Wprost "nie ogarnął" App Store i Google Play

Tygodnik Wprost niechcący udostępnił w kioskach Google Play i App Store nowy numer, w którym znalazł się artykuł „Ciemna strona Kamila Durczoka”.

Od kilku tygodni w świecie mediów głośno jest o publikacji tygodnika Wprost, w której mogliśmy przeczytać o "znanym dziennikarzu", który dopuszczał się molestowania koleżanki z pracy. Co prawda nie padły żadne nazwiska, lecz internauci wydali natychmiast wyrok na jedną z najbardziej znanych postaci telewizji, czyli Kamila Durczoka.

Tygodnik Wprost chcąc pójść za ciosem przygotował kolejny artykuł pod tytułem „Ciemna strona Kamila Durczoka” licząc z pewnością na ogromne zainteresowanie tematem ze strony czytelników. Wbrew dotychczasowym praktykom postanowił jednak udostępnić go w formie cyfrowej (własna aplikacja, App Store, Google Play) nie w niedzielę wieczorem, lecz w poniedziałek rano. Wkrótce okazało się jednak, że ktoś z redakcji popełnił poważny błąd. O ile bowiem w aplikacji przestawił datę publikacji, o tyle w przypadku serwisów Apple i Google zapomniał to zrobić.

Co interesujące, redakcja Wprost nie miała pojęcia o udostępnieniu cyfrowego wydania najnowszego numeru oskarżając Jarosława Kuźniara, że dotarł do nowego wydania włamując się do systemu lub korzysta z jego pirackiej wersji. Gdy w końcu zrozumiała, że błąd leży po jej stronie, natychmiast wycofała tygodnik z AppStore i Google Play. Niestety mleko już się rozlało...

Wpadka tygodnika będzie dla niego z pewnością kosztowna. Prawdopodobnie wiele osób zaciekawionych tak chwytliwym tytułem skorzystało bowiem z pirackich wersji wydania. Przy okazji chyba wyszło też na jaw, dlaczego Wprost postanowił przesunąć datę udostępnienia artykułu: okazało się, że w ogóle nie ma on nic wspólnego z wspomnianym molestowaniem. Gdyby wiadomo było o tym już w niedzielę, zainteresowanie nowym wydaniem mogłoby więc nie być tak wielkie jak oczekiwano.


Zobacz również