Worms 3D

Seria Worms to klasyka dostarczająca niesamowitej rozrywki. Czy jednak skok w trzeci wymiar wyszedł grze na dobre?

Seria Worms to klasyka dostarczająca niesamowitej rozrywki. Czy jednak skok w trzeci wymiar wyszedł grze na dobre?

Wprowadzenie trzeciego wymiaru do gry rozgrywającej się w 2D to kolosalna zmiana i decyzja ryzykowna - szczególnie w przypadku tak kultowego cyklu, jak Worms. Projektanci gry, Team 17, poszli jednak na całość i nadali starym, dobrym dżdżownicom nowe oblicze. Czy wyszło to na dobre, czy na złe? Oto odpowiedź.

Cztery robale i Betonowy Osioł

Znów bierzesz udział w wojnie robali. Wróg może być wszędzie - nad tobą, pod tobą i w każdym miejscu dookoła. To pierwsza rzecz, którą sobie uświadamiasz, gdy widzisz pole walki. Wysepki otoczone oceanem, z mostami, zasiekami, sterowcami i dziesiątkami innych wynalazków. Do tego porozrzucane miny i beczki z napalmem. Jak to wszystko ogarnąć? Jak wypatrzyć wroga, a co najważniejsze, jak wpakować w niego ołów i materiały wybuchowe? Początkowe oszołomienie mija, gdy tylko uświadomisz sobie, że wystarczą dwa klawisze, aby uzyskać podstawowe widoki. Przytrzymujesz E i oglądasz całą planszę z lotu owcy... pardon, ptaka. Naciskasz Q i uzyskujesz widok FPP z oczu twojego żołnierza! Jeśli żaden z tych klawiszy nie jest wciśnięty, masz obraz TPP skupiony na jednym z robali. Myszą ustalasz kąt kamery, strzałkami obracasz zawodnika i ustalasz kąt nachylenia broni. Klawiszami W, S, A, D przemieszczasz robala, Enter to skok, Enter wciśnięty dwa razy - odskok do tyłu. Pod prawym przyciskiem myszy jest menu z bronią, lewym wybierasz, czym chcesz zabijać. Spacją używasz broni (trzymając klawisz, dłużej regulujesz siłę, z jaką niektóre rodzaje broni strzelają). Proste, prawda? Takie sterowanie można opanować w błyskawicznym tempie. Tylko niektóre rodzaje broni wymagają więcej zachodu.

Widok z oczu robala to podstawa rozgrywki, a przy okazji niezła radocha. Dzięki niemu możesz dokładnie ocenić, którzy przeciwnicy znajdują się w polu widzenia, starannie przycelować i oczywiście obserwować z satysfakcją przerażoną minę wroga, gdy zbliża się jego koniec. W ocenie sytuacji na polu walki pomaga ci mapka pokazująca rozmieszczenie zawodników.

Frustrujący jest fakt, że często kierunek, w którym porusza się kamera, jest inny niż kierunek marszu robala. Najłatwiej poradzić sobie z tym, ustawiając kamerę za żołnierzem. To wymaga nieco uwagi, szczególnie gdy trzeba się poruszać po terenie usianym minami albo takim, gdzie jeden nieostrożny krok może grozić upadkiem lub utonięciem.

17 mgnień owcy

Stary, uwierz mi - nie wiedziałem, że jest mężatką! Omyłka - jak powiedział jeż, złażąc ze szczotki do czyszczenia klozetu.

Stary, uwierz mi - nie wiedziałem, że jest mężatką! Omyłka - jak powiedział jeż, złażąc ze szczotki do czyszczenia klozetu.

