Zbudowali model Internetu na podstawie... 3 stron WWW

Dwaj naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles skonstruowali model ruchu w Internecie. Nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że oparli się na danych zgromadzonych podczas analizy trzech stron WWW.

Michaił Simkin i Iwan Rojczowdżuri założyli, że 3 strony WWW w zupełności im wystarczą - z ich obserwacji prowadzonych na kilkunastu innych witrynach wynikło bowiem, że wzorce ruchu są niezwykle podobne.

Naukowcy przez trzy lata analizowali odwiedziny podstron http://reverent.org/true_art_or_fake_art.html , http://reverent.org/sounds_like_faulkner.html oraz http://ecclesiastes911.net/disumbrated_art.html . Ich głównym odkryciem jest fakt, że raz zareklamowana strona przyciąga użytkowników przez dłuższy czas. Ponadto internauci przybywają w dwóch fazach: albo są to spokojne, normalne odwiedziny z usług katalogowych i wyszukiwarek, albo też następuje pospolite ruszenie powodujące wyraźne piki na wykresie.

Zrób raz a dobrze - popularność gwarantowana

Jak konkludują, walka serwisów o internautów i prowadzące do stron odsyłacze to siła napędowa WWW. O ogólnej kondycji danej witryny decyduje nie tylko jej zawartość, ale również stan, w jakim znajduje się konkurencja. W tych warunkach szybko pojawiają się liderzy, którzy znowu podciągają ogólną średnią i, ostatecznie, wymuszają "wymieranie" najsłabszych.

Najważniejszym wnioskiem badaczy wydaje się być informacja, że strony WWW nie zyskują sławy na pięć minut. Witryny prezentujące interesujące treści, gdy przekroczą pewien magiczny próg popularności, potrafią przyciągać czytelników latami. I to nawet wtedy, gdy ich zawartość pozostaje całkowicie statyczna, tj. nie zmienia się!

Warto zajrzeć: "Scientists Construct Model of the World Wide Web" (w języku angielskim)


Zobacz również