Z pikselem przez lata

Przez ponad 100 lat efekty specjalne w kinie były związane z techniką fotograficzną, makietami, kukłami, dekoracjami i prawdziwymi eksplozjami, odbywającymi się w kontrolowanych warunkach. W tym czasie stworzono podstawy większości wykorzystywanych obecnie technik w wersji cyfrowej, takich jak animacja poklatkowa czy kompozycja. Zobaczmy, jak w historii filmu rozwijały się metody i narzędzia stosowane obecnie w grafice i animacji komputerowej.

Przez ponad 100 lat efekty specjalne w kinie były związane z techniką fotograficzną, makietami, kukłami, dekoracjami i prawdziwymi eksplozjami, odbywającymi się w kontrolowanych warunkach. W tym czasie stworzono podstawy większości wykorzystywanych obecnie technik w wersji cyfrowej, takich jak animacja poklatkowa czy kompozycja. Zobaczmy, jak w historii filmu rozwijały się metody i narzędzia stosowane obecnie w grafice i animacji komputerowej.

Korzystano powszechnie z efektów specjalnych z bardzo prozaicznej przyczyny: znacznie obniżały koszty produkcji. Taniej wychodziło sfilmowanie aktorów na tle dekoracji w studiu niż wyjazd wieloosobowej ekipy w teren. Niezależnie od przyczyn, efekty specjalne stopniowo rozwijały się, pozwalając realizować coraz bardziej złożone sceny. Przykłady tej ewolucji widzieliśmy w wielu filmach, od "King Konga" (1933), przez pamiętną "2001: Odyseję kosmiczną" (1968), na "Phantom Menace" (1999) czy "Hollow Manie" (2000) skończywszy.

Historia efektów specjalnych w kinie sięga jednak... 1895 roku. Wówczas to Alfred Clark zrealizował ujęcie przedstawiające ścięcie tytułowej bohaterki filmu "The Execution of Mary Queen of Scots", nie pozbawiając przy tym aktorki tak newralgicznej części ciała, jak głowa. W tym samym czasie słynny później Francuz Georges Melies walcząc z niedoskonałością ówczesnych kamer uzyskał przypadkiem podobny efekt. Kamera zacięła mu się podczas jednej z sesji filmowania realizowanych na ulicach Paryża. Gdy ją ponownie uruchomił okazało się, że autobus "magicznie" zamienił się w karawan. Zdarzenie to zapoczątkowało fascynację Meliesa efektami specjalnymi - jego film "A Trip to the Moon" (1902), przedstawiający wyprawę na Księżyc, znają chyba wszyscy.

Dekoracje i kompozycje

Podstawą wszystkich efektów cyfrowych we współczesnym kinie jest kompozycja - składanie obrazu z szeregu warstw. Jest to komputerowa wersja techniki, której w 1903 roku użył Edwin Porter w filmie "The Great Train Robbery". Wykorzystując maski namalowane na płytach szklanych umieszczonych przed obiektywem kamery, wykonał pierwszą filmową kompozycję: umieścił pociąg w oknie stacji.

Popularna obecnie technika tworzenia cyfrowych dekoracji (digital matte painting) wywodzi się również z malowania brakujących elementów dekoracji na szkle. Taką płytę umieszczano następnie przed obiektywem kamery, tak by rysunek zakrywał niepożądane fragmenty obrazu, po czym zwyczajnie filmowano scenę. Pionierem tej techniki był Norman Dawn, który użył jej w filmie "The Missions of California" zrealizowanym w 1907 roku.

W 1916 roku Frank Williams wpada na pomysł, żeby filmować ruchome obiekty i aktorów na jednorodnym, kontrastującym tle, które następnie było usuwane. Technika ta przekształciła się z biegiem lat w jedną z najważniejszych we współczesnych produkcjach filmowych technik związanych z efektami specjalnymi: w filmowanie na tle niebieskiego ekranu (blue-box). W epoce cyfrowej do usuwania tła na etapie postprodukcji (tzw. kluczowania) służą programowe klucze różnych firm, spośród nich do najbardziej uznanych należą produkty Ultimatte'y oraz Zbigniewa Rybczyńskiego. Wykorzystują one złożone algorytmy analizy obrazu, pozwalające przy dobrze przygotowanym materiale źródłowym szybko uzyskać wysokiej klasy maski.

Technika blue-box przeszła długą ewolucję, w czasie której przestała się kojarzyć z kolorem niebieskim. Obecnie stosuje się takie kolory, które zapewniają najlepszą jakość masek, a więc występują na filmowanych postaciach i obiektach w minimalnym stopniu. Najczęściej korzysta się z teł zielonych i niebieskich, rzadziej z czarnych i czerwonych. Ciekawe wykorzystanie tej techniki zaprezentowano w filmie "Hollow Man" (2000), w którym nie tło, lecz aktor występował w roli ekranu - odtwarzający niewidzialnego człowieka Kevin Bacon miał być bowiem usunięty z ujęć przy zachowaniu jego oddziaływania na otoczenie (wodę, dym itp.). Warto jednak pamiętać, że pierwsze podobne triki pojawiły się już w "Forreście Gumpie" (1994): w celu cyfrowego usunięcia nogi jednego z aktorów owijano ją niebieskim materiałem.

"Forrest Gump" był filmem o tyle ciekawym, że po raz pierwszy w tak spektakularny sposób pozwolił pokazać możliwości kompozycji obrazu z szeregu warstw. Choć sama technika była stara i używano jej w wielu filmach, dopiero sceny, w których Gump wita się z prezydentem Kennedym, zwróciły uwagę na fakt jej istnienia. Inna sprawa, że stało się to zaledwie parę lat po rozpoczęciu stosowania cyfrowych narzędzi do kompozycji...


Zobacz również