Biblioteka w plecaku

Najnowszy test czytników książek elektronicznych potwierdził nasze przypuszczenia – urządzenia Amazon Kindle nadal są w tym segmencie wyznacznikiem jakości, jednak ich przewaga na konkurencją produkującą czytniki z nowym Androidem nie jest już tak wyraźna. Te ostatnie w niektórych aspektach okazują się nawet lepsze.

To co rok temu było nowością, czyli np. dotykowe ekrany E-Ink teraz jest standardowym wyposażeniem modeli cenie 300-400 zł. Coraz więcej modeli wyproszonych jest też w podświetlane ekrany. Największą nowością są jednak ekrany E-Ink Carta czyli następca popularnego E-Ink Pearl. Oferują one o 50% lepszy kontrast wydłużają, też czas potrzebny do całkowitego odświeżania ekranu (zminimalizowany efekt ghostingu). Na razie montowane są wyłącznie w czytnikach Amazon (Kindle Paperwhite 2), ale z biegiem czasu z pewnością to się zmieni.

Czytniki e-booków nie są doskonałe. Wielu użytkowników, którzy dopiero od niedawna używają tych urządzeń, narzeka na niektóre aspekty ich funkcjonowania. Tym, co przeszkadza najczęściej, jest powolne działanie, objawiające się zwykle długotrwałym odświeżaniem ekranu. Inna bolączka to niska precyzja dotykowych wyświetlaczy, które pod tym względem ustępują miejsca ekranom montowanym w tabletach.

Być może u podstaw tych narzekań leży doświadczenie wyniesione właśnie z używania tabletów – te mają przecież wydajne podzespoły i nowoczesne, szybkie wyświetlacze. Faktem jest jednak, że w niektórych modelach czytników e-booków zastosowano niefortunną kombinację sprzętu i oprogramowania, która negatywnie wpływa na osiągi urządzenia. Ważny jest też zainstalowany system. Widać to szczególnie na przykładzie testowanych przez nas modeli Boox T68 HD+ i Boox C65 AfterGlow (oba produkcji firmy Onyx). Zastosowano w nich identyczny system pozycjonowania dotyku, ale pierwszy działa pod kontrolą Androida 4. Drugi, z Androidem 2.1, jest niestety wolniejszy i wolniej reaguje na polecenia.

Na szczęście większość czytników z dotykowymi ekranami ma też fizyczne przyciski do nawigacji po interfejsie programowym i „przewracania stron”. Przydatny jest też dodatkowy przycisk do wywoływania podręcznego menu, za pomocą którego można szybko zmienić parametry wyświetlanego tekstu, w tym grubość czcionki i wielkość liter.

„Cyfrowy papier” rządzi

Obraz na ekranach wykonanych w technologii e-Ink jest doskonale widoczny nawet w bardzo słoneczny dzień. Na wyświetlaczu nie powstają denerwujące refleksy świetlne i odbicia. Przeciwnie – im jaśniej, tym wyraźniejszy jest wyświetlany tekst. Niestety ekrany takie mają też wady. Pozostające ślady wyświetlanych poprzednio tekstów czy obrazków obniżają kontrast i czytelność wyświetlanych informacji. Aby zminimalizować efekt tzw. ghostingu, ekran co jaki czas jest całkowicie odświeżany. Objawia się to np. wyświetlaniem czarnej strony, która porządkuje ułożenie cząsteczek, odpowiedzialnych za wyświetlanie obrazu na ekranie (w przezroczystym płynie, jakim wypełniona jest warstwa ekranu e-Ink są miliony kapsułek z białymi i czarnymi cząstkami).

W pierwszych wersjach czytników odświeżanie wywoływane było nawet po każdej stronie, co znacznie spowalniało pracę. Większość współczesnych modeli umożliwia regulację tego parametru pozwalając użytkownikowi na ustawienie częstotliwości odświeżania.

Jak jednak korzystać z czytnika e-book w nocy, skoro ekran e-Ink nie świeci własnym światłem (w odróżnieniu od typowych matryc w monitorach, tabletach czy smartfonach)? W zaawansowanych modelach stosuje się dodatkowe diody doświetlające. Są one połączone ze specjalną przezroczystą powłoką (prawdopodobnie jest to akryl), której zadaniem jest rozpraszanie światła, tak aby podświetlana była równomiernie cała powierzchnia wyświetlacza. W większości przypadków podświetlenie można wyłączyć i regulować jego intensywność. Wyjątkiem jest Kindle Paperwhite 2, w którym diody świecą przez cały czas. Można jedynie zmieniać intensywność świecenia.

Wyniki testów

Większość modeli czytników e-booków w tegorocznym teście to sprzęty wyposażone w 6-calowe ekrany o rozdzielczości 1024 x 758 pikseli. Wydaje się, że to niewiele, ale w rzeczywistości zupełnie wystarcza do komfortowego korzystania z urządzenia.

W teście czytników, jaki przeprowadziliśmy w ubiegłym roku, wygrał model Kindle Paperwhite. Tym razem też trudno było oczekiwać innego rezultatu niż kolejnego zwycięstwa reprezentanta tej serii. Paperwhite 2 wygrał zasłużenie, nawet biorąc pod uwagę fakt, że nie wprowadzono w nim rewolucyjnych zmian. Warto jednak podkreślić, że producenci pozostałych urządzeń biorących udział w teście też nie mają się czego wstydzić. Dość powiedzieć, że różnice w ocenach końcowych, uzyskanych przez modele z pierwszych czterech miejsc w teście, mieszczą się w przedziale zaledwie 0,5 punktu.

Przykładowo, Onyx Boox T68 HD+, wyposażony w system mobilny Android 4, okazuje się w niektórych aspektach nawet lepszy od zwycięzcy. Ma czytnik kart pamięci, ekran e-Ink świetnej jakości z dodatkowym podświetleniem i dobrze działający system pozycjonowania dotyku. Umożliwia też instalowanie dodatkowych aplikacji bezpośrednio ze sklepu Google Play. Tego typu konstrukcje są świetną alternatywą dla zamkniętego środowiska Kindle.


Zobacz również
Laptopy z serii Explore PRO to wiosenna nowość od Kruger&Matz
Galaxy S9 zostanie "zawinięty w ekran"