Wysyp nowych lustrzanek

W ostatnich tygodniach odbyło się kilka ważnych premier cyfrowych lustrzanek dla fotoamatorów. Pojawili się między innymi następcy popularnych i dobrze sprzedających się modeli Canona, Nikona i Sony.

Na odbywających się w Las Vegas targach fotograficznych (PMA) producenci pokazali najnowsze wersje tanich lustrzanek. Canon zaprezentował EOS-a 450D, który wkrótce zajmie miejsce jego trzeciej taniej lustrzanki. Nikon niespodziewanie zapowiedział następcę jeszcze niestarych konstrukcji D40 i D40x. Sporo emocji dostarczyło również Sony, które nie dość, że ogłosiło wprowadzenie aż trzech nowych modeli amatorskich, to jeszcze pokazało prototyp swojej pierwszej lustrzanki profesjonalnej. Co ciekawe, model dla zawodowców ma być wyposażony w "pełnoklatkową", mechanicznie stabilizowaną matrycę typu CMOS.

Canon EOS 450D

W bezpośrednim następcy modelu EOS 400D konstruktorzy sporo zmienili. Rozdzielczość matrycy CMOS wzrosła z 10 do 12 Mp. Powiększono ekran LCD (3-calowa przekątna) oraz dodano funkcję podglądu na żywo. Nowa lustrzanka dysponuje bardziej przejrzystym wizjerem i wygodniejszą rękojeścią. Dzięki nowemu procesorowi EOS 450D jest szybszy (3,5 klatki/s - 53 zdjęcia JPEG w serii) i pozwala na obróbkę 14-bitowych plików.

To kolejny model Canona z funkcją Live View. Pod tym względem poczyniono pewien krok naprzód - podgląd na żywo został bowiem nieco udoskonalony. EOS 450D umożliwia ustawianie ostrości także dodatkową metodą, używaną w aparatach kompaktowych (tzw. detekcja kontrastu). Wyższy i nieco starszy model 40D nie oferuje takiej opcji - ustawianie ostrości opiera tylko na "lustrzankowej" detekcji fazy. Aparat ten, ustawiając w trybie Live View ostrość, musi na chwilę przymknąć lustro (w tym czasie z monitora LCD znika podgląd kadru). Użytkownik EOS-a 450 korzystając z trybu LV może zatem wybierać jeden ze sposobów ustawiania ostrości.

Bardzo istotne jest także powiększenie wizjera (z 0,8x do 0,87x), co wyraźnie zwiększa wygodę kadrowania.

Tak jak w starszym modelu, będzie można skorzystać z 9-punktowego autofokusu i systemu czyszczenia matrycy. Według producenta, system pomiaru ostrości został usprawniony - w centrum kadru zastosowano czujnik krzyżowy, dzięki któremu autofokus ma działać znacznie lepiej. Potencjalnego nabywcę może także skusić możliwość wykonywania punkowego pomiaru światła.

Niespodziewaną zmianą było rozstanie się Canona ze standardem kart pamięci CF, który dotychczas stosował w lustrzankach. Producent umieścił w tanim modelu karty SD, podobnie jak kilku konkurentów.

Nikon D60

Nowa lustrzanka tego producenta niewiele różni się od starszych. Zyskała system czyszczenia matrycy, większy ekran LCD i procesor Expeed. Nikon D60, podobnie jak jego bezpośredni poprzednik D40x, dysponuje dziesięciomilionową matrycą CCD o wymiarach 23,6x15,8 mm.

Najważniejszą i najprzydatniejszą zmianą było - naszym zdaniem - zastosowanie systemu oczyszczania matrycy. Producent informuje, że jest to specjalny system kontroli ruchu powietrza (powodowanego ruchem lustra). Powietrze przepływa w obudowie lustra, kierując się do kanalików znajdujących się w pobliżu podstawy, i tym samym odciąga kurz od matrycy. Funkcja czyszczenia matrycy dodatkowo ogranicza gromadzenie się kurzu w jej pobliżu, generując specjalne wibracje, które mogą być wytwarzane automatycznie lub bezpośrednio przez użytkownika.

Nikon wprowadził też funkcję automatycznego wyłączania monitora, uaktywniającą się w momencie, gdy użytkownik korzysta z wizjera. Zastosowano w tym celu czujniki zbliżenia oka, umieszczone na pleckach lustrzanki. Gdy użytkownik odsuwa oko od wizjera, monitor LCD automatycznie włącza się ponownie. System do złudzenia przypomina rozwiązanie stosowane niegdyś przez Minoltę, a obecnie przez Sony.

Sony A200. A300 i A350

Pierwszym aparatem, jaki Sony zaprezentowało na targach, był A200 - następca długo goszczącego na rynku modelu Alpha 100. Zmiany w nowej konstrukcji można uznać jedynie za kosmetyczne. Zastosowano większy wyświetlacz LCD, wyższą czułość oraz nieco zmodyfikowano autofokus.

Wydawało się, że to koniec nowości, jakie koncern przygotował. Po kilku dniach od premiery A200 Sony uderzyło raz jeszcze. I to znacznie mocniej - zaprezentowano dwa kolejne amatorskie modele, ale nieco wyżej klasy. Są nimi A300 i A350 - pierwsze aparaty tego producenta wyposażone w system podglądu na żywo oraz odchylany ekran LCD.

Oba modele są niemal identyczne - różnią się głównie rozdzielczością swoich matryc CCD - A300 dysponuje dziesięciomilionowym sensorem, A350 wyposażono w przetwornik składający się z przeszło 14 milionów detektorów.

Live View z szybkim autofokusem

Nie rozdzielczość jednak budzi największe emocje - szczególnie interesujący jest nowatorski system Live View, który różni się od konkurencyjnych sposobem pomiaru ostrości. Użytkownik kadrujący na LCD, uaktywniając autofokus, nie musi czekać na powolną detekcję kontrastu ani na pomiar po przymknięciu lustra (jak na przykład w EOS-ie 450D). Quick AF Live View w A300/A350 działa zupełnie inaczej. Do rejestrowania obrazu służącego do podglądu kadru służy nie sensor główny, a mała matryca dodatkowa, umieszczona w okolicy wizjera. Obraz, który "widzi", dociera do niej tą samą drogą, co do przyłożonego do wizjera oka fotografującego - jest przekierowany przez lustra aparatu. Dzięki temu podczas "szybkiego" pomiaru ostrości nie jest potrzebne chwilowe podnoszenie lustra - szybki autofokus działa dokładnie tak samo, jak podczas kadrowania przez wizjer. Jedynym mankamentem może być chwilowy zanik obrazu, który następuje dopiero w momencie wykonywania zdjęcia - lustro musi wówczas odsłonić główną matrycę.


Zobacz również