Znaleźliśmy życie na Marsie i... zabiliśmy je

Amerykański naukowiec dowodzi, iż w 1976 roku amerykańskie próbniki mogły znaleźć życie na Marsie. Zbyt mała wiedza na temat warunków tam panujących doprowadziła jednak do zabicia żyjących w pobranych próbkach mikrobów.

Według profesora geologii na Uniwersytecie Stanowym stanu Waszyngton, Dirka Schulze-Makucha niewykluczone, że już 30 lat temu amerykańskie próbniki kosmiczne programu Viking natknęły się na oznaki życia na Marsie ale z powodu braków w ówczesnej wiedzy doprowadziły do ich zlikwidowania. Naukowiec twierdzi, iż badając skład chemiczny i warunki atmosfery i gruntu próbniki zorientowane były na oznaki życia podobne ziemskim, podczas gdy mogło ono wyewoluować w innym kierunku.

Schulze-Makuch nie twierdzi na pewno, że próbniki NASA zabiły znalezione na Marsie życie. Dowodzi jedynie, że występujące na Marsie roztwory zawierające wodę i nadtlenek wodoru pozostają płynne nawet w bardzo niskich temperaturach a ich zamarznięcie niekoniecznie doprowadza do śmierci komórek. Niewykluczone więc, że żyjące na Marsie mikroby dostosowały się do panujących warunków. Profesor sugeruje, że istnieje spora szansa na to, że próbniki kosmiczne nie zanotowały śladów zamarzniętych mikrobów a ogrzewając pobrane znalezione ślady wody - zabiły je.

"Kłopot w tym, że oni [NASA - przyp.red] nie mieli wtedy zielonego pojęcia jak wygląda środowisko Marsa" - powiedział Schulze-Makuch.

Rewelacje przedstawione przez naukowca nie dowodzą oczywiście istnienia życia na czerwonej planecie. Naukowcy pracujący dla NASA potwierdzają, że teoria jest jednak ciekawa i na pewno trzeba wziąć ją pod uwagę szykując start kolejnej marsjańskiej misji nazwanej Phoenix (jej start przewidziano na lato tego roku).


Zobacz również