Zamorskie cięcie kosztów

Kanclerz Niemiec, Gerhard Schroeder odwiedził ostatnio Indie i stwierdził optymistycznie, że to dopiero początek związków gospodarczych Indii i Europy - pisze Time Europe.

Schroederowi towarzyszyło 22 niemieckich biznesmenów, m.in. z Lufthansy, towarzystwa ubezpieczeniowego Allianz, koncernu medialnego Bertelsmann. Kanclerz przekonywał, że w ciągu najbliższych 7 lat wartość wymiany handlowej z Indiami podwoi się i sięgnie 12,3 mld USD.

EXLService, firma oustourcingowa w północnych Indiach, rozpoczęła działalność w 2000 r. Wtedy większość klientów stanowili Amerykanie. Hinduscy pracownicy call center musieli zapanować nad swoim śpiewnym akcentem, tak aby dzwoniący amerykańscy klienci mogli ich łatwiej zrozumieć.

Na początku 2003 r. EXLService zaczął świadczyć usługi dla brytyjskiej firmy ubezpieczeniowej Aviva i problemy językowe zmieniły się: dzwoniący klienci brytyjscy nie mieli problemów ze zrozumieniem swoich hinduskich rozmówców, natomiast ci ostatni nie rozumieli Brytyjczyków. "W Anglii jest tyle różnych akcentów" - narzeka Vikram Talwar, dyrektor wykonawczy EXLService. Przerzucił się więc z treningu "eliminacji akcentu" na trening "rozumienie ze słuchu". W tej chwili aż 2 tys. pracowników EXLServices obsługuje brytyjską Avivę, a w sierpniu br. ubezpieczyciel zapłacił 12,5 mln USD za udziały w hinduskiej firmie.

Firmy technologiczne z Indii nie pozwalają, aby bariery kulturowe powstrzymały przedsiębiorców z Zachodniej Europy przed korzystaniem z usług oustrourcingowych. A świadczone są usługi w szerokim zakresie: od prowadzenia call center, po zaawansowane prace z dziedziny programowania i konsultingu IT. Hinduskie firmy wciąż są mocno zorientowane na obsługę spółek amerykańskich, ale coraz chętniej rozpoczynają współpracę z firmami europejskimi. W ubiegłym roku, kilka brytyjskich przedsiębiorstw świadczących usługi finansowe, w tym bank Barclays, Lloyds TSB i HSCB, ogłosiły plany przeniesienia tysięcy miejsc pracy do Indii. Brytyjski National Grid Transco to największy klient Wipro, dużej hinduskiej firmy technologicznej. Niedawno również agencja Reutera zapowiedziała, że zamierza przenieść 1500 miejsc pracy, czyli 10% wszystkich zatrudnionych, do Bangalore.

Raport z lipca br. Forrester Research, szacuje, że europejskie firmy przeniosą ok. 1,4 mld USD w serwisy IT za granicą w tym roku, z czego Wielka Brytania i Irlandia ok. 945 mln USD. Dla porównania USA w 2003 roku wydały na usługi offshore ok. 10,6 mld USD.

Wizyta kanclerza Niemiec w Indiach to znak, że ta dysproporcja się zmieni, co cieszy Hindusów, ale martwi europejskich pracowników. Jak szacuje Deutsche Bank, 50 tys. niemieckich miejsc pracy w sektorze IT w ciągu najbliższych 3 lat może przestać istnieć na rzecz miejsc pracy w krajach o tańszej sile roboczej. Przedsiębiorcy hinduscy już zacierają ręce.

Oczywiście mieszkańcy Indii nie siedzą bezczynnie, czekając na mannę z zachodniego nieba. Wielu jeździ po świecie, szukając zleceń i zastanawiając się jak zniwelować bariery kulturowe. Język to jedna z najważniejszych. "Nie mamy w Indiach personelu, który mógłby obsługiwać rozmowy telefoniczne po niemiecku czy po francusku" - mówi Talwar z EXLService. Firmy takie jak Wipro czy Infosys oferują lekcje językowe inżynierom komputerowym, którzy będą pracowali w Europie. Natomiast hinduskie firmy zatrudniają Europejczyków w swoich działach sprzedaży i marketingu i opracowują strategię sprzedaży dostosowaną do poszczególnych krajów Starego Kontynentu.

Europejskie firmy podchodzą do przenoszenia miejsc pracy do Indii bardziej ostrożnie niż amerykańskie - wysyłają najpierw swoich przedstawicieli, przyglądają się warunkom pracy, testują, sprawdzają, natomiast Amerykanie po prostu podpisują umowę i idą na żywioł.

Jednak niektóre firmy europejskie też dają się łatwo przekonać do korzystania z usług oustourcingowych. Na przykład niemiecki gigant programistyczny SAP, zatrudnia ok. 1100 programistów w Bangalore i zamierza zwiększyć tę liczbę do 3 tys. w ciągu najbliższych dwóch lat. Najważniejszym czynnikiem przyciągającym takie koncerny są oszczędności - nawet o połowę tańsza siła robocza.

Na podstawie: TimeEurope, Aravind Adiga "The capital of cost cutting"


Zobacz również