziwna historia. Otóż zespół archeologiczny wyruszył do Grecji, aby, jak to mają archeolodzy w zwyczaju, pogrzebać w ziemi. Po przybyciu na miejsce towarzystwo natychmiast rozpoczęło libację. Alkohol spożywano w ilościach przemysłowych, co doprowadziło do fizycznego i moralnego upadku biesiadujących.

I właśnie w tak nieodpowiednim momencie pojawia się bojówka terrorystyczna nazywająca siebie Armią Przywrócenia Olimpu! Jedynymi trzeźwymi osobami są: pewien starszy pan i William Rock, czyli ty. Rozpoczyna się strzelanina, w której staruszek zostaje zabity, a fanatycy porywają piękną panią należącą do grupy archeologów. Następnie napastnicy znikają we wnętrzu greckiej świątyni. Jeszcze nie spadłeś z krzesła? Zaraz ci się to przytrafi. Otóż wyobraź sobie, że w ferworze walki zostaje zniszczona pewna statua, po czym pojawia się grecki heros Prometeusz i oznajmia, że jest zły na Zeusa, który niegdyś go uwięził. Umowa jest prosta. Ty wyruszasz na ratunek panienki i jesteś jednocześnie karzącą ręką sprawiedliwości pokrzywdzonego Prometeusza, zaś heros przeniesie cię w czasy, w które przenieśli się terroryści. Fabuła jest trochę niespójna. Mówiąc szczerze, zakrawa na totalny kicz lub pomyłkę, ale zaręczam, że tak naprawdę jest w grze. A jeśli chcesz wiedzieć więcej, to popraw poluzowaną ze zdziwienia szczękę i czytaj dalej.

Will kontra Sam

Will jest w dobrym humorze. Właśnie powalił jednego z bossów.

Will jest w dobrym humorze. Właśnie powalił jednego z bossów.

Will Rock jest grą stworzoną na autorskim engine firmy Saber 3D.

Jeżeli jesteś fanem gier akcji, musiałeś słyszeć o Serious Samie. Pojawienie się tego "bezkompromisowego" shootera wstrząsnęło branżą oraz umysłami setek młodych graczy. Gra reklamowana jako "rzeź na monumentalną skalę" potrafiła rozwiązać najtrudniejsze życiowe problemy. Po prostu siadałeś do kompa i wszystkie kłopoty pierzchały niczym zły sen. Dlaczego przypominamy tę strzelaninę? Otóż dlatego że Will Rock jest wzorowany na Serious Samie, widać to gołym okiem na każdym kroku. Zasady rozgrywki są takie same, słyszysz niewybredny humor i brniesz po kolana w stertach "zewłoków" potworów. Od premiery Serious Sama upłynęło trochę czasu, więc można by spodziewać się produktu lepszego i ładniejszego. Niestety, po przyjrzeniu się wersji beta nie możemy tego powiedzieć.

Więcej, ładniej, szybciej...

Gra jest bardziej rozbudowana niż Serious Sam. Ma ładniejszą grafikę i więcej dostępnych rodzajów broni. Atakuje cię więcej potworów, a same monstra wyglądają ciekawiej. Skąd więc ten pesymizm redakcji GameStara? Serious Sam osiągnął sukces dzięki powrotowi do korzeni. Po odpaleniu gry pierwszą myślą, jaka przychodziła do głowy, było porównanie jej do Dooma, w którym liczyła się akcja i tylko akcja. Niestety, w Will Rock autorzy chyba o tym zapomnieli.

Ten pan po prostu się zablokował. Możesz spokojnie przeładować i wycelować.

Ten pan po prostu się zablokował. Możesz spokojnie przeładować i wycelować.

Poziomy, na których grasz, są większe niż w wyżej wymienionych grach. Większe plansze to nic złego, jednak pod warunkiem że jest co na nich robić. Tymczasem w wersji beta Will Rocka zdarzało się, że przez ładnych kilka minut włóczyliśmy się po mapie, aby odnaleźć powód, dla którego nie chcą się otworzyć jakieś drzwi. Przyciski przyciskami, wajchy wajchami, ale w grze dochodzi do takich paradoksów, że dopóki nie wyrżniesz określonej liczby wrogów, dopóty nie możesz zrobić ani kroku dalej. Niestety, przeciwnicy w Will Rock nie należą do najmądrzejszych istot. Pomijając fakt, że starają się do ciebie dotrzeć najkrótszą drogą i zwykły narożnik budynku często okazuje się dla nich przeszkodą nie do pokonania, to jeszcze mają tendencję do wpadania w niedostępne miejsca.

W takich przypadkach musisz szukać takiego gapcia do upadłego tylko po to, aby posłać go na samo dno piekieł. Wykonanie egzekucji sprawia, że wyświetla się napis informujący, że któreś z zaklętych wcześniej wrót otworzyły swoje podwoje. To jeszcze nie koniec zabawy, gdyż potem czeka cię jeszcze poszukiwanie właściwych drzwi. Wygląda więc na to, że przez bezmyślnie zaprojektowane poziomy autorzy Will Rocka pozbawili swój produkt bardzo ważnego atutu, jakim jest grywalność.


Zobacz również