Wojny klonów

Klonowanie to jedna z najpopularniejszych metod obniżania cen. Na rynku komputerowym ta metoda stosowana jest od dawna, ale jeszcze nigdy w takim zakresie. Problem z klonami jest jeden - jak z grupy identycznych produktów wybrać ten szczególnie atrakcyjny cenowo.

Klonowanie to jedna z najpopularniejszych metod obniżania cen. Na rynku komputerowym ta metoda stosowana jest od dawna, ale jeszcze nigdy w takim zakresie. Problem z klonami jest jeden - jak z grupy identycznych produktów wybrać ten szczególnie atrakcyjny cenowo.

Pisząc "klonowanie", mamy na myśli urządzenia identyczne lub bardzo zbliżone konstrukcyjnie (często także wizualnie), schodzące z taśm tych samych fabryk, a sprzedawane pod różnymi markami. Obecnie klonowanie spotykamy praktycznie we wszystkich dziedzinach: takie same są samochody, silniki Volkswagena, Seata czy Skody to konstrukcje identyczne, a przecież stosowane w modelach z całkowicie odmiennych grup cenowych. Klonuje się kosmetyki, leki, urządzenia AGD.

W branży komputerowej robi się to chyba zupełnie bez skrupułów. Testując w tym miesiącu różne monitory CRT, wielokrotnie mieliśmy wrażenie, że sprawdzamy ten sam produkt. Mogą się nieznacznie różnić oprogramowaniem - w menu ekranowym mają po jednej opcji mniej czy więcej, ich rdzeń, warstwa mechaniczna pozostaje jednak niezmieniona.

Podobnie wygląda sytuacja z drukarkami czy urządzeniami wielofunkcyjnymi, w których klonować można już nie jeden, a nawet trzy produkty - drukarkę, skaner oraz kopiarkę. W tej branży konkurencja jest wyjątkowo ostra, bo jak piszemy, główne "azjatyckie tygrysy" (które zarazem klonują cudze rozwiązania, i dostarczają własnych wzorców) nie przebierają w środkach i chcą cenami doprowadzić konkurencję do ruiny. Jak dowodzą wyniki finansowe, w ostatnich latach wychodzi im to bardzo dobrze. Z jednej strony należy się z tego cieszyć, bo spadają ceny, a z drugiej - poważnie martwić.

Trudniej będzie o nowe, oryginalne produkty, bo inni muszą przecież dopasować się do niższego poziomu cenowego i obetną koszty, aby nie stracić klientów. Niestety, jak to mówią, za 5 zł całego traktora się nie kupi, tak więc w dłuższej perspektywie coraz tańsze produkty rzeczywiście mogą tracić na jakości. Przybędzie nam w związku z tym pracy, bo jeszcze dogłębniej musimy badać urządzenia dostarczane do testów w naszym laboratorium. Klony zaatakowały już w bieżącym miesiącu, jednak po wnikliwej analizie okazało się, że koniec komputerowego świata nie nastąpił i nadal oryginalność konstrukcji góruje nad masówką (oczywiście w kategoriach niezwiązanych z tzw. opłacalnością).

Na szczęście są firmy, które klonowaniu się opierają. Na jak długo, nie wiadomo, ale dopóki wystarczająco wielu klientów docenia ich starania, nie musimy się martwić o zubożenie oferty rynkowej.

Na razie klonowanie nie dotyczy produktów wysoko specjalizowanych, oryginalnych, a takie są na pewno zestawy chłodzące, mające zamienić komputer w oazę ciszy. Wszyscy wolimy ciche pecety, ale przygotować takie cudo, które będzie pracowało superwydajnie i supercicho, to wyzwanie dla cierpliwych i raczej nie najbiedniejszych użytkowników.

W bieżącym wydaniu prezentujemy zestawy chłodzące o specjalnym przeznaczeniu. Nie są to jednak monstra z własnymi chłodnicami zajmującymi pół obudowy peceta i kosztującymi tyle, co przeciętny komputer, a wręcz przeciwnie urządzenia wyjątkowe, cechujące się unikatowymi rozwiązaniami, a więc szczególnie ciekawe ze względu na budowę, przeznaczenie oraz funkcjonalność.

Zatem nie jest nudno, a przeciwnie, ciekawie i różnorodnie, a klony... Na szczęście, na razie tylko dodają kolorytu zbiorowym testom.

W bieżącym wydaniu przygotowaliśmy obszerny suplement poświęcony cyfrografii.

Jeszcze dwa, trzy lata temu większość użytkowników aparatów fotograficznych odnosiła się dość nieufnie do modeli cyfrowych. Obecnie triumfy święcą cyfrówki i wszystko, co wiąże się z obróbką i drukowaniem zdjęć zapisanych w plikach cyfrowych. Sztuką jest oddanie nieskończonej liczby kolorów za pomocą palety barw drukarki.


Zobacz również