Przejdźmy do konkretów. Nie siadasz przecież do gry, aby się bawić, tylko wytłuc trochę konkurencyjnego robactwa. W łapki dano ci arsenał, którego nie powstydziłby się Pentagon. Podstawowym narzędziem tradycyjnie pozostaje bazooka, jednak w rzeczywistości, jak zwykle, najwięcej radości dostarcza możliwość wykorzystania wszystkich dostępnych broni. Pociski samosterujące, obrzyn, kij baseballowy, granaty, bombardowanie - to należy do stałego repertuaru, znanego z poprzednich części. Jest tego rzecz jasna, więcej. Są również klasyczne, lecz bardziej zaawansowane elementy wyposażenia, jak choćby bomba bananowa i owca. Szczególnie atak superowcą dostarcza niezapomnianych wrażeń: wypuszcza się zwierzątko w czerwonej pelerynce, które przy akompaniamencie tryumfalnych fanfar wylatuje wysoko w powietrze, a następnie zostaje precyzyjnie naprowadzone na cel. Akcja jest filmowana kamerą zza owieczki lecącej na bezsilne ofiary, co dostarcza wiele radości. Szczególnie w chwili eksplozji.

Przybyły również nowe rodzaje broni. Dwa podstawowe to bomba z przyssawkami, przyczepiająca się do trafionego miejsca (jeśli nie ma jak sięgnąć przeciwnika, można na przykład rzucić ją na ścianę nad nim), i gaz bojowy, który zatruwa dżdżownice przez kilka kolejnych tur po ataku. Można również nałożyć rogaty hełm i zdzielić rywala toporem Wikingów, że aż miło.

Niektóre elementy wyposażenia znane z poprzednich części gry zniknęły, gdyż nie sprawdzały się w wersji 3D. Pierwszą zmianą rzucającą się w oczy jest brak palnika i młota pneumatycznego, które umożliwiały ukrycie się pod ziemią lub dostanie się do wroga (a niekiedy również przypalenie go lub wbicie w grunt). Pojawił się natomiast odrzutowy plecak, który służy do przelotów, jeśli nie chcesz tracić całej tury na teleportację. Rzecz jasna plecak teleportu nie zastąpi - ma ograniczoną ilość paliwa i trzeba mądrze go wykorzystywać. Warto także wspomnieć, że zachowano sposób, w jaki broń działa na otoczenie: leje po bombach, i poszatkowany pociskami krajobraz - wszystko zostało po staremu.

Topór jest długi i trzeba uważać, żeby nie trafić przeciwnika samym trzonkiem. To jednak świetny argument przetargowy w dyskusji na bliskie odległości.

Topór jest długi i trzeba uważać, żeby nie trafić przeciwnika samym trzonkiem. To jednak świetny argument przetargowy w dyskusji na bliskie odległości.

Jak na Worms przystało, do wielu rodzajów uzbrojenia konieczne jest wzięcie poprawki na warunki atmosferyczne. Wiatraczek w prawym dolnym rogu ekranu pokazuje, w którym kierunku i z jaką siłą wieje wiatr w danym momencie. I faktycznie trzeba się z tym liczyć. Dodatkową trudność - i to znaczącą - może sprawić ocena odległości przy rzutach granatami lub bombami i przy strzałach z bazooki lub moździerza. Odbiera się to tak, jakby w Worms 3D działała większa grawitacja - pociski mają krótszy zasięg i jeśli chcesz, żeby rakieta poleciała dalej, musisz inaczej ustalać trajektorię lotu (mówiąc prościej: lufa wyżej niż cel). To jednak nie koniec atrakcji, które czynią zabawy z bronią radosnym sportem. Zależnie od tego, z jakiego narzędzia zagłady zamierza skorzystać robal, jego przygotowania wyglądają inaczej. Gdy sięga po kij baseballowy, nakłada na głowę sportową czapkę z daszkiem. Gdy dobywa topora, miejsce czapki zajmuje rogaty hełm. Kiedy szykuje nalot, w jego ręce pojawia się krótkofalówka (trzeba podać namiary lotnictwu). Gdy trzyma owcę na ramieniu przed wypuszczeniem jej na wroga, zwierzak macha nogami. I tak dalej. Również przeciwnik, który znajduje się na celowniku, zachowuje się różnie, w zależności od tego, czym ma oberwać. Czasem, patrząc w lufę, robi błagalne miny i macha rękami albo łapie się za głowę, licząc na to, że złagodzi w ten sposób cios pałką. Po potraktowaniu gazem bojowym, dżdżownica robi się zielonkawa i kaszle. Nie zabrakło także sypiących się przy seriach z Uzi łusek po nabojach. Aby się w pełni cieszyć, trzeba jednak najpierw trafić przeciwnika, a przy celowaniu z obrzyna i Uzi ręka twojego żołnierza nie jest nieruchoma, a na większych dystansach nie jest łatwo przycelować.

Efekt powiększa dodatkowo przebiegła praca kamery. Po oddaniu strzału lub po rzucie, automatycznie wybierany jest najbardziej spektakularny widok. Kamera podąża za pociskiem lub pokazuje moment utonięcia robala w oceanie. Nie zabrakło również spektakularnych zachowań w chwili trafienia lub śmierci. Sypią się złośliwe teksty i obraźliwe gesty pod adresem napastników. Umierający wojak raz złapie się dramatycznie za serce i omdleje, innym razem mówi ostatnią modlitwę, wysadza się w powietrze albo zwyczajnie pęka. Wygląd całości - reakcje robali, padające teksty, komentarze wyświetlane na ekranie, praca kamery - to wszystko składa się na przekomiczną całość. Naprawdę jest co oglądać i czas szybko leci na tej wojnie.

Poza uzbrojeniem można skorzystać z rozmaitych zrzutów - paczek, które lądują w losowych punktach mapy. Poza spadającą bronią i pomocą medyczną pojawił się nowy rodzaj pakunków, zawierających na przykład dopalacze, wydłużenie tury, możliwość szybszego poruszania robala i tak dalej.

Dżdżownice z Nawarony

Niewątpliwie podstawową zabawą przy Worms 3D będzie rozgrywka w multiplayerze - tego nie da się zastąpić. Nawet nie warto zresztą próbować, gdyż metody walki komputera są dziwaczne. Z jednej strony popełnia dziecinne błędy, z drugiej zaś niektóre jego strzały są bardzo celne. Oczywiście, można grać samemu, a dla osób, które nie mają innego wyjścia, poza typowymi, losowymi planszami, twórcy gry przygotowali całe kampanie wojenne.

Można też wybrać gotowe mapy albo wygenerować losową. Przy tworzeniu losowych istnieje olbrzymia swoboda w dostosowaniu ich do swych potrzeb. Rozmiary wysp, różnice wysokości - to wszystko ustalasz sam. Losowa mapa dostaje numer - jeśli jej wygląd przypadnie do gustu graczom, można go zapisać i w przyszłości użyć terenu ponownie. W podobny sposób daje się ustalić liczbę starć potrzebnych do zwycięstwa, czas trwania rund, imiona i głosy poszczególnych drużyn. Możesz wybrać, jakie rodzaje broni będą dostępne - na przykład walka wyłącznie przy użyciu tradycyjnych rodzajów broni, bitwa na bomby z przyssawkami albo z zastosowaniem całego istniejącego arsenału, ale możesz też zapisać własne ustawienia. Tryb multiplayer jest dostępny zarówno w wersji hot seat, jak i internetowej.

Worms 3D

Jerzy Rzymowski: Zadanie zachowania starej grywalności w nowych, trójwymiarowych Wormsach 3D wydawało się bardzo trudnym zadaniem. Team 17 dokonał tej sztuki. Dzięki nowej grafice gra jest zabawniejsza, ale nadal łatwa w obsłudze i dostarczająca frajdy na długie godziny.

Gatunek: zręcznościowa

Producent: Team 17

Premiera: 31.10.2003

Wrażenia: bardzo dobre


Zobacz również