iMovie 2

W zasadach rządzących światem Hollywood daje się zauważyć pewną dziwną prawidłowość - nowsze zazwyczaj jest wrogiem dobrego. Film rzadko dorównuje książce, na podstawie której oparto scenariusz, a kolejne części, bazujące na zdobytej już popularności, przeważnie są nieudane.

W zasadach rządzących światem Hollywood daje się zauważyć pewną dziwną prawidłowość - nowsze zazwyczaj jest wrogiem dobrego. Film rzadko dorównuje książce, na podstawie której oparto scenariusz, a kolejne części, bazujące na zdobytej już popularności, przeważnie są nieudane.

Z tym większą radością spieszymy poinformować, że najnowsza wersja programu iMovie nie poddała się trendom świata rozrywki. Co prawda, za wersję 2 należy zapłacić (w USA 49 USD), ale możemy was zapewnić, że zawartość pudełka z nawiązką rekompensuje ten wydatek. Niektórzy szczęśliwcy dostaną ten program za darmo wraz z nowym kom-

puterem.

Ścieżki i ujęcia

Pierwsze uruchomienie najnowszej wersji iMovie niewiele mówi o zmianach - główny ekran programu wygląda niemal identycznie jak ekran pierwszej wersji. Podobnie jak poprzednik, iMovie zajmuje całą powierzchnię biurka Mac OS, po uruchomieniu iMovie dostępnego wyłącznie po ukryciu okien programu. Główne okno, jak wcześniej, jest po-dzielone na trzy części - ekran podglądu materiału, półkę z ujęciami w prawym górnym rogu oraz linię czasu - poziomy pasek u dołu ekranu, na którym odbywa się właściwy montaż materiału wideo.

Okno linii czasu, choć wygląda niemal tak samo jak okno Audio Viewer programu iMovie 1, wzbogaciło się o nowe przydatne w pracy funkcje. Po pierwsze, możliwa jest zmiana poziomej skali linii czasu, dzięki czemu nawet bardzo krótkie ujęcia (dawniej w postaci cienkich kreseczek) można precyzyjnie umieścić w wybranym miejscu. Pod drugie, każde ujęcie jest oznaczone miniaturowym obrazkiem, o wiele łatwiej więc je odróżnić. Co prawda, liczba ścieżek dźwiękowych nie zmieniła się, ale teraz na każdej z dwóch ścieżek można umieścić nieograniczoną ilość plików, zarówno jeden na drugim, jak i kolejno następujących po sobie. Dodatkowo wszystkie elementy są przedstawione na linii czasu we właściwych proporcjach - każdy efekt zajmuje tyle miejsca, ile trwa on w rzeczywistości, a umieszczonym na dole listwy suwakiem łatwo zmienić prędkość odtwarzania ujęcia.

Podobnie jak pliki wideo jest obrabiany obecnie dźwięk. Pliki dźwiękowe można dzielić na mniejsze, układać je warstwowo, wkładać jeden plik w drugi (oczywiście przy zastosowaniu odpowiedniego efektu) i ustalać indywidualny poziom głośności początku i końca pliku.

Niestety, podobnie jak niektóre inne nowe funkcje iMovie 2, ta jest pozbawiona intuicyjności. Aby do niej dotrzeć, należy po zaznaczeniu pliku, wybrać polecenie Get Clip Info lub dwa razy kliknąć w wybrane ujęcie (zmiana długości trwania wyciszenia nie jest dostępna bezpośrednio z linii czasu). Przy okazji na pochwałę zasługuje okno informacji o ujęciu, pokazujące rzeczywistą nazwę pliku w teczce medialnej - zmiana nazwy ujęcia nie spowoduje więc żadnego zamieszania (patrz zrzut ekranu "Potrzeba informacji").

Wprowadzone w iMovie 2 zmiany sprowadzają się w gruncie rzeczy do małych, ale nader przydatnych szczegółów: programiści Apple'a dodali lub ulepszyli dziesiątki funkcji. Dziwi więc trochę, że korzystanie z niektórych odbywa się na zasadzie "chybił-trafił". Nie można na przykład przenieść ujęcia bezpośrednio z okna podglądu linii czasu (Timeline Viewer) na półkę. Aby to zrobić, trzeba kliknąć w zakładkę podglądu ujęć (Clip Viewer) i dopiero przenieść wybrane ujęcie na półkę. Dla większości osób okno linii czasu będzie głównym obszarem roboczym. Zastosowany sposób działania może być więc, delikatnie mówiąc, irytujący.

Co w menu piszczy?

Jeśli opis zmian funkcji linii czasu nie za-chęcił was jeszcze do zakupu iMovie 2, sprawdźmy, co kryje się w menu programu.

Użytkownicy pierwszej wersji iMovie z radością powitają nowe polecenie Create Still Clip - po jego wybraniu wyświetlana w oknie podglądu klatka staje się kilkusekundowym nieruchomym ujęciem (domyślnie czas trwania ustalono na 5 s).

<b>Potrzeba informacji</b> Jedną z dobrze ukrytych funkcji iMovie 2 jest okno Get Clip Info. Pokazuje ono nie tylko nazwę i rozmiar ujęcia, ale również prawdziwą nazwę reprezentującego go pliku na dysku. Co ciekawe, w oknie można ustawić dodatkowe parametry początku i końca ujęcia.

<b>Potrzeba informacji</b> Jedną z dobrze ukrytych funkcji iMovie 2 jest okno Get Clip Info. Pokazuje ono nie tylko nazwę i rozmiar ujęcia, ale również prawdziwą nazwę reprezentującego go pliku na dysku. Co ciekawe, w oknie można ustawić dodatkowe parametry początku i końca ujęcia.

Większość nowych funkcji znajduje się w nowym menu, zatytułowanym Advanced. W porównaniu z wersją 1.0 są one rzeczywiście zaawansowane. Na przykład poleceniem Paste Over Playhead wklejamy jedno ujęcia w drugie bez konieczności modyfikacji oryginalnego materiału, podobnie jak w trzypunktowej edycji wideo programów "z wyższej półki". Opcja jest szczególnie przydatna w ilustrowaniu ciągłej narracji kilkoma lub więcej ujęciami. Wielu użytkowników doceni też funkcję "wyciągania" dźwięku z plików wideo. Co prawda, odbywa się to samoczynnie podczas nakładania ujęć, ale dobrze jest wiedzieć, iż można zrobić to osobnym poleceniem. Taki plik dźwiękowy można poddać normalnej obróbce, jak dźwięk pozyskany w inny sposób. Można też zablokować dowolny plik dźwiękowy, zapewniając tym samym synchronizację obrazu i dźwięku.

Kolejnym ciekawym poleceniem jest Reverse Clip - umożliwiające jednym kliknięciem odtwarzanie ujęcia w drugą stronę. O ile widok podrywającego się z ziemi strumienia wody do wiadra może wydać się zabawny, prawdziwą zaletą tego polecenia jest tworzenie brakujących ujęć - jednym kliknięciem myszy najazd kamery można zmienić w jej odjazd. Należy jednak pamiętać, że po odwróceniu kierunku odtwarzania mogą pojawić się problemy z precyzyjnym przycięciem ujęcia - iMovie 2 przytnie materiał na zewnątrz znaczników, a nie wewnątrz jak w "normalnych" ujęciach.

Na szczęście iMovie 2 wyposażono w swoisty przycisk paniki - polecenie Restore Clip Media umożliwia przywrócenie rozdzielonego na kilka części ujęcia do stanu oryginalnego, nawet po zmianie nazw niektórych z nich (o ile żadna z części nie została w międzyczasie skasowana). W skomplikowanym projekcie funkcja ta może wprowadzić trochę zamieszania, dobrze jednak wiedzieć, że jest ona po ręką - ot, tak na wszelki wypadek.

Łatwe poprawki Wizualne efekty specjalne są miłą ozdobą dla oka, jednak ich prawdziwym zastosowaniem jest albo umiejętne wzbogacenie treści, albo też stworzenie brakującego ujęcia. Na zdjęciu jest widoczna seria ujęć z punktu widzenia ojca zbliżającego się do syna. Niestety, operator zapomniał włączyć kamerę podczas ruchu głowy w drugą stronę. Nowym poleceniem Reverse Clip usunięcie tego niedopatrzenia nie nastręczyło najmniejszych trudności.

Szufladom precz!

Najczęściej krytykowanym elementem oryginalnego iMovie była półka ujęć, pozwalająca przechowywać najwyżej 12 ujęć (programiści Apple'a uważali widocznie, że zastosowanie pasków przewijania byłoby zbyt skomplikowaną funkcją dla początkujących). Na szczęście w iMovie 2 półka ujęć ma już taki pasek - jedynym ograniczeniem liczby ujęć jest pojemność dysku komputera. Co prawda, sam sposób korzystania z nowej półki budzi nieco kontrowersji, bo podczas pracy iMovie umieszcza na półce edytowane ujęcia w kolejności raczej przypadkowej - ale dobre i to.


Zobacz również