onedotzero5: cyfrowe wizje bez granic

Piąta edycja londyńskiego festiwalu filmów cyfrowych onedotzero gościła jak zwykle międzynarodową ekipę wizualnych wizjonerów, których produkcje dokumentują konwencje i style współczesnej grafiki komputerowej oraz dają przedsmak tego, co czeka nas w 'multimedialnej przyszłości'.

Piąta edycja londyńskiego festiwalu filmów cyfrowych onedotzero gościła jak zwykle międzynarodową ekipę wizualnych wizjonerów, których produkcje dokumentują konwencje i style współczesnej grafiki komputerowej oraz dają przedsmak tego, co czeka nas w 'multimedialnej przyszłości'. W 2001 roku sale projekcyjne Institute of Contemporary Art w Londynie zdominowane zostały przez bezkompromisowe realizacje japońskich i francuskich artystów 'cross-medialnych', którzy według organizatorów wydarzenia, stanowią dzisiaj ścisłą światową czołówkę.

Międzynarodowy festiwal cyfrowych nowości

Gen Sekiguchi  - White Surf Style 5

Gen Sekiguchi - White Surf Style 5

Festiwal cyfrowych filmów onedotzero już od swojej pierwszej edycji miał ambicje prezentować rzeczy, które wyznaczają kierunki rozwoju multimedialnej sztuki cyfrowej, a także wpływają na charakter masowych produkcji audiowizualnych począwszy od gier komputerowych, wideoklipów, filmów reklamowych, czołówek programów telewizyjnych, a na filmach animowanych i pełnometrażowych produkcjach fabularnych kończąc.

Autorami filmów wyświetlanych w salach londyńskiego Instytutu Sztuki Współczesnej nie są bowiem tradycyjni 'artyści' filmowi, ale graficy komputerowi, projektanci stron internetowych, autorzy wideoklipów czy twórcy reklamówek. I jeśli 'onedotzero5' rzeczywiście prezentuje to, co w cyfrowych mediach najbardziej twórcze, rewolucyjne i inspirujące, to niebawem należy się spodziewać komercyjnych produkcji w których dominują płynne granice stylistyczne, wizualna anarchia wyobraźni i koncepcyjna gra konwencjami. Cyfrowa kultura, która nieuchronnie pochłania kolejne sfery naszej estetycznej i intelektualnej aktywności nie zna bowiem formalnych ograniczeń, nie jest skrępowana tradycją, a technologia którą dysponuje pozwala jej twórcom na realizację coraz śmielszych wizji 'ruchomych obrazów przyszłości'.

Kiedy w połowie lat dziewięćdziesiątych w Londynie pojawiły się pierwsze 'multimedialne grupy artystyczne' korzystające z możliwości jakie daje komputer i zaczęły tworzyć 'nowe audiowizualne media', festiwal onedotzero był właśnie miejscem gdzie muzycy prezentowali swoje cyfrowe filmy, graficy miksowali płyty, a programiści wyświetlali interaktywne audiowizualne aplikacje stworzone we współpracy z literatami. Interdyscyplinarność, stała wymiana pomysłów, współpraca artystów z różnych dziedzin oraz korzystanie z coraz doskonalszych narzędzi, to popularny sposób pracy również w Japonii, która zdaniem dyrektora artystycznego festiwalu Shane'a Rj Waltera, posiada obecnie najbardziej profesjonalne środowisko artystów spod znaku 'cross media' na świecie. Czynnikiem stymulującym rozwój cyfrowych wizji w kraju 'mangi' i 'pokemonów' jest bez wątpienia charakter samego społeczeństwa japońskiego, bardzo dobrze przygotowanego na odbiór 'cyfrowej estetyki', a artyści mogą tam swobodnie eksperymentować z hybrydowymi stylami i technikami zarówno w eksperymentalnych projektach jak i masowych mediach: wydawnictwach drukowanych, telewizji, grach komputerowych, filmach animowanych czy witrynach WWW.

Co się dzieje kiedy wszystkie warstwy mogą się przenikać? - Ed Holdsworth - e4 Ident

Co się dzieje kiedy wszystkie warstwy mogą się przenikać? - Ed Holdsworth - e4 Ident

Poza tym twórcy z Wielkiej Brytanii czy Japonii coraz częściej współpracują z artystami pochodzącymi z innych krajów, posiadających swoją odrębną tradycję graficzną i styl, co niezmiernie wzbogaca globalne środowisko 'komputerowych animatorów'. W ostatnich latach kraje skandynawskie i Francja stały się swoistymi 'kuźniami talentów' i nowego myślenia o cyfrowych mediach. Szczególnie produkcje francuskich grafików z ich 'galijskim przymrużeniem oka', techniczną biegłością i swobodą ekspresji przeniknęły do muzycznych klipów, reklamówek, filmów animowanych i witryn internetowych.

Innowacje, eksperymenty i dominująca koncepcja 'płynności' estetyk nie ograniczają się tylko do krótkometrażowych filmów animowanych, wideoklipów czy mniej konwencjonalnych reklamówek. Powstaje następna generacja filmowców 'dłuższego formatu', którzy niebawem stworzą konkurencję dla tradycyjnych reżyserów 'celuloidowych', oferując widzom światy, których skrępowany chociażby systemem aktorskich gwiazd Hollywood, nie jest w stanie stworzyć. Rozwój technik rejestracji i edycji wizualnych materiałów dał także nowe narzędzia dokumentalistom, które odpowiednio wykorzystane, mogą nadać dokumentalnym relacjom zupełnie innego charakteru. Jedną z pierwszych takich produkcji jest film 'No Maps for These Territories' zrealizowany przez Marka Neale'a, któremu udało się skłonić do zwierzeń niechętnego do publicznych wystąpień Williama Gibsona. Pisarz zgodził się pod warunkiem rezygnacji z tradycyjnego filmowego ekwipunku i zmiany całego procesu 'kręcenia dokumentu'. W efekcie niemal dwugodzinny film 'No Maps for These Terrritories' powstał w podróżującym po Stanach Zjednoczonych samochodzie 'naszpikowanym' mikrokamerami, w którym Gibson z tylnego siedzenia snuł wywody o cyberprzestrzeni i o tym co widzi za oknami.


Zobacz również