iMovie - zabawa w Spielberga

Posiadacze komputerów Macintosh Performa pamiętają jeszcze dołączany do niektórych modeli program Cinema firmy Avid, znanej z profesjonalnych zestawów montażowych, opartych na komputerach Apple'a. Program umożliwiał łatwy i wygodny sposób wcielenia się w Stevena Spielberga i stworzenie niewielkim wysiłkiem interesującego filmu wideo.

Posiadacze komputerów Macintosh Performa pamiętają jeszcze dołączany do niektórych modeli program Cinema firmy Avid, znanej z profesjonalnych zestawów montażowych, opartych na komputerach Apple'a. Program umożliwiał łatwy i wygodny sposób wcielenia się w Stevena Spielberga i stworzenie niewielkim wysiłkiem interesującego filmu wideo.

Niestety, możliwości programu szły w parze z jego ceną - osiągnięcie jakości lepszej od VHS było wyłącznie marzeniem. Przy okazji premiery nowego modelu komputera iMac DV okazało się, że firma Apple pamięta też o użytkownikach domowych. Wraz z nowym modelem iMaca użytkownik otrzymuje program iMovie, będący niejako młodszym bratem FinalCut Pro, przeznaczonym dla przysłowiowego Kowalskiego. W oparciu o QuickTime 4 stworzono pozbawiony, co prawda, wszystkich zaawansowanych funkcji program, zachowano jednak najważniejszy atut Cinemy - łatwość, żeby nie powiedzieć banalność obsługi oraz doskonałą jakość formatu cyfrowego wideo.

Najtrudniejszym zadaniem stawianym przed użytkownikiem iMovie jest przyłączenie do komputera kamery wideo DV. Tak, DV i tylko DV. Rozwijana konsekwentnie od rezygnacji ze stacji dyskietek w iMacu strategia Apple'a wskazuje na nieuchronny kres systemów analogowych, co powoli znajduje zresztą potwierdzenie w coraz niższych z roku na rok cenach kamer DV.

W interfejsie iMovie główne miejsce zajmuje okno, umieszczone w górnej, lewej części ekranu. W zależności od trybu pracy widać w nim obraz z kamery wideo lub podgląd edytowanego materiału. Dostępny jest również pełnoekranowy tryb podglądu, przydatny do ostatecznego zaakceptowania materiału przed nagraniem go na taśmę wideo. Dolną część ekranu zajmuje kontekstowa linia czasu, służąca do wstępnego układania ujęć, jak i do pracy ze ścieżkami. Twórcy programu wyszli z założenia, że przeciętny użytkownik nie będzie potrzebował więcej, niż trzech ścieżek - wideo, dźwięku i muzyki, którą możemy w łatwy sposób nagrać bezpośrednio z płyty CD Audio.

Pozostałą część ekranu zajmuje podobna do stosowanej w programie QuickTime Player paleta z wirtualnymi "przegródkami", służąca do przechowywania wszystkich używanych w danym projekcie plików. Całości dopełnia bogata paleta efektów dźwiękowych, przejść pomiędzy ujęciami oraz już wstępnie przygotowanych tytułów. Wszystkie efekty są dostępne w postaci modułów, dzięki czemu można dopasować ich zawartość do własnych upodobań, a nawet w łatwy sposób dodawać nowe (bogata biblioteka efektów specjalnych dostępna jest na stronie WWW firmy Apple http://www.apple.com/imovie/freestuff/).

iMovie umożliwia eksport gotowego materiału w postaci filmu QuickTime, który możemy nagrać na CD-ROM-ie lub umieścić na stronie WWW, czy też nagrać z powrotem na kasetę kamery DV. Proste, prawda?


Zobacz również