Ziemia Obiecana?

Podczas zorganizowanego m.in. przez UNDP Szczytu Inwestycyjnego 23 państw Europy Południowej, Środkowej i Wschodniej, radzono jak podnieść atrakcyjność regionu dla zagranicznych inwestycji; wygląda na to, że najlepszym środkiem - zwłaszcza po wejściu części jego przedstawicieli do Unii Europejskiej - jest wspólne i skoordynowane, nie samodzielne, zabieganie o inwestorów.

Od 14 do 15 października br. szefowie rządów i businessmani z 23 krajów Europy Środkowo-Wschodniej uczestniczyli w spotkaniu w Bukareszcie na pierwszym regionalnym Szczycie Inwestycyjnym, którego organizatorami były Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP) oraz International Herald Tribune. W szczycie wzięli udział premierzy, wicepremierzy, ministrowie handlu i gospodarki, przedstawiciele rządów ds. prywatyzacji, prezesi dużych firm i wysocy przedstawiciele międzynarodowych instytucji finansowych. UNDP reprezentował Mark Malloch Brown. "To region pełen niedocenionych aktywów, perspektywy inwestycyjne dla tego obszaru są lepsze niż kiedykolwiek" - powiedział przed spotkaniem.

Zmierzch czasów samotnych liderów

Po upadku Muru Berlińskiego bezpośrednie inwestycje zagraniczne w 23 krajach uczestniczących w szczycie wzrosły z poziomu 2,3 mld USD w 1990 r. do 30,1 mld USD w 2002 r. W tym samym okresie zakumulowany udział bezpośrednich inwestycji zagranicznych obliczony jako odsetek produktu krajowego brutto wzrósł z mniej niż 1% do 30%, co przyczyniło się do dynamicznego rozwoju regionu.

W zeszłym roku, mimo globalnego spadku bezpośrednich inwestycji zagranicznych wpływy w Europie Środkowo-Wschodniej wzrosły z 24 mld USD w 2001 r. do 29 mld USD w 2002 r. Należy podkreślić jednak, że przy tej ogólnej tendencji wzrostowej spadł poziom inwestycji w Czechach, Polsce, Słowenii i na Węgrzech, które przyjęły większość bezpośrednich inwestycji zagranicznych w ciągu ostatniego dziesięciolecia. Spadek został więc skompensowany wzrostem bezpośrednich inwestycji zagranicznych w innych częściach regionu, zwłaszcza na Bałkanach. Pozytywne tendencje dla regionu powinny zostać utrzymane, w szczególności korzystać z nich będą kraje WNP, gdzie wpływy z bezpośrednich inwestycji zagranicznych w I połowie br. niemal się podwoiły.

Warto przypomnieć, że wartość inwestycji na całym świecie spadła z 1,4 bln USD w roku 2000 do 650 mld USD w 2002. Inwestycje bezpośrednie netto w krajach rozwijających się spadły w 2002 roku do 143 mld USD ze 172 mld USD rok wcześniej. Według danych UNCTAD, bezpośrednie inwestycje w Europie Południowej i Wschodniej (w tym krajach bałtyckich) wzrosły o 51%, z 19 mld USD do 28,7 mld USD. Czechy, Polska i Słowacja znalazły się w ub. roku wśród 30 największych odbiorców bezpośrednich inwestycji zagranicznych.

Za ub. rok Rosja znalazła się na ósmym miejscu wśród najbardziej atrakcyjnych miejsc inwestowania na świecie w rankingu A.T. Kearney, przeskakując 17 pozycji w górę. Polska zajęła za to 4 miejsce pod względem preferowanych miejsc do inwestowania - najwyżej od początku uwzględniania naszego kraju w tym rankingu. Wysokie wskaźniki wzrostu i wolumeny bezpośrednich inwestycji zagranicznych notują także kraje bałkańskie. Pomimo to w regionie utrzymuje się duże zróżnicowanie w odbiorze zagranicznych inwestycji bezpośrednich. Polska, Czechy, Węgry i Słowacja odbierają 60% napływających do regionu inwestycji, podczas gdy np. gospodarz szczytu Rumunia i Bułgaria razem tylko 10% środków, które napłynęły do regionu w ciągu ostatnich 10 lat.

Zdaniem analityków UNDP, zarówno kraje "drugiej fali" (Bułgaria i Rumunia), jak i ich sąsiedzi na Bałkanach i w WNP, doganiają resztę Europy w podstawowych kwestiach stabilizacji prawa i reform gospodarczych. Według ratingu Fitch i Standard & Poor's wskaźniki zadłużenia są stabilne lub ulegają poprawie w większej części regionu, co w połączeniu ze spadkiem wskaźników inflacji obniża stawki procentowe i sprzyja inwestycjom. "Te kraje mają idealne warunki, aby przyciągnąć bezpośrednie inwestycje zagraniczne: niskie płace, niską inflację, niskie podatki i wysoką stopę wzrostu" - zauważył Malloch Brown. "Widać, że u czołowych inwestorów instytucjonalnych większe jest prawdopodobieństwo zainteresowania regionem jako całością i jego ogromnym potencjałem rynkowym niż pojedynczymi krajami. Z tym faktem wiąże się symetria między względami prawnymi, podatkowymi, celnymi i akcyzowymi oraz wymusza on klimat współpracy inwestycyjnej w całym regionie" - powiedziała z kolei Marina Sturdza, doradca regionalny w International Herald Tribune.

Co dalej?

Aby jeszcze podnieść atrakcyjność regionu podczas szczytu postulowano współpracę w zakresie rozbudowy korytarzy transportowych i sieci energetycznych i połączenie ich z Europą Zachodnią. Do większej współpracy zachęcali m.in. obserwatorzy z instytucji unijnych, jak specjalny koordynator Paktu na rzecz Stabilizacji i Rozwoju, Erhard Busek.

Mówiono także m.in. o przyszłości porozumienia CEFTA po rychłym wejściu czterech jego członków do UE. Bułgaria, Chorwacja i Rumunia chcą uratować CEFTA poprzez rozszerzenie jej na inne kraje regionu, które także pozostaną poza strukturami Unii. W efekcie - po włączeniu Albanii, Bośni i Hercegowiny, Macedonii oraz Serbii i Czarnogóry - powstałaby SEEFTA. Dobrze wróżą nowemu stowarzyszeniu obserwowane wzrosty inwestycji bezpośrednich w Serbii i Czarnogórze, czy Bośni i Hercegowinie.

Region otwiera się także na wewnętrzne inwestycje: w 2001 roku w innych państwach regionu najwięcej zainwestowały Rosja (366 mln USD), Słowenia (227 mln USD) i Węgry (224 mln USD).

Dużo mówiono także o harmonizacji prawa, walce z korupcją, usuwaniu barier administracyjnych dla inwestycji itp. W ramach walki z urzędniczym niedowładem Rumunia wprowadziła np. prawo przewidujące, że każde podanie do urzędu nie rozpatrzone przez właściwego urzędnika w ciągu 30 dni automatycznie jest zatwierdzane. Zdaniem rumuńskich oficjeli, rozwiązanie sprawdza się wspaniale jako narzędzie nacisku na biurokrację - w ciągu dwóch miesięcy działania prawa był tylko jeden przypadek automatycznego zatwierdzenia podania.


Zobacz również