Zatyczki do uszu "załatwią" ZAiKS?

Wałbrzyski fryzjer poszedł na wojnę ze Stowarzyszeniem Autorów "ZAiKS". Być może uda mu się ją wygrać dzięki...zatyczkom do uszu.

ZAiKS kilka lat temu zaczął się intensywniej upominać się o tantiemy dla artystów za słuchanie muzyki z radia przez klientów m.in. takich miejsc jak sklepy, zakłady fryzjerskie, czy gabinety kosmetyczne. Działania te spowodowały, że w wielu z nich obecnie już jej nie usłyszymy.

Tej sytuacji postanowił sprzeciwić się jeden z wałbrzyskich fryzjerów, Marcin Węgrzynowski, który nie zgodził się na wnoszenie co miesiąc 150-złotowej opłaty na konto Stowarzyszenia twierdząc (zresztą słusznie), że klienci przecież nie przychodzą do niego po to, aby słuchać muzyki. W jego zakładzie wciąż więc cichutko gra radio, zaś on sam zebrał już ponad 100 oświadczeń klientów deklarujących w ten sposób, że niczego nie słyszą poza dźwiękiem nożyczek. Dodatkowo na ścianie zawisła kartka z napisem informującym, że muzyka przeznaczona jest wyłącznie dla personelu.

Zebrane materiały mają być dowodem w procesie, który ZAiKS wytoczył fryzjerowi domagając się zaległych opłat. Zdaniem przedstawiciela Stowarzyszenia nie mają one jednak najmniejszego znaczenia, gdyż opłatę (podobnie jak w przypadku abonamentu RTV) należy wnosić za "możliwość słuchania muzyki przez klientów", a nie za jej faktyczne słuchanie. Pan Marcin Węgrzynowski ma jednak asa w rękawie. W swoim zakładzie rozdaje bowiem klientom...zatyczki do uszu. To oczywiste, że po włożeniu ich do uszu nie ma "możliwości" słuchania muzyki.

Z niecierpliwością czekam na orzeczenie sądu w tej sprawie. Kto wie, może będzie przełomowe?

Źródło: nasz.walbrzych.pl


Zobacz również