Wstęp do metafizyki

Dzisiaj będzie o duchowości komputerów. O czym? O duchowości. O tym, że Wasz komputer ma napad radości albo jest sceptyczny, albo kiwa się smutno jak porzucona sierota, a Wy o to nie dbacie.

Dzisiaj będzie o duchowości komputerów. O czym? O duchowości. O tym, że Wasz komputer ma napad radości albo jest sceptyczny, albo kiwa się smutno jak porzucona sierota, a Wy o to nie dbacie.

Czekam na tramwaj. Zapalam papierosa. Nadjeżdża. Pojawienie się tramwaju jest zależne od tego, czy palę. Jeśli nie - tramwaj nie przyjeżdża. Dziś potrafię wywołać tramwaj - potrzebuję tylko papierosów.

Jeśli kiedyś na jakimś lotnisku zobaczycie faceta z wojskowym workiem na plecach, w koszuli khaki z dorodną plamą na brzuchu - to będę ja. Turbulencje nie występują bowiem nigdy przed ani po chwili, kiedy piję kawę. Kawa jest niezbędnym składnikiem wystąpienia turbulencji. Pilot KLM uprzedza i mówi po niderlandzku swoje "szurumburum turbulencys" - i nic. Bebak zaczyna pić kawę - samolot spada o dwa tysiące metrów, szczyty Himalajów malowniczo się zbliżają do brzucha maszyny, a mój PowerBook samodzielnie odwiedza toaletę jumbo-jeta dwadzieścia rzędów dalej.

Przedmioty mają swoje bogate życie wewnętrzne. Życie wewnętrzne komputerów jest jeszcze bardziej skomplikowane, gdyż komputer jest rzeczą na wyższym poziomie skomplikowania niż papieros czy filiżanka kawy. Potrafi zaatakować znienacka, złośliwie i perfidnie.

Komputer nie atakuje bezbronnych ofiar. Mam kolegę, słynnego z tego że próbował pracować na zestawie złożonym z klawiatury i monitora, gdyż nie odkrył, że poprzedniej nocy informatycy redakcyjni zabrali mu komputer. Gdybyśmy go nie uświadomili, to ze dwa miesiące by się bez niego świetnie obywał. Z pozoru jest to bezbronna ofiara. A jednak komputery go oszczędzają. Człowiek z trudem odróżnia program od dokumentu, a różnicy między sterownikiem a pamięcią PRAM nie pozna nigdy - i komputer mu działa od początku lat 90. jak złoto, ani się nie zawiesi.

Kiedy siada do komputera jednostka świadoma - maszyna rozwija swoje piekielne moce. Apogeum ten związek osiąga w przypadku tzw. power usera. Głupia aktualizacja systemu wywołuje przeciętnie od ośmiu do siedemnastu katastrof na jednego użytkownika, od nie działających peryferii po znikanie czcionek, programów, dźwięku, a czasem całego systemu. Brak większych problemów z systemami w przypadku administratorów badacze wiążą z powszechną obserwacją: nieświadomego użytkownika oraz admina łączy ten sam brak wiedzy na temat komputerów, niechęć do nauki (ponadto, co przeczyta na kolumnach nowości technicznych "Playboya") oraz kompletna beztroska.

Kupiłem ongiś iMaca. Przywiozłem, ustawiłem na stole, wcisnąłem guzik. I nic. Był to piątek. Z osiemnaście razy spróbowałem. Pomyślałem z niechęcią, że już wieczór i że do poniedziałku będzie stać kupa martwego krzemu. W sobotę rano przechodząc obok, nacisnąłem przycisk jeszcze raz. "B-o-o-om", zagrał Maczek i ruszył. Działał tak z pół roku, do chwili, kiedy trzeba było odsuwać meble i go odpiąłem od prądu. Po pół godzinie przypiąłem go z powrotem - i nic. Pomyślałem "oj, dosyć tego, jedziesz do serwisu" i nacisnąłem ostatni raz. "B-o-o-m". Cztery miesiące i wymiana stołu na większy. Po ustawieniu iMaca na nowym stole - stary numer. Wyciągnąłem pudło po dwóch dniach prób, weszła Karina i pyta, co się stało. "Kochanie, komputer się zepsuł i jedzie do ApLandu". Nacisnęła guzik. "B-o-o-om".

Gdy po kolejnym wypięciu z sieci i ponownym podpięciu nie działał drugi dzień, spakowałem go i zawiozłem do serwisu. Szef serwisu, Marian Lipka, nacisnął guzik. "B-o-o-om", i komputer ruszył. Obejrzeli go z każdej strony, po czym wysłali do Warszawy. Wrócił po tygodniu. Przyjechałem do ApLandu, komputer pięknie wystartował, zawiozłem go do domu. Nacisnąłem guzik... i cisza. "Dosyć, sprzedam cię, dziadzie, i kupię innego, może nawet peceta". "B-o-o-om"... O zdrowie komputera trzeba dbać, także o zdrowie psychiczne. Rozmawiać z nim, pogłaskać, powiedzieć coś miłego.

Potrzebujecie coś pilnie wydrukować, a Wasz komputer właśnie w tym momencie przestał widzieć drukarkę? Nagrywarka padła na pół godziny przed tym, kiedy macie rozdać ludziom prezentację na CD? Quark wczoraj działał, a dziś nie działa? Sami spróbujcie.

Aha, poczta! Pan M. z Krakowa: gratuluję zakupu G4, ale to, co Pan do niego dokupił jako "ten słynny applowski monitor", to nie jest monitor i podłączanie kabelkiem ethernetowym nic nie da. To, co Pan kupił, to jest komputer iMac. Zuzia: poprosiłem już Twojego tatę, żeby Ci naprawił klawiaturę w Classiczku. Pani A. z Katowic: jeśli klawiatura "nic nie pisze" lub "nagle pisze 50 razy literę H", to nie jest błąd systemu, tylko - jak słusznie a nieśmiało Pani przypuszcza - słodka kawa w klawiaturze.

Autor jest dziennikarzem katowickiej "Trybuny Śląskiej", animatorem spotkań MacWarsztaty i najbardziej złośliwym korespondentem listy dyskusyjnej "Szarlotka". jbebak@gtp.com.pl


Zobacz również