Wykradzione z Sony Pictures dane opublikowane

Wykradzione przez hakerów poufne dokumenty Sony Pictures trafiły właśnie do Sieci. Za "wyciekiem", który zdaje się wyjaśniać tak mocne wsparcie japońskiej firmy przez różne służby Stanów Zjednoczonych, stoi oczywiście WikiLeaks.

Pod koniec 2014 roku firma Sony Pictures padła ofiarą bardzo poważnego ataku informatycznego, który szybko powiązano z Koreą Północną oraz premierą filmu Wywiad ze Słońcem Narodu (ang. The Interview). Wówczas do rąk hakerów trafiło 100 terabajtów danych, zawierających m.in. takie informacje, jak numery ubezpieczeń społecznych pracowników i ich e-maile.

WikiLeaks wkracza do gry

Dzisiaj nastąpiło to, czego można się było spodziewać. Część z wykradzionych danych upublicznił znienawidzony przez wiele rządów (przede wszystkim Stanów Zjednoczonych) serwis WikiLeaks. Dzięki temu możemy zapoznać się z 30 tysiącami poufnych dokumentów japońskiej firmy oraz 170 tysiącami e-maili. Co interesujące, serwis zrobił to bardzo "porządnie", ponieważ internautom udostępnił takie narzędzia jak wyszukiwarka i filtr.

Julian Assange twierdzi, że opublikował dokumenty, aby pokazać, jak firma Sony powiązana jest z rządem Stanów Zjednoczonych, a nawet z amerykańską armią. I faktycznie znajdziemy w nich m.in. dowody współpracy Sony z powiązaną z Siłami Zbrojnymi Stanów Zjednoczonych firmą RAND Corporation. Mamy więc wyjaśnienie, dlaczego w pomoc Sony tak mocno zaangażowały się najważniejsze służby USA...

WikiLeaks jednak nieco przesadził?

Na koniec warto jednak dodać, że WikiLeaks opublikował również dane osobiste, czego następstwem mogą być przykre konsekwencje dla niewinnych ludzi, w tym zwykłych pracowników Sony. To zaś jest już mocno kontrowersyjne...


Zobacz również