Żółwie i smoki

Chiny rozwijają się w błyskawicznym tempie i potrzebują wykształconych, utalentowanych i obytych w świecie przedsiębiorców. Ludzie, którzy wyjechali na Zachód kształcić się i pracować, a teraz zdecydowali się na powrót są zatem witani z honorami – pisze The Economist.

Chiński prezydent Hu Jintao przyjął niedawno uroczyście 4 tysiące osób wracających do Państwa Środka po zagranicznych studiach lub pracy. Można to traktować jako symbol, doskonale dopasowany do współczesności, a przecież nikt nie potrafi traktować symboli z takim artyzmem jak Chińczycy. Dziś błyskawicznie rosnące Chiny potrzebują talentów swoich wyedukowanych za granicą elit bardziej niż kiedykolwiek, aby „zrealizować wielkie odmłodzenie narodu”, jak oświadczył Pan Hu. Wielu z powracających postrzega Chiny jako kraj nieograniczonych możliwości.

Trwa gigantyczna transformacja. Kiedy Chiny otworzyły swoje granice w 1979 roku, niewielu z tych, którzy zdobyli paszporty zamierzało oddawać je kiedykolwiek z powrotem i zamieniać się w „żółwie” (chińskie określenie na osoby wracające z zagranicy). Zdarzały się jednak wyjątki, w tym najsłynniejszy „żółw” Deng Xiaoping, który spędził pięć lat we Francji, kształcąc się i rozkoszując żabimi udkami, zanim powrócił aby z przewodniczącym Mao budować komunizm.

Teraz statystyki się zmieniają, mimo, że Chiny nadal cierpią z powodu drenażu mózgów. Niemal 600 tys. studentów opuściło Państwo Środka w ciągu ostatnich 25 lat, i jedynie 160 tys. spośród nich zdecydowało się na powrót (dane pochodzą ze statystyk rządowych). Jednak liczba powracających stale rośnie. W 2002 roku wróciło niemal 18 tys. osób, dwa razy więcej niż w 2000 roku. Oczywiście biorąc pod uwagę liczebność chińskiej populacji nie jest to wiele, jednak gospodarczy i intelektualny wkład osób powracających jest znaczący.

W kraju, gdzie mniej niż 1% ludności ma wyższe wykształcenie, 90% powracających z zagranicy posiada stopień magistra lub doktora. „Chiny posiadają hardware ale nie software. Chiny potrzebują wiedzy, największym wyzwaniem są dla nich zasoby ludzkie” - powiedział Henry Wang, biznesmen i wyedukowany w Kanadzie profesor, który jest również członkiem Związku Naukowców Powracających z Zachodu.

Część „softwaru” udaje się na uniwersytety lub dostaje posady rządowe, ale większość powracających zaczyna działać w biznesie, albo dołączając do zespołów międzynarodowych koncernów czy państwowych firm, albo zakładając własne przedsiębiorstwa. W samym Pekinie można naliczyć już 3 tys. firm założonych przez osoby, które wróciły z zagranicy. Wśród nich takie prywatne giganty jak UTStarcom (producent sprzętu telekomuniacyjnego) czy Sohu (portal internetowy).

Nie jest trudno zgadnąć czemu liczba Chińczyków powracających do ojczyzny tak szybko rośnie. Chiński wzrost gospodarczy jest stabilny i wynosi 7-8% rocznie, Chiny stały się jednym z państw, gdzie najłatwiej odnieść sukces i dochrapać się dobrobytu.

Chińscy przywódcy bardzo ciepło witają powracających do kraju, specjalnie dla nich stworzono 70 centrów biznesu. Jedno z nich, niedaleko Pekinu, znane jest jako tutejsza Dolina Krzemowa. Powracający do kraju mogą otrzymać ulgi podatkowe, tanią powierzchnię biurową, pożyczki na rozpoczęcie działalności i rady, jak poruszać się w lokalnej biurokracji.

Powracający na łono ojczyzny mogą również tworzyć problemy. Często zarzuca się im arogancję, a lokalni koledzy zazdroszczą im wyższych płac czy prób wprowadzenia zachodnich technik zarządzania firmą. Avrom Goldberg, prezes oddziału Cendant Mobility, firmy doradztwa personalnego, twierdzi, że koncerny międzynarodowe nie chcą zatrudniać powracających z zagranicy po ponad dwóch latach, ponieważ nie wiedzą oni już wystarczająco dużo o własnym kraju. „Żółwie” mogą mieć również problemy z ponownym odnalezieniu się w chińskim społeczeństwie. W dodatku niektóre plany biznesowe świeżo przybyłych z zagranicy mogą wydawać się ryzykowne.

Wiele banków ostrożnie podchodzi więc do udzielania kredytów powracającym do ojczyzny przedsiębiorcom. Jednak nie zniechęca to "żółwi" w pogoni za sukcesem, sięgają chętniej do funduszy typu venture-capital.

Chinom udało się wysłać w kosmos człowieka, przyciągnięcie z powrotem na swój brzeg „żółwi” wydaje się przy tym znacznie łatwiejszym zadaniem.

Na podstawie The Economist „On their way back”


Zobacz również