Digitus A-DN-170021

Zalety:

  • Niska cena
  • Wyświetlacz LCD
  • Duży zakres stabilizowanego napięcia
  • Niezły czas podtrzymania

Wady:

  • Brak napięcia sinusoidalnego
  • Połączenie z PC przez RS-232
  • Dłuższy czas stabilizacji

Model A-DN-170021 zbudowany jest w topologii interaktywnej, ma podtrzymać obciążenie 600W mocy czynnej albo 1000VA biernej. Energia zmagazynowana jest w dwóch akumulatorach o łącznej pojemności 14 amperogodzin. Według specyfikacji ten zapas powinien wystarczyć na trzyminutową pracę z maksymalna mocą albo dziesięciominutowy pobór 30% mocy.

Zasilacze awaryjne Digitus, oferowane przez niemiecką firmę Assmann debiutują w naszych testach. Wyróżniają się bardzo czytelną informacją o stanie zasilacza. Zamiast choinki różnokolorowych lampek mamy sporych rozmiarów wyświetlacz ciekłokrystaliczny. Nie silono się na artystyczne wodotryski a raczej na jego funkcjonalność. Grafika jest prymitywna, ale jej rozmiary pozwalają na odczytanie treści z dalszej odległości. Rodzaj podawanych informacji zmienia się z trybem pracy zasilacza. Na przykład podczas zasilania sieciowego, wyświetla się wysokość i częstotliwość jego napięcia. W czasie podtrzymania bateryjnego mamy dane o stanie naładowania akumulatora i napięciu wytwarzanym przez falownik. W sumie bardzo pożyteczne rozwiązanie, już nie tylko gadżet.

Pozostałe elementy Digitusa są standardowe. Model A-DN-170021 zbudowany jest w topologii interaktywnej, ma podtrzymać obciążenie 600W mocy czynnej albo 1000VA biernej. Energia zmagazynowana jest w dwóch akumulatorach o łącznej pojemności 14 amperogodzin. Według specyfikacji ten zapas powinien wystarczyć na trzyminutową pracę z maksymalna mocą albo dziesięciominutowy pobór 30% mocy. Test wypadł lepiej. Obciążenie 600W było podtrzymywane przez cztery, a 450W ponad pięć minut. Po dwugodzinnym ten czas skrócił się o połowę. Należy dodać, że podczas pracy na baterii falownik ułatwił sobie zadanie wytwarzając tylko 217V.

A-DN-170021 ma aż trzy stopnie AVR, dwa wzmacniające o 20 i 40% oraz jeden osłabiający do 85%. Taka konstrukcja pozwala na przetrwanie bez uruchamiania zasilania z baterii bardzo dużych skoków napięcia sieciowego. Zakres od 150 do 275V jest stabilizowany do przedziału 204-249V.

Falownik Digitusa wytwarza napięcie w kształcie prostokątnym z fragmentem zerowym bez większych zniekształceń tego przebiegu. W momencie zaprzestania zasilania przejście z sinusoidy na ten kształt trwa około siedmiu milisekund. Więcej czasu, bo aż kilka okresów, zabiera stabilizacja.

Zasilacz ma dwa gniazdka na niekomputerowe wtyczki (USE) z pełną ochroną. Do wbudowanego filtra przeciwprzepięciowego można podłączyć telefon (ale nie Ethernet). Do komunikowania się z programem Power Manager II zainstalowanym na chronionym komputerze służy gniazdko RS-232.


Zobacz również
Test Nintendo Switch: nowa, intuicyjna, modularna konsola i jej rozczarowujący zestaw gier
Tanie i dobre okulary VR - Modecom Volcano Blaze