Wybierać z głową

Boom na aparaty cyfrowe zauważyli chyba wszyscy. Każdy użytkownik aparatu potrzebuje też do niego karty pamięci. Są dziesiątki modeli wyraźnie różniących się parametrami oraz cenami. W rzeczywistości różnice są dużo mniejsze, niż się zdaje. A to tylko jeden z kilku asortymentów, którymi zajęliśmy się w bieżącym wydaniu.

Boom na aparaty cyfrowe zauważyli chyba wszyscy. Każdy użytkownik aparatu potrzebuje też do niego karty pamięci. Są dziesiątki modeli wyraźnie różniących się parametrami oraz cenami. W rzeczywistości różnice są dużo mniejsze, niż się zdaje. A to tylko jeden z kilku asortymentów, którymi zajęliśmy się w bieżącym wydaniu.

Test kart pamięci to temat bardzo delikatny. Wiele redakcji podejmowało go i według naszych standardów stosowały niedoskonałe procedury testowe. Długo debatowaliśmy nad wyborem optymalnej procedury testowej i jestem przekonany, że wyniki sprawdzianu wydajności kart pamięci przeprowadzonego w naszym laboratorium dają prawdziwy obraz samych produktów oraz - co nie mniej istotne - urządzeń, z którymi będą współpracować. Przyjęliśmy, że układy pamięci będą stosowane w aparatach cyfrowych, choć można je wykorzystać także w niektórych odtwarzaczach multimedialnych czy konsolach do gier. Zdawaliśmy sobie sprawę, że wynik testów wydajności kart powinien być uzyskany na podstawie wielu różnorodnych prób, którym przydzielimy rozsądnie dobrane wagi. Sprawdziliśmy, jak szybko zdjęcia zapisywane są w aparatach cyfrowych, jak szybko są z nich odczytywane, a także jak same karty radzą sobie, współpracując z czytnikami kart wyposażonymi w interfejs USB 2.0 oraz teoretycznie lepszy PCMCIA. Aby nie było wątpliwości - aparaty zostały starannie wyselekcjonowane. Są to modele, które w swoich segmentach współpracują z kartami najszybciej. Niestety, szydło wyszło z worka już w czasie pierwszych testów. Kupując kartę o prędkości oznaczonej jako np. 100x, nie masz szans na uzyskanie deklarowanej wydajności. Nawet najlepsze modele dla profesjonalistów są barierą ograniczającą wydajność. To samo dotyczy nawet najszybszych czytników zewnętrznych, dlatego kartę należy wybierać mądrze, biorąc pod uwagę rodzaj aparatu, z którym będzie współpracowała, oraz cenę. Oczywiście kupowanie karty teoretycznie najlepszej nie ma sensu, jeśli jej możliwości nie zostaną wykorzystane nawet w połowie. Właśnie dlatego nasze testy pomagają czytelnikom wybrać modele o najlepszym stosunku wydajności do ceny. Jest to istotne, bo różnice wydajności między poszczególnymi typami kart są spore, mimo że najlepsze z nich nie mogą w pełni rozwinąć skrzydeł.

Podobnie wygląda kwestia doboru pamięci DDR, instalowanej na płycie głównej. DDR w pierwszej odmianie wciąż jest podstawową pamięcią operacyjną dla wszystkich użytkowników platformy AMD, a także większości użytkowników procesorów Intela. Kwestie wyboru określonego modelu pamięci są praktycznie takie same, jak w wypadku pamięci flash - należy ją dostosować do możliwości konfiguracyjnych płyty głównej oraz typu procesora. Pamięci to urządzenia dość złożone, o wydajności decyduje czas dostępu, jakość wykonania, jakość użytych komponentów. Kombinacja tych cech decyduje o tym, czy dana pamięć będzie udana, czy nie. Nie zawsze modele o najwyższym oznaczeniu, np. DDR500, będą szybsze od teoretycznie wolniejszych. Podpowiemy, które kupić, bo poddaliśmy je naprawdę trudnym próbom, które dały odpowiedź na pytanie o ich wartość. Przetestowaliśmy kilka ciekawych kart graficznych ze średniego przedziału cenowego. Urządzenia nietypowe, bo wszystkie wyposażone w bardzo ciche lub wręcz bezgłośne układy chłodzenia. Sprawdziliśmy ich wydajność oraz budowę. Ta ostatnia cecha w wypadku kart tego typu ma istotne znaczenie dla wygody instalacji ich w obudowie i stabilności komputera jako całości. Na koniec pozostawiłem zachętę do lektury artykułów lżejszego kalibru. Zajęliśmy się najnowszymi myszami - z kablem, bez kabla, z laserem, z sensorem podczerwieni. Także tu napotkaliśmy sporo niespodzianek, które producenci usiłują przed nami zataić. Z kolei pierwszy w polskiej prasie tak obszerny przegląd słuchawek mających zastąpić zestawy wielokanałowe kolumn, pokazał jak zróżnicowana to oferta i ile ciekawych pomysłów na oszukanie ludzkiego słuchu mają producenci "wirtualnych" nauszników.


Zobacz również