Wytwórnie zarabiają na streamingu lepiej niż artyści. Ale aż tyle?

Serwisy udostępniające muzykę poprzez streaming zdobywają coraz większą popularność. Artyści jednak nie są zadowoleni z wpływów, jakie otrzymują z tytułu dystrybucji swoich utworów w takiej formie. Wszystko z powodu tego, że o wiele więcej wpływów zabierają wytwórnie muzyczne.

Usługi takie jak Spotify, Deezer i WiMP pozwalają użytkownikom słuchać legalnie muzyki w zamian za słuchanie reklam lub miesięczny niewygórowany abonament. Konsumenci mogą wybierać piosenki z bazy na którą składają się miliony utworów. Niestety, artyści nie są z rozwoju serwisów streamingowych tak bardzo zadowoleni jak użytkownicy.

Wielu muzyków twierdzi, że wpływy z serwisów streamingowych są niewielkie. Głośnym echem odbiło się wycofanie z biblioteki Spotify utworów Taylor Swift. Daniel Ek, będący szefem Spotify, stwierdził wtedy że pieniądze w tym modelu dystrybucji muzyki są, ale wytwórnie zabierają za duży procent wpływów dla siebie.

Zobacz również:

Spotify jest jednym z wiodących serwisów do strumieniowania muzyki

Spotify jest jednym z wiodących serwisów do strumieniowania muzyki

Wedle ostatnich badań wytwórnie faktycznie najbardziej zyskują na dystrybucji muzyki w modelu streamingowym. Okazuje się, że nawet kilkukrotnie więcej niż artyści. Z badania o którego wynikach informuje Music Business Worldwide wynika, że główne wytwórnie muzyczne zabierają dla siebie 45,5 proc. całości wpływów, podczas gdy artyści dostają zaledwie 6,8 proc.

Osoby piszące utwory i wydawcy dzielą między siebie 10 proc. puli, a resztę pieniędzy pochłania obsługa serwisów i podatki. Jeśli pominąć koszt obsługi serwisów i podatki, to wtedy z pozostałej puli wytwórnie zabierają 73,1 proc. wpływów, osoby piszące utwory i wydawcy 16 proc., a dla artystów zostaje zaledwie 10,9 proc. z przekazanych przez reklamodawców i użytkowników pieniędzy. To zaledwie jedna siódma tego, co zarabiają wytwórnie.


Zobacz również