Wysokie napięcie zamiast wibracji

Firma VirTra może wkrótce rozpocząć sprzedaż rozwijanego dla amerykańskiej armii symulatora walki, w którym trafienie sygnalizowane jest uderzeniem prądu. Australijskie siły zbrojne już wyraziły zainteresowanie urządzeniem.

W urządzeniu symulowane są akcje odbijania zakładników czy ataku na pozycje wroga. Całość toczy się na specjalnej, otoczonej ze wszystkich stron monitorami platformie. Co najważniejsze: kiedy uczestnikom symulacji nie udaje się w porę unieszkodliwić przeciwnika, są oni "postrzeliwani" przy pomocy potężnego, powalającego na kolana ładunku energii elektrycznej.

Realizm jest o tyle większy, że akcja wcale się w tym momencie nie kończy - uczestnicy ciągle mają do wykonania powierzone zadanie, gdyż od nich może zależeć powodzenie przedsięwzięcia albo życie kolegów.

Przedstawiciel firmy, Steve Haag, twierdzi, że udostępnienie symulatora klientom indywidualnym stanowi tylko kwestię czasu i zapotrzebowania.

Więcej informacji: The Sydney Morning Herald


Zobacz